Polska 2050 składa we wtorek w Sejmie projekt ustawy podnoszący próg podatkowy ze 120 tys. do 140 tys. zł. Ważne zastrzeżenie: stan na kwiecień 2026 to nie jest rządowy projekt uzgodniony z resortem finansów, tylko poselska inicjatywa partii Szymona Hołowni, która nie doczekała się porozumienia z ministrem Andrzejem Domańskim.

Moim zdaniem to ruch bardziej polityczny niż fiskalny. Ale liczby są konkretne i warto je policzyć.

Ile zyskasz na podniesieniu progu?

Podniesienie progu z 120 do 140 tys. zł oznacza, że dodatkowe 20 tys. zł dochodu będzie opodatkowane stawką 12% zamiast 32%. Różnica to 20 punktów procentowych, czyli 4 000 zł rocznie mniej podatku dla każdego, kto zarabia powyżej 140 tys. zł brutto rocznie. To około 11 700 zł brutto miesięcznie.

Według danych GUS za 2025 rok przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw przekroczyło 8 500 zł brutto - daleko od progu. Ale progresja podatkowa nie uderza wyłącznie w dobrze zarabiających na etacie. Wystarczy jednorazowa premia, trzynastka czy dochód z umowy zlecenia, żeby w skali roku wskoczyć powyżej 120 tys. zł.

Klucz:

Podniesienie progu do 140 tys. zł daje maksymalnie 4 000 zł rocznej oszczędności podatkowej - ale dotyczy wyłącznie osób zarabiających powyżej tego progu.

Koalicyjna przepychanka, nie reforma

Powiedzmy sobie szczerze - to nie jest żadna rewolucja podatkowa. Próg podatkowy podniesiono do 120 tys. zł w ramach Polskiego Ładu w 2022 roku, wcześniej wynosił 85 528 zł. Inflacja od tego czasu zjadła sporą część tej korekty, więc waloryzacja o 20 tys. zł brzmi racjonalnie.

Problem w tym, JAK Polska 2050 to rozgrywa. Projekt poselski oznacza obejście Rady Ministrów i Ministerstwa Finansów. Minister Domański nie zgodził się na tę zmianę - prawdopodobnie ze względu na koszt budżetowy, który wg szacunków Ministerstwa Finansów z 2025 roku mógłby wynieść 5-8 mld zł mniejszych wpływów z PIT rocznie. Koalicjant forsuje więc ustawę na własną rękę.

„Nie możemy czekać w nieskończoność na decyzję ministra finansów. Ludzie płacą 32% podatku od kwot, które jeszcze kilka lat temu nie przekraczały progu" - argumentują posłowie Polski 2050.

I dodatkowy smaczek: klub Centrum zarzuca Polsce 2050 przywłaszczenie ich pomysłu. Klasyka koalicyjnych sporów o ojcostwo ustaw.

Projekt poselski vs rządowy - to ma znaczenie

Projekt rządowy

Przechodzi przez konsultacje międzyresortowe, RCL, ocenę skutków regulacji. Wolniejszy, ale solidniej przygotowany. Ma poparcie koalicji.

Projekt poselski

Omija etap rządowy, trafia prosto do Sejmu. Szybszy, ale bez pełnej analizy kosztów. Ryzyko odrzucenia przez własną koalicję.

Projekty poselskie mają jedną zaletę - nie wymagają uzgodnień międzyresortowych. Jedną wadę - reszta koalicji może je po cichu utopić w komisjach. Uważam, że szanse na uchwalenie tego projektu w obecnej formie są niskie, dopóki KO nie da zielonego światła.

Co to oznacza dla Ciebie

Jeśli zarabiasz poniżej 10 tys. zł brutto miesięcznie - ten projekt Cię nie dotyczy. Twoje dochody roczne nie przekraczają obecnego progu 120 tys. zł.

Jeśli zarabiasz 10-12 tys. zł brutto - możesz zyskać częściowo, bo tylko nadwyżka ponad 120 tys. jest opodatkowana wyższą stawką.

Jeśli zarabiasz powyżej 12 tys. zł brutto - zyskujesz pełne 4 000 zł rocznie, czyli około 333 zł miesięcznie. Nie zmieni ci życia, ale symboliczna kwota to nie jest.

Uwaga:

Nawet jeśli projekt przejdzie, zmiana wejdzie w życie najwcześniej od 1 stycznia 2027 roku. Na podatkową ulgę w tym roku nie ma co liczyć.

Nie traktowałbym tego projektu jako pewnika - to na razie element koalicyjnej gry. Ale sam kierunek jest słuszny. Próg podatkowy powinien być regularnie waloryzowany o inflację, a od 2022 roku skumulowana inflacja wg danych GUS przekroczyła 25%. Podniesienie progu o niecałe 17% to nawet mniej niż wynikałoby z prostej waloryzacji.

Pytanie brzmi: czy minister Domański znajdzie na to pieniądze w budżecie, który już teraz pęka w szwach.

Przeczytaj też