Scott Bessent nie owija w bawełnę - cła Donalda Trumpa mają wrócić do lipca 2026 roku. Stan na kwiecień 2026: sekretarz skarbu USA potwierdził, że administracja zamierza przywrócić mechanizmy taryfowe, które przez ostatnie miesiące były przedmiotem kolejnych pauz i negocjacji.

Dla polskiej gospodarki to nie jest abstrakcyjna wiadomość z Waszyngtonu. Polska eksportuje do USA towary o wartości przekraczającej 8 mld dol. rocznie wg danych GUS, a Stany Zjednoczone są jednym z naszych największych partnerów handlowych poza UE. Każda zmiana reżimu celnego uderza w konkretne branże - od meblarskiej po spożywczą.

Dlaczego Bessent mówi o tym teraz?

Administracja Trumpa traktuje cła jako narzędzie negocjacyjne, nie karę. Bessent wielokrotnie sygnalizował, że taryfy służą wymuszeniu lepszych warunków handlowych z partnerami USA. Zapowiedź powrotu ceł do lipca to moim zdaniem klasyczny ruch - budowanie presji przed kolejną rundą rozmów. Pytanie brzmi: czy tym razem chodzi o Chiny, UE, czy obie strony jednocześnie.

Departament Skarbu USA od miesięcy balansuje między jastrzębią retoryką a pragmatycznym podejściem do rynków. Bessent, były zarządzający funduszem hedgingowym, rozumie, że nagłe wprowadzenie ceł wywołuje turbulencje - dlatego daje rynkom czas na przygotowanie.

„Cła zostaną przywrócone, ale w sposób uporządkowany i przewidywalny” - Scott Bessent, sekretarz skarbu USA

Polska w strefie rażenia - eksport i złoty

Polscy eksporterzy mają powody, żeby uważnie śledzić rozwój sytuacji. UE jako blok od dawna jest na celowniku amerykańskiej polityki handlowej, a Polska - jako piąta gospodarka Unii - ma sporo do stracenia. Branża meblarska (Polska jest czwartym eksporterem mebli na świecie), producenci części samochodowych i firmy z sektora AGD - to te grupy dostaną po kieszeni jako pierwsze.

Złoty reaguje na tego typu zapowiedzi z opóźnieniem, ale reakcja zawsze przychodzi. Gdy w 2025 roku Trump ogłosił pierwszą rundę ceł, EUR/PLN skoczył o kilka groszy w ciągu tygodnia. NBP monitoruje sytuację, choć na razie nie ma powodów do interwencji.

Klucz:

Przywrócenie ceł USA do lipca 2026 uderzy przede wszystkim w europejski eksport - polskie firmy meblowe, motoryzacyjne i spożywcze powinny już teraz kalkulować scenariusze taryfowe.

Rynki kontra retoryka - co mówi historia

Powiedzmy sobie szczerze - rynki nauczyły się żyć z trumpowską nieprzewidywalnością. WIG20 w 2025 roku przeżył kilka epizodów paniki związanej z cłami, ale za każdym razem odrabiał straty w ciągu 2-3 tygodni. To nie znaczy, że tym razem będzie tak samo. Skala ewentualnych ceł, ich zakres produktowy i retorsje ze strony UE - to wszystko zmienne, które mogą zaskoczyć.

Część analityków uważa, że rynek już wycenił scenariusz powrotu ceł. Moim zdaniem to myślenie życzeniowe. Rynek wycenia to, co zna - a konkretne stawki celne i lista produktów objętych taryfami to wciąż wielka niewiadoma.

Scenariusz łagodny

Cła celowane na wąskie kategorie produktów, stawki 10-15%. Złoty traci 1-2%, GPW reaguje krótkoterminową korektą. Negocjacje UE-USA trwają.

Scenariusz twardy

Szerokie cła 20-25% na europejski eksport. Retorsje UE. EUR/PLN w górę, eksporterzy pod presją marżową. GPW traci 3-5% w pierwszych sesjach.

Co to oznacza dla Ciebie

Jeśli inwestujesz na GPW - przyglądaj się spółkom z ekspozycją eksportową na rynek amerykański. Sektor meblowy i automotive będą najbardziej wrażliwe na ewentualne taryfy. Obserwuj też kurs dolara - umocnienie USD to dodatkowy cios dla importerów, ale paradoksalnie bufor dla eksporterów rozliczających się w dolarach.

Jeśli prowadzisz biznes z komponentem eksportowym - lipiec 2026 to termin, który warto wpisać do kalendarza. Nie jako datę paniki, ale jako punkt, po którym zasady gry mogą się zmienić.

Pamiętaj:

Zapowiedzi administracji Trumpa nie zawsze przekładają się na konkretne działania w zapowiadanym terminie. Wielokrotnie widzieliśmy pauzy, odroczenia i negocjacje w ostatniej chwili. Planuj scenariuszowo, nie panicznie.

I tu pojawia się pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi: czy UE tym razem odpowie retorsjami, czy znów wybierze strategię cierpliwego czekania? Od tego zależy, jak głęboko odczujemy skutki w Polsce. Bruksela ma narzędzia - pytanie, czy ma wolę polityczną, żeby ich użyć.

Przeczytaj też