Bruksela szykuje się do poważnej zmiany podejścia do fuzji i przejęć. Jak donosi „Financial Times”, Komisja Europejska rozważa daleko idące złagodzenie zasad antymonopolowych, które przez lata blokowały konsolidację europejskiego przemysłu. Jeśli zapowiedzi się potwierdzą, będzie to największa reforma unijnej polityki konkurencji od czasu przyjęcia rozporządzenia w sprawie kontroli fuzji w 2004 roku.
Cel? Stworzenie europejskich gigantów zdolnych rywalizować z amerykańskimi i chińskimi kolosami, które dominują w technologii, energetyce czy obronności.
KE chce odejść od doktryny „mały jest piękny” w polityce konkurencji i pozwolić europejskim firmom na konsolidację w skali kontynentalnej - nawet kosztem krótkoterminowej konkurencji na rynku wewnętrznym.
Dlaczego Bruksela zmienia kurs o 180 stopni?
Przez ostatnią dekadę unijna polityka konkurencji była jedną z najostrzejszych na świecie. Komisja blokowała fuzje, które w USA przeszłyby bez większych problemów. Symbolicznym momentem było zablokowanie w 2019 roku połączenia Siemens-Alstom - europejskiego giganta kolejowego, który miał rywalizować z chińskim CRRC, kontrolującym wg szacunków branżowych ponad 50% światowego rynku taboru kolejowego.
Tamta decyzja wywołała polityczną burzę. Francja i Niemcy otwarcie krytykowały Komisję, a ówczesna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager stała się symbolem podejścia, które wielu polityków uważało za samobójcze dla europejskiego przemysłu.
Teraz wiatr wieje w drugą stronę. Raport Mario Draghiego o konkurencyjności UE z września 2024 roku nie pozostawił złudzeń - Europa potrzebuje dodatkowych inwestycji rzędu 750-800 mld EUR rocznie, żeby nie zostać w tyle za USA i Chinami. Enrico Letta w raporcie o jednolitym rynku wskazywał na fragmentację jako główną barierę wzrostu. Powiedzmy sobie szczerze - trudno budować globalnych czempionów, gdy na każdym kroku czeka cię antymonopolowy młotek.
Jak może wyglądać nowa polityka fuzji w UE?
Konkretów jeszcze nie znamy, ale kierunek jest czytelny. Komisja pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen - w drugiej kadencji wyraźnie bardziej probiznesowa - chce uwzględniać w ocenie fuzji nie tylko wpływ na ceny konsumenckie na rynku wewnętrznym, ale też globalną konkurencyjność powstającego podmiotu.
To fundamentalna zmiana filozofii. Dotychczas Dyrekcja Generalna ds. Konkurencji pytała głównie: „czy ta fuzja podniesie ceny dla europejskiego konsumenta?”. Nowe podejście dodaje pytanie: „czy bez tej fuzji europejski przemysł przegra z chińskim lub amerykańskim konkurentem?".
Teresa Ribera, obecna komisarz ds. konkurencji, sygnalizowała już wcześniej gotowość do bardziej elastycznego podejścia. Moim zdaniem to nie jest kwestia „czy”, ale „jak daleko” Komisja się posunie.
Europejscy czempioni vs ochrona konsumenta - fałszywy dylemat?
Krytycy reformy - a jest ich niemało - argumentują, że złagodzenie zasad fuzji to prezent dla dużych korporacji kosztem konsumentów i mniejszych firm. I mają częściowo rację. Mniej graczy na rynku to potencjalnie wyższe ceny.
Ale jest druga strona. Europejskie firmy technologiczne są mikroskopijne w porównaniu z amerykańskimi. Wg danych Eurostatu udział UE w globalnym rynku Big Tech to ułamek procenta. W sektorze obronnym konsolidacja jest wręcz niezbędna, jeśli Europa ma poważnie myśleć o autonomii strategicznej - o czym mówi się coraz głośniej po zmianie kursu polityki zagranicznej USA.
„Europa nie może być jedyną gospodarką na świecie, która rozbija swoje firmy, podczas gdy inni budują gigantów" - Emmanuel Macron w wystąpieniu na szczycie Rady Europejskiej (marzec 2025)
Uważam, że prawda leży gdzieś pośrodku. Nie każda fuzja powinna być automatycznie przepuszczana, ale sztywne trzymanie się doktryny ochrony rynku wewnętrznego w świecie, gdzie Chiny subsydiują swoich czempionów miliardami, jest po prostu naiwne.
Które sektory mogą skorzystać?
Reforma raczej nie będzie jednolita. Największe poluzowanie czeka pewnie sektory:
- Obronność i bezpieczeństwo - tu presja polityczna jest największa, a argumenty za konsolidacją najsilniejsze
- Technologie i telekomunikacja - europejski rynek telco jest rozdrobniony na kilkadziesiąt operatorów, podczas gdy w USA i Chinach dominuje po 3-4 graczy
- Energetyka - transformacja wymaga ogromnych nakładów, na które stać tylko duże podmioty
- Finanse - transgraniczne fuzje bankowe w UE? Wciąż rzadkość, choć unia bankowa jest oficjalnym celem od lat
Dla polskich firm to temat nieoczywisty. Z jednej strony konsolidacja może oznaczać, że europejscy giganci wchłoną mniejsze podmioty z naszego regionu. Z drugiej - silniejsze europejskie firmy to potencjalnie silniejszy popyt na usługi i komponenty od dostawców z Europy Środkowej.
Dotychczasowe podejście KE
Priorytet: ochrona konsumenta na rynku wewnętrznym
Efekt: blokowanie fuzji (Siemens-Alstom, inne)
Konsekwencja: fragmentacja europejskiego biznesu
Proponowane nowe podejście
Priorytet: globalna konkurencyjność + ochrona konsumenta
Efekt: łatwiejsze duże fuzje w strategicznych sektorach
Konsekwencja: europejscy czempioni, ale ryzyko oligopoli
Co to oznacza dla inwestorów i obserwatorów rynku?
Jeśli reforma wejdzie w życie - a biorąc pod uwagę polityczny wiatr w żagle, jest to prawdopodobne - będzie miała realne konsekwencje dla europejskich rynków kapitałowych. Spółki z sektorów podatnych na konsolidację (telco, obronność, bankowość) mogą zyskać premię przejęciową.
Dla posiadaczy europejskich ETF-ów i akcji na GPW i innych giełdach regionu to sygnał, że Bruksela w końcu zaczyna traktować konkurencyjność biznesu poważnie, a nie tylko jako hasło w dokumentach strategicznych.
Reforma zasad fuzji to element szerszego „pakietu konkurencyjności” KE, który obejmuje też uproszczenie regulacji, zwiększenie wydatków na R&D i dokończenie unii rynków kapitałowych. Szczegóły mają być przedstawione w drugiej połowie 2026 roku.
Brzmi ładnie na papierze. Ale historia UE uczy, że od zapowiedzi do wdrożenia droga jest długa i kręta. Unia rynków kapitałowych jest „tuż za rogiem” od 2015 roku. Zobaczymy, czy tym razem będzie inaczej - bo stawka jest naprawdę wysoka.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!



