WIG20 dotarł we wtorek 15 kwietnia do poziomów, których polska giełda nie widziała od 2008 roku. Stan na kwiecień 2026 - indeks dwudziestu największych spółek systematycznie odrabia dystans do historycznego szczytu z października 2007 r., kiedy osiągnął 3 917 pkt. WIG, czyli najstarszy indeks GPW, już ten rekord pobił.

Czas jest nieprzypadkowy. Jutro, 16 kwietnia, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie obchodzi 35. rocznicę pierwszej sesji. W 1991 roku notowano pięć spółek, obroty zamknęły się w kilkudziesięciu tysiącach złotych - a dziś kapitalizacja krajowych spółek liczona jest w setkach miliardów.

Skąd ta siła polskich blue chipów?

Rally na WIG20 napędza kilka rzeczy naraz. Globalny sentyment sprzyja - sygnały o deeskalacji napięć handlowych między USA a Chinami poprawiły nastroje na rynkach zachodnich, a kapitał szuka niedowartościowanych rynków w Europie Środkowej. Polska gospodarka - z PKB rosnącym wg wstępnych szacunków GUS o ok. 3,5% r/r w I kw. 2026 - wygląda na tym tle solidnie.

Do tego dochodzi czynnik walutowy. Mocny złoty (EUR/PLN w okolicach 4,15-4,20) paradoksalnie nie odstrasza zagranicznych inwestorów - wręcz przeciwnie, stabilna waluta to dla nich sygnał niższego ryzyka. A napływy z funduszy ETF śledzących indeksy MSCI EM Europe robią swoje.

„Polski rynek akcji korzysta z relatywnej atrakcyjności wycen w porównaniu z rynkami zachodnimi. Wskaźnik C/Z dla WIG20 jest wciąż wyraźnie poniżej średniej dla indeksów zachodnioeuropejskich" - analityk mBanku, komentarz rynkowy z 15 kwietnia 2026

Rekord WIG vs niedokończona sprawa WIG20

WIG - indeks dochodowy uwzględniający dywidendy - bije rekordy od tygodni. I to nie powinno dziwić, bo dywidendy polskich blue chipów w ostatnich latach były naprawdę hojne. Banki, spółki energetyczne, KGHM - spora część WIG20 płaci solidne dywidendy, które w indeksie dochodowym się kumulują.

Ale WIG20, jako indeks cenowy, musi pokonać szczyt bez tej „poduszki”. I tu pojawia się pytanie: czy brakujące kilkaset punktów do poziomu 3 917 pkt da się nadrobić w najbliższych tygodniach?

Moim zdaniem - nie w ciągu dni, ale perspektywa kilku tygodni jest realna. Momentum jest silne, napływy się utrzymują, a sezon wyników za I kwartał może dać dodatkowe paliwo. Z drugiej strony - im bliżej historycznego oporu, tym większa pokusa realizacji zysków.

Klucz:

WIG20 zmierza do szczytu z 2007 r. (3 917 pkt), ale sam poziom cenowy to nie wszystko - po uwzględnieniu inflacji tamten rekord odpowiadałby dziś ok. 6 500-7 000 pkt. Realnie polska giełda jest wciąż daleko od tamtej euforii.

WIG20 2007 vs WIG20 2026 - dwa różne rynki

Porównywanie obecnej sytuacji do szczytu z 2007 roku jest kuszące, ale trochę mylące. Tamten szczyt to była czysta euforia - lewarowane pozycje, hossa na rynku nieruchomości, napływ OFE. Dzisiejszy wzrost wygląda zdrowiej.

GPW 2007 - euforia

C/Z WIG20: ~18-20x
Napęd: OFE + lewar detaliczny
Globalnie: bańka kredytowa
Efekt: krach 2008, WIG20 spadł o ~70%

GPW 2026 - umiarkowany optymizm

C/Z WIG20: ~12-14x
Napęd: fundusze zagraniczne + ETF
Globalnie: normalizacja polityki handlowej
Efekt: do zobaczenia

Wskaźniki wycen są dziś sporo niższe niż w 2007 roku. Polskie blue chipy są po prostu tańsze relatywnie do zysków - co daje przestrzeń do dalszych wzrostów bez wchodzenia w bańkę.

35 lat GPW - od pięciu spółek do globalnego parkietu

Pierwsza sesja GPW odbyła się 16 kwietnia 1991 roku. Notowano wtedy pięć spółek sprywatyzowanych: Tonsil, Próchnik, Krosno, Kable i Exbud. Żadna z tej piątki nie przetrwała w indeksach w pierwotnej formie - i chyba nie ma lepszej ilustracji tego, jak szybko rynek potrafi się przeorać.

Dziś na GPW notowanych jest ponad 400 spółek, działa rynek NewConnect, Catalyst, rynek instrumentów pochodnych. Powiedzmy sobie szczerze - GPW przeszła długą drogę, choć wciąż jest rynkiem peryferyjnym w skali globalnej. Obroty na WIG20 to ułamek tego, co generują DAX czy CAC 40.

Historycznie:

WIG, najstarszy indeks GPW, wystartował 16 kwietnia 1991 r. z poziomu 1 000 pkt. Dziś przekracza wielokrotność tej wartości - ale droga nie była prosta. Inwestor, który kupił WIG w szczycie 2007 r., na odrobienie strat czekał ponad dekadę.

Co dalej z portfelem?

Jeśli masz ekspozycję na polskie akcje - czy przez ETF na WIG20, fundusze akcyjne, czy bezpośrednio - to ostatnie miesiące przynoszą solidne stopy zwrotu. Pytanie, co dalej.

Historyczny szczyt to poziom psychologiczny. Rynki lubią takie poziomy testować, odbijać się od nich, a potem - jeśli fundamenty są wystarczająco mocne - przebijać. Uważam, że fundamenty tym razem wyglądają przyzwoicie, ale nie nadzwyczajnie. Nie ma tu euforii z 2007 roku, nie ma napływów z OFE, nie ma lewarowanego detalu.

Co robić? To zależy od horyzontu. Długoterminowo polskie akcje wciąż wyglądają atrakcyjnie wycenowo na tle Europy Zachodniej. Krótkoterminowo - przy historycznych oporach zawsze rośnie zmienność, a realizacja zysków po 18-letnich maksimach jest naturalnym odruchem rynku.

Przeczytaj też