Kontrakt na rozbudowę elektrowni jądrowej Paks II, wart według różnych szacunków od 10 do 12,5 mld euro, może nie dojść do skutku. Péter Magyar — lider partii TISZA i prawdopodobny przyszły premier Węgier — zapowiedział przegląd, a w razie potrzeby renegocjację lub zerwanie umów z rosyjskim Rosatomem. Stan na kwiecień 2026.

To nie jest kolejna deklaracja opozycji bez pokrycia. Magyar konsekwentnie buduje swoją pozycję na anty-orbánowskim i proeuropejskim przekazie, a sondaże od miesięcy dają TISZA przewagę nad Fideszem. Jeśli wygra wybory — a wiele na to wskazuje — umowa z Rosatomem znajdzie się na szczycie listy do rewizji.

Dlaczego Paks II to coś więcej niż elektrownia

Paks II to ostatni duży projekt nuklearny Rosatomu w Unii Europejskiej. Po tym jak Finlandia wycofała się z projektu Hanhikivi 1, a Bułgaria zamroziła współpracę z Rosją przy Belene, Węgry pozostały jedynym krajem UE z aktywnym kontraktem na budowę reaktora rosyjskiej konstrukcji. Według danych Światowego Stowarzyszenia Nuklearnego (World Nuclear Association), Rosatom realizuje obecnie ok. 30 projektów budowy reaktorów na świecie — ale prawie wszystkie poza Europą. Utrata węgierskiego kontraktu to dla Kremla nie tylko strata finansowa. To symboliczny koniec obecności w europejskiej energetyce jądrowej.

„Żaden kraj Unii Europejskiej nie powinien pogłębiać zależności energetycznej od Rosji" — powtarzała wielokrotnie przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w kontekście sankcji i dywersyfikacji dostaw.

Orbán podpisał umowę z Rosatomem jeszcze w 2014 roku, a finansowanie — rosyjski kredyt pokrywający ok. 80% kosztów, czyli wg różnych źródeł 10-10,5 mld euro — de facto uzależniło Węgry od Moskwy na dekady. Budowa miała ruszyć w 2018, potem w 2020, potem w 2022. Wciąż się nie zaczęła na poważnie. Moim zdaniem to najsłabszy punkt całej umowy — opóźnienia dają Magyarowi doskonały pretekst prawny do renegocjacji.

Rosatom vs zachodni dostawcy — kto zyskuje

Rosatom (status quo)

Technologia: VVER-1200 (sprawdzona, ale rosyjska)
Finansowanie: kredyt rosyjski (~80% kosztów)
Ryzyko: sankcje, zależność polityczna, opóźnienia
Status w UE: ostatni aktywny kontrakt

Zachodni dostawcy (alternatywa)

Technologia: AP1000 (Westinghouse), EPR (EDF/Framatome)
Finansowanie: wymagałoby nowego modelu (UE, EBI?)
Ryzyko: wyższy koszt początkowy, ale brak ryzyka sankcyjnego
Status: rosnąca obecność w CEE (Polska, Czechy)

Powiedzmy sobie szczerze — zmiana dostawcy technologii nuklearnej to nie jest wymiana żarówki. To proces na lata i miliardy. Ale Polska podpisała umowę z Westinghouse na budowę elektrowni na Pomorzu, Czechy wybrały koreański KHNP dla Dukovan. Region się przeorientowuje. Węgry pod rządami Magyara mogłyby dołączyć do tego trendu.

Co to oznacza dla obserwatorów rynku i biznesu

Dla polskich firm i inwestorów to nie jest abstrakcja. Osłabienie pozycji Rosatomu w Europie wzmacnia zachodnich dostawców technologii jądrowej — a to dobra wiadomość dla polskiego programu atomowego, który korzysta z tego samego ekosystemu. Z kolei zmiana władzy w Budapeszcie mogłaby odblokować zamrożone relacje Węgier z UE, co stabilizuje region i zmniejsza premię za ryzyko polityczne w Europie Środkowej.

Klucz:

Jeśli Magyar wygra wybory i zerwie kontrakt z Rosatomem, Rosja straci ostatni duży projekt nuklearny w UE — a Europa Środkowa dokona pełnego zwrotu ku zachodnim technologiom atomowym.

I jest jeszcze kwestia pieniędzy. Rosyjski kredyt na Paks II to zobowiązanie na dekady. Jego ewentualne anulowanie lub restrukturyzacja będzie wymagała negocjacji prawnych, które mogą ciągnąć się latami. Ale alternatywa — pogłębianie zależności od Moskwy w 2026 roku — jest politycznie nie do obrony. I Magyar to wie.

Czas pokaże, czy zapowiedzi przetrwają zderzenie z realiami rządzenia. Ale sam fakt, że temat Rosatomu jest na stole, zmienia układ sił w regionie. Dla Kremla to kolejny sygnał: Europa się zamyka.

Przeczytaj też