Citigroup właśnie podniósł rekomendację dla amerykańskich akcji do „overweight”. Mamy kwiecień 2026 i to spory zwrot - jeszcze kwartał temu bank zalecał neutralne podejście do rynku USA. Powód? Rosnąca zmienność geopolityczna i przekonanie, że spółki defensywne - utilities, healthcare, consumer staples - dadzą w tym środowisku lepszy stosunek zysku do ryzyka niż cykliczne sektory wzrostowe.

I tu uwaga: nie chodzi o to, że Citi jest nagle byczy na całą Amerykę. Strategowie banku, z Dirkiem Willerem na czele, stawiają tezę selektywną - amerykański rynek jest relatywnie odporny na szoki geopolityczne, ale trzeba być w odpowiednich sektorach. S&P 500 od początku roku zyskał ok. 4-6% (wg danych Bloomberg), ale ta średnia maskuje ogromne rozjechanie między sektorami.

Dlaczego akurat defensywa, a nie „risk-on”?

Citi tłumaczy to zmianą globalnego otoczenia ryzyka. Napięcia handlowe USA-Chiny nie wygasły, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje niestabilna, a europejska gospodarka - z Niemcami w stagnacji - nie daje powodów do optymizmu. W takim środowisku kapitał płynie do aktywów postrzeganych jako bezpieczne. Amerykańskie spółki defensywne mają tu dwa atuty: stabilne dywidendy i ekspozycję na największą gospodarkę świata.

„Relatywna siła amerykańskiego rynku akcji w okresach podwyższonej zmienności geopolitycznej jest dobrze udokumentowana historycznie" - Dirk Willer, Head of Asset Allocation, Citigroup (raport strategiczny, kwiecień 2026)

Moim zdaniem to rozsądne podejście, choć nie rewolucyjne. Wall Street od lat pełni funkcję „safe haven” wśród rynków akcyjnych - i Citi po prostu formalizuje to w rekomendacji.

Defensywa na Wall Street vs defensywa na GPW

Polski inwestor może pomyśleć: „mam PGE i Tauron, jestem w defensywie”. No nie do końca. Amerykańskie utilities typu NextEra Energy czy Duke Energy to firmy z kapitalizacją 150-180 mld USD, globalnymi operacjami i dekadami stabilnych dywidend. Polskie spółki defensywne są silnie zależne od regulacji krajowych i polityki cenowej rządu.

Defensywa USA (ETF: XLU, XLV)

Dywidenda: 2,5-3,5% rocznie
Zmienność: niska (beta ~0,6-0,7)
Ryzyko walutowe: tak (USD/PLN)
Dostęp: przez ETF-y, np. iShares, Vanguard

Defensywa GPW (PGE, Tauron, Dino)

Dywidenda: 0-4% (niestabilna)
Zmienność: średnia (polityka regulacyjna)
Ryzyko walutowe: brak
Dostęp: bezpośrednio przez GPW

Dla kogoś z portfelem 50-200 tys. zł ETF-y sektorowe na defensywę USA (XLU - utilities, XLV - healthcare) mogą mieć sens jako uzupełnienie. Ale trzeba pamiętać o ryzyku walutowym - umocnienie złotego o 5% zjada rok dywidendy.

No dobrze, ale co z tego wynika

Jeśli masz ETF na S&P 500, powiedzmy sobie szczerze - i tak masz sporą ekspozycję na defensywę, bo te sektory stanowią ok. 25% indeksu wg danych S&P Global. Rekomendacja Citi to bardziej sygnał dla dużych funduszy przesuwających miliardy między regionami.

Ale jest w tym coś do przemyślenia: w okresach geopolitycznej niepewności warto sprawdzić, ile procent portfela siedzi w spółkach cyklicznych (technologia, banki, surowce). Jeśli ponad 70% - może czas na rebalancing.

Klucz:

Citi nie mówi „kupuj Amerykę na ślepo” - mówi „w niepewnym świecie defensywne sektory USA dają lepszy risk/reward niż rynki europejskie czy azjatyckie". Dla polskiego inwestora to argument za dywersyfikacją, nie za porzuceniem GPW.

Wskazówka:

ETF-y sektorowe na defensywę USA (np. SPDR Utilities - XLU, Health Care Select - XLV) są dostępne przez polskich brokerów oferujących dostęp do rynków zagranicznych. Sprawdź prowizje - przy małych kwotach koszty transakcyjne mogą zjadać przewagę dywersyfikacji.

Przeczytaj też