69,5 mld zł na minusie po trzech miesiącach roku. Ministerstwo Finansów przedstawiło w Sejmie wstępne dane budżetowe za okres styczeń-marzec 2025 - dochody państwa wyniosły ok. 125,2 mld zł, wydatki sięgnęły 194,5 mld zł. Stan na kwiecień 2025.

Cyfry robią wrażenie, ale trzeba je osadzić w kontekście. Ustawa budżetowa na 2025 rok zakłada deficyt rzędu 289 mld zł - rekordowy w historii polskich finansów publicznych. Po pierwszym kwartale wykorzystaliśmy ok. 24% rocznego limitu deficytu, a minęło 25% roku. Arytmetycznie - jesteśmy mniej więcej w planie.

Klucz:

Deficyt 69,5 mld zł po I kwartale to ok. 24% planowanego rocznego limitu - budżet realizuje się zgodnie z założeniami, choć przy historycznie rekordowej skali wydatków.

Dlaczego deficyt jest tak wysoki?

Tak wysoki planowany deficyt na 2025 rok wynika przede wszystkim z gwałtownego wzrostu wydatków na obronność i kosztów obsługi długu publicznego. Polska zobowiązała się do podniesienia wydatków zbrojeniowych do ok. 4,7% PKB - jednego z najwyższych wskaźników w NATO. Do tego dochodzą koszty programów społecznych, waloryzacja 800+ i rosnące wydatki na służbę zdrowia.

Strona dochodowa też nie wygląda źle. 125,2 mld zł wpływów po trzech miesiącach oznacza przyzwoite tempo realizacji, wspierane przez wciąż rosnące wpływy z VAT i PIT. Pytanie, czy tak będzie dalej - bo otoczenie makroekonomiczne zaczyna się komplikować.

„Realizacja budżetu w pierwszym kwartale przebiega zgodnie z planem” - Ministerstwo Finansów, komunikat z prezentacji sejmowej (kwiecień 2025)

289 mld zł deficytu vs stabilność fiskalna - czy to się trzyma?

Powiedzmy sobie szczerze - 289 mld zł planowanego deficytu budzi niepokój niezależnie od kontekstu. Relacja deficytu do PKB zbliża się do granicy 5%, a dług publiczny rośnie w tempie, które za 2-3 lata może nas postawić przed trudnymi wyborami. Agencje ratingowe na razie trzymają Polskę w stabilnych perspektywach, ale Fitch w ostatnim przeglądzie z marca 2025 sygnalizował, że trajektoria długu wymaga uwagi.

Z drugiej strony - wydatki na obronność to nie konsumpcja. To inwestycja wymuszona geopolitycznie, którą trudno odkładać. Moim zdaniem kluczowe będzie nie tyle to, ile wydajemy, ale jak efektywnie - bo rozrzutność w zamówieniach zbrojeniowych potrafi pochłonąć każdy budżet.

Scenariusz optymistyczny

Dochody rosną szybciej niż plan (wyższe wpływy z VAT dzięki wzrostowi konsumpcji). Deficyt kończy rok poniżej 280 mld zł. Ratingi stabilne.

Scenariusz ryzyka

Spowolnienie gospodarcze w II półroczu obniża wpływy podatkowe. Deficyt przekracza plan. Presja na cięcia lub nowe podatki w 2026.

Co to oznacza dla Twojego portfela?

Dla posiadaczy obligacji skarbowych wysoki deficyt to paradoksalnie niezła wiadomość - państwo musi pożyczać więcej, więc oferuje atrakcyjniejsze warunki na kolejnych emisjach detalicznych. Obligacje indeksowane inflacją (COI, EDO) pozostają sensownym narzędziem ochrony kapitału.

Dla podatników perspektywa jest mniej różowa. Deficyt tej skali oznacza, że prędzej czy później ktoś za to zapłaci - albo przez wyższą inflację, albo przez nowe daniny. Ministerstwo Finansów zapewnia, że nie planuje podwyżek podatków, ale przy takim tempie wydatków margines manewru się kurczy.

Kontekst:

Wstępne dane budżetowe mogą ulec niewielkiej korekcie - Ministerstwo Finansów zaznaczyło, że ostateczne liczby za I kwartał zostaną opublikowane w późniejszym terminie.

Najbliższe miesiące pokażą, czy tempo z pierwszego kwartału się utrzyma. Sezonowość budżetu sprawia, że II i III kwartał zwykle przynoszą lepszą relację dochodów do wydatków. Ale przy tej skali deficytu - nawet „plan” to wyzwanie.

Przeczytaj też