Zsolt Hernadi, prezes węgierskiego koncernu MOL, wybiera się do Moskwy. Temat rozmów - wznowienie i zabezpieczenie dostaw ropy rurociągiem Przyjaźń. Kwiecień 2026 i to już nie jest zarządzanie kryzysowe. To stała strategia Budapesztu, który w odróżnieniu od Warszawy nie zamierza rezygnować z rosyjskiego surowca.
Sama wizyta nie zaskakuje. Ukraina od miesięcy gra dostawami na południowej nitce Drużby - raz blokuje transport z powodu sankcji na Łukoil, raz łagodzi kurs. Węgry i Słowacja, jedyni unijni beneficjenci tej nitki, żyją w stanie chronicznej niepewności. I wolą dogadywać się bezpośrednio z Rosjanami, niż szukać alternatywy.
Dlaczego Węgry nie odpuszczają Drużby?
Bo się po prostu opłaca. Rosyjska ropa Urals kupowana rurociągiem jest wg danych śledzonych przez Komisję Europejską tańsza od surowca z rynku spot o 10-15 dol. za baryłkę. Przy rocznym imporcie MOL rzędu 5 mln ton robi się z tego kilkaset milionów euro przewagi kosztowej.
Rafineria w Százhalombatcie pod Budapesztem i Slovnaft w Bratysławie - obie pod MOL - są technicznie zdolne do przerobu ropy z innego kierunku. Terminal Adria w Chorwacji miał być tą alternatywą. Problem w tym, że jego przepustowość nie wystarcza dla pełnej obsługi obu rafinerii, a opłaty tranzytowe sprawiają, że cena końcowa surowca z tej trasy jest wyraźnie wyższa niż z Przyjaźni.
Brzmi ładnie, ale jeśli Węgry mogą bez wojennego dylematu taniej kupować ropę od Rosjan, to po co mieliby się tej opcji pozbawiać? No właśnie.
„Dywersyfikacja nie jest celem samym w sobie. Liczy się koszt i pewność dostaw' - Zsolt Hernadi, prezes MOL, konferencja branżowa w Budapeszcie, październik 2024.
Co to oznacza dla polskiego rynku paliw?
Polska zamknęła drzwi do Drużby na początku 2023 roku. Orlen Unipetrol w Czechach - tak, nadal bierze, ale sam Płock i dawny Lotos w Gdańsku od dawna biorą ropę z Arabii Saudyjskiej, Norwegii i z kierunków bałtyckich. Dywersyfikacja się udała, tyle że kosztowała. Sprawdziłem dane opublikowane przez NBP - saldo rachunku bieżącego w 2023 i 2024 roku odczuło wyższe ceny importowanej ropy, a marże rafineryjne Orlenu spadły z rekordowych poziomów 2022 roku.
MOL, mając dostęp do tańszej ropy, może oferować niższe ceny hurtowe paliw na rynkach Europy Środkowej. W Słowacji, Czechach, Austrii, a na polskim rynku pogranicznym też już to widać. Skala nie jest ogromna, ale tam gdzie MOL-owe stacje konkurują z Orlenem, biją cenowo strukturalnie.
Polska: ORLEN bez rosyjskiej ropy
Koszt surowca: wyższy (spot)
Ryzyko geopolityczne: niskie
Marże: pod presją
Węgry: MOL z Drużbą
Koszt surowca: niższy (dyskont Urals)
Ryzyko geopolityczne: wysokie
Marże: wsparte strukturalnie
Różnica kosztowa między ropą Urals a Brent oscyluje w 2026 roku wokół 11 dol./baryłkę. Przy 5 mln ton importu MOL to ok. 400 mln dol. oszczędności rocznie - kapitał, którego Orlen po prostu nie dostaje.
Jak reaguje Unia Europejska?
Teoretycznie - z dezaprobatą. Praktycznie - z rezygnacją. Wyjątek od embarga na rosyjską ropę dla Węgier i Słowacji wpisano do sankcji już w 2022 roku i do dziś nie został wycofany. Kolejne pakiety delikatnie obchodzą Budapeszt, bo Orbán blokuje wszystko, czego nie lubi. Zasada jednomyślności w sankcjach zamienia się w instrument weta.
Moim zdaniem to pokazuje granice europejskiej solidarności energetycznej. Kiedy przychodzi co do czego, każde państwo liczy własne pieniądze. Polska liczyła bezpieczeństwo i zapłaciła. Węgry liczą cenę i nadal kupują. Szczerze mówiąc, nie widzę powodu, żeby Orbán zmienił zdanie - nikt go do tego skutecznie nie zmusza.
Wizyta MOL w Moskwie nie jest odskocznią, tylko potwierdzeniem kierunku. Rosyjska ropa w UE nadal płynie - tyle że kanałem, którego Polska świadomie się pozbawiła.
Co to oznacza dla Ciebie - obserwatora rynku i biznesu?
Jeśli śledzisz spółki paliwowe notowane na GPW, przede wszystkim Orlen, warto zrozumieć tę strukturalną nierówność konkurencyjną. Według raportów spółki za Q4 2025 marże rafineryjne spadły do około 5 dol./baryłkę z rekordowych 20+ dol. w 2022. MOL przy porównywalnej skali przerobu notuje wyraźnie lepsze wyniki z tytułu dyskontu na surowcu - różnica widoczna w każdym raportowym okresie.
Dla firm eksportujących do Europy Środkowej - spodziewajcie się, że MOL będzie agresywniej konkurować cenowo. Polscy przewoźnicy tankujący na Słowacji czy w Czechach już to widzą w swoich kosztach paliwa.
Dla obserwujących forinta i złotego - stabilność importu ropy z Rosji jest dla Węgier argumentem za utrzymaniem niezależnej, niekiedy zaskakującej polityki monetarnej NBH. To z kolei wpływa na regionalne korelacje walutowe, które dla EUR/PLN bywają istotne w krótkich horyzontach.
I jeszcze jedno. Ta podróż MOL do Moskwy to sygnał, że Rosja ma w UE klientów, a wojna nie oderwała Europy Środkowej od rosyjskiej energetyki tak, jak sugerują oficjalne komunikaty. Polska jest tu wyjątkiem, nie regułą. A wyjątek - zwłaszcza ten drogi - wymaga uzasadnienia, którego nie zawsze słychać w debacie publicznej.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




