Alex Samson ma 27 lat i według ustaleń „New York Timesa” szuka sposobów, żeby administracja Donalda Trumpa mogła uderzyć gospodarczo w Unię Europejską. Nie jest ministrem, nie zasiada w gabinecie - ale rozmawia z politykami AfD w Niemczech, Bratów Włoch, Rassemblement National we Francji. Stan na kwiecień 2026.
Dla polskiego biznesu, który od lat wypracował sobie miejsce w europejskich łańcuchach dostaw, to nie jest plotka towarzyska z Waszyngtonu. To sygnał, że polityka handlowa USA wobec Europy nie będzie przypadkowa - ona jest konstruowana.
Kto to jest Alex Samson i dlaczego nagle o nim głośno
Samson działa na styku think tanków bliskich Trumpowi i ruchów skrajnej prawicy w Europie. „New York Times” opisuje go jako łącznika - osobę, która tłumaczy europejskim politykom, czego chce administracja USA, i przekazuje do Białego Domu, czego chcą oni. Takie funkcje rzadko są formalizowane, bo dają swobodę działania.
Moim zdaniem warto tu jedna rzecz zrozumieć. Trumpowska ekipa w drugiej kadencji nie ukrywa już, że chce rozmontować UE jako blok negocjacyjny. Łatwiej dogadać się z 27 krajami osobno niż z Brukselą jako jednym graczem. Samson jest jednym z narzędzi tej strategii.
Trump nie walczy z Unią frontalnie - on próbuje ją rozbić od środka, wspierając polityków, którzy są sceptyczni wobec Brukseli. Dla polskich firm eksportujących do strefy euro to nowe ryzyko polityczne.
Jakie sankcje wobec UE rozważa Biały Dom?
Z doniesień „New York Timesa” i wcześniejszych przecieków z administracji wynika, że w grze są trzy narzędzia. Po pierwsze - cła odwetowe na towary europejskie, w szczególności niemieckie auta, francuskie wina, włoską chemię. Po drugie - twarda polityka wobec Digital Services Act i Digital Markets Act, które uderzają w amerykańskie big techy. Po trzecie - utrudnienia dla europejskich firm chcących inwestować w USA.
To nie jest fantazjowanie. Rada Europejska już w 2025 r. przygotowała listę produktów USA wartych ok. 95 mld euro, które mogłyby zostać obłożone cłami odwetowymi. Wojna handlowa nie musi wybuchnąć, ale jej zapalniki są ustawione.
Co to oznacza dla polskich eksporterów
Polska wysyła do Niemiec ok. 28% swojego eksportu - to nasz największy partner handlowy wg GUS. Każde uderzenie w niemiecki przemysł motoryzacyjny to problem dla podwarszawskiej fabryki komponentów, śląskiej odlewni, wielkopolskiego dostawcy opakowań.
„Ryzyko protekcjonistyczne wróciło jako stały element otoczenia makroekonomicznego - firmy muszą to uwzględniać w planowaniu długoterminowym" - sparafrazowane stanowisko NBP z Raportu o Stabilności Systemu Finansowego, grudzień 2025.
Przeanalizowaliśmy strukturę polskiego eksportu do UE w 2025 r. i wyłaniają się z niej trzy grupy najbardziej narażone. Producenci części samochodowych - bo niemieckie koncerny w razie ceł USA będą przycinać zamówienia u poddostawców. Firmy AGD - bo wielu polskich producentów sprzedaje pod markami niemieckimi i włoskimi. Eksporterzy żywności przetworzonej - bo są pierwsi w kolejce do redukcji marż.
Co powinien robić polski inwestor i biznes
Powiedzmy sobie szczerze - na politykę Trumpa nie mamy wpływu. Ale na ekspozycję portfela i firmy już tak.
Firma mocno zależna od eksportu do UE
Ryzyko: wysokie, jeśli eksport > 40% przychodów
Narzędzie: hedging walutowy EUR/PLN na 6-12 mies.
Dodatkowo: dywersyfikacja geograficzna (Czechy, Rumunia, Bałkany)
Inwestor z ekspozycją na europejskie akcje
Ryzyko: realne, zwłaszcza DAX i CAC 40
Narzędzie: analiza udziału spółek cyklicznych
Dodatkowo: obligacje skarbowe jako bufor na wypadek awersji do ryzyka
Co do złotego - historia ostatnich lat pokazuje, że PLN słabnie, gdy rośnie globalna awersja do ryzyka. EUR/PLN w okolicach 4,30-4,35 na przełomie 2025 i 2026 r. wg danych NBP to nie przypadek - inwestorzy już wyceniają scenariusze gorszych relacji USA-UE.
Polska scena polityczna - kogo Samson może chcieć kontaktować
Tutaj zrobię się ostrożny, bo „New York Times” nie wymienił polskich nazwisk. Ale logika działania jest jasna - skoro Samson rozmawia z AfD, Bratami Włoch, Rassemblement National, to Konfederacja i część PiS są w jego kręgu zainteresowań. Są to partie, które retorycznie dystansują się od Brukseli.
I tu zaczyna się problem dla polskiej dyplomacji. Rząd Tuska gra na wzmocnienie UE jako bloku, ale opozycja w części ma odmienną agendę. Jeśli Samson znajdzie w Warszawie chętnych rozmówców - a nie ma powodu sądzić, że nie znajdzie - USA zyskują jeszcze jeden kanał wpływu na Europę Środkową.
Co dalej
Nie wiem, czy Trump rzeczywiście uderzy cłami w UE w 2026 r. Wiem natomiast, że w Białym Domu siedzą ludzie, którzy to planują, a w stolicach Europy siedzą politycy, którzy im w tym pomagają. To się wpisuje w trend, który obserwujemy od początku drugiej kadencji Trumpa - dyplomacja zastępowana transakcjami, sojusze wymieniane na układy.
Polska jako eksporter, kredytobiorca walutowy i kraj z dużą ekspozycją na europejskie fundusze strukturalne jest w tej grze zawodnikiem, który nie wybiera strony - bo strona wybierze jego.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




