S&P 500 zamknął się 14 kwietnia na poziomie 6 967 pkt, a dzień później dobił do 6 976 pkt – wg danych FRED St. Louis Fed. Stan na 15 kwietnia 2026. Brzmi nieźle, prawda? Problem w tym, że za tym wzrostem stoi garstka gigantów, a przeciętna spółka z indeksu jest na minusie od początku roku.

ETF SPY, ważony kapitalizacją, traci ok. 3% od stycznia. W tym samym czasie jego equal-weight odpowiednik RSP zyskuje ponad 4% – wg danych 24/7 Wall St.. Różnica prawie 5 punktów procentowych w jednym kwartale. To nie jest drobny szum statystyczny.

Klucz:

Dyspersja sektorowa w S&P 500 sięga 99. percentyla historycznych norm – indeks rośnie, ale robi to na coraz węższych nogach.

Magnificent Seven – siedmiu wspaniałych czy siedmiu kulawych?

Żadna ze spółek z grupy Magnificent Seven nie jest na plusie w 2026 roku. Średni spadek tej siódemki to 11,5% YTD, podczas gdy Nasdaq-100 traci „tylko” 4,8% – wg Motley Fool i Invezz. Microsoft jest na dnie – ponad 20% w dół od stycznia, przygnieciony wyprzedażą sektora SaaS i obawami o rentowność inwestycji w infrastrukturę AI. Tesla dotrzymuje mu kroku na dole tabeli.

Meta i Alphabet jakoś się trzymają – napędzane marżami z reklam wzbogaconych AI. Ale to za mało, żeby ciągnąć cały indeks. 97% spółek software'owych z S&P 500 jest ponad 20% poniżej swoich 52-tygodniowych szczytów. W sektorze energetycznym? Zero.

Zawieszenie broni i krótkotrwała euforia

8 kwietnia ogłoszono warunkowy, dwutygodniowy rozejm między USA a Iranem – pośredniczyła Pakistan – co wg NPR wywołało jednodniowy rajd: Dow +1 300 pkt (+2,85%), S&P 500 +2,5%, Nasdaq +2,8%. Ropa spadła poniżej 100 dol. za baryłkę po raz pierwszy od początku konfliktu.

Ale weekendowe negocjacje w Islamabadzie zakończyły się fiaskiem. Wg CNBC z 15 kwietnia trwają rozmowy o kolejnej rundzie – „w ciągu najbliższych dwóch dni”. Rynek żyje nadzieją, tyle że nadzieja to nie strategia inwestycyjna.

Powiedzmy sobie szczerze – ta geopolityczna huśtawka maskuje strukturalny problem rynku. Indeks podskakuje na nagłówkach o pokoju, ale pod spodem jest słabo.

Equal-weight vs cap-weight – co mówi ten rozjazd

RSP daje każdej spółce w S&P 500 identyczną wagę i kwartalnie rebalansuje – mechanicznie kupuje tanie, sprzedaje drogie. Sektorowy rozkład? Przemysł 16%, finanse 15%, IT 14%. W klasycznym SPY samo IT to ponad 30%.

SPY (cap-weighted)

YTD: ok. -3%
IT dominuje >30%
Zależny od Mag7
Koszt: 0,09%/rok

RSP (equal-weight)

YTD: ok. +4,2%
Sektory rozłożone równomiernie
Mniejsze ryzyko koncentracji
Koszt: 0,20%/rok

Od 1971 roku equal-weight bije cap-weight o średnio 1,2% rocznie – wg S&P Dow Jones Indices. Ostatnie trzy lata były wyjątkiem na korzyść mega-capów. Teraz wahadło wraca.

A co z tego wynika dla polskiego inwestora?

WIG20 porusza się przede wszystkim za DAX-em i FTSE, ale sentyment z Wall Street przenosi się tu z jednodniowym opóźnieniem. Wąski breadth S&P 500 to sygnał ostrożności – jeśli mega-capy w końcu dogonią resztę rynku w dół, fala uderzy też we wrocławski czy warszawski portfel z ekspozycją na ETF-y amerykańskie.

„Dyspersja sektorowa na poziomie 99. percentyla historycznie oznaczała zbliżającą się rotację – albo szerokie odbicie, albo korektę lidera" – analiza Real Investment Advice, Advisor Perspectives, marzec 2026

Pamiętaj:

Indeks ważony kapitalizacją może rosnąć, podczas gdy większość jego składników traci. Przed oceną „rynku” sprawdź breadth – linię advance/decline i porównanie SPY vs RSP.

Przeczytaj też