Polska utknęła w legislacyjnym klinczu, który może kosztować krajowy rynek kryptowalut prawo do legalnego działania. Stan na kwiecień 2026 - trzecie podejście do ustawy o rynku kryptoaktywów wygląda równie beznadziejnie jak dwa poprzednie, a do deadline'u unijnego rozporządzenia MiCA zostało niespełna jedenaście tygodni.

Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta, podczas posiedzenia sejmowej komisji finansów publicznych stwierdził wprost, że koalicja rządowa nie dysponuje większością potrzebną do odrzucenia weta. Przypomnijmy - Konstytucja RP wymaga 3/5 głosów, czyli co najmniej 261 posłów. Przy poprzednim głosowaniu „za” odrzuceniem weta opowiedziało się 243 parlamentarzystów. Brakuje osiemnastu głosów i nic nie wskazuje, żeby się gdzieś zmaterializowały.

Klucz:

Do odrzucenia prezydenckiego weta koalicji brakuje co najmniej 18 głosów. Bez ustawy, po 1 lipca 2026 polskie giełdy kryptowalut mogą utracić prawo do działalności - wynika ze stanowiska KNF.

Dwa weta, zero postępu

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o kryptoaktywach dwukrotnie - w grudniu 2025 i lutym 2026 roku. Oba razy podnosił te same argumenty: nadmierne uprawnienia KNF w zakresie blokowania domen, nieproporcjonalnie wysoka opłata nadzorcza i brak przejrzystych ścieżek odwoławczych dla przedsiębiorców. W uzasadnieniu drugiego weta opublikowanym na stronie Prezydenta RP Nawrocki wskazał, że polska ustawa liczy ponad sto stron, podczas gdy Czechy, Słowacja i Węgry wdrożyły MiCA aktami liczącymi kilka do kilkunastu stron.

I tu zaczyna się problem. Bogucki twierdzi, że gdyby koalicja rządowa uwzględniła poprawki opozycji na etapie prac parlamentarnych, ustawa dawno by obowiązywała. Rząd z kolei uważa, że prezydent blokuje regulacje z powodów czysto politycznych. Powiedzmy sobie szczerze - obie strony mają trochę racji, ale przegrywają na tym polscy użytkownicy kryptowalut.

Tykający zegar: 1 lipca i MiCA

Rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets) obowiązuje w UE od końca 2024 roku, ale pełne wdrożenie krajowych przepisów musi nastąpić do 1 lipca 2026 r. Po tej dacie podmioty świadczące usługi kryptoaktywowe muszą posiadać licencję CASP (Crypto-Asset Service Provider). Tyle że KNF w swoim komunikacie jasno stwierdził: bez ustawy wyznaczającej KNF jako właściwy organ nadzoru, nie ma nawet formalnej możliwości przyjmowania wniosków o licencję.

No i co z tego wynika? Po 1 lipca polskie giełdy krypto nie będą mogły legalnie działać na podstawie dotychczasowych uprawnień, a zagraniczne podmioty z licencją CASP z innego kraju UE - będą mogły spokojnie obsługiwać polskich klientów transgranicznie. Polska stanie się importerem usług kryptowalutowych zamiast ich eksporterem.

Scenariusz A: Ustawa wchodzi w życie

KNF nadzoruje rynek, polskie giełdy uzyskują licencje CASP, wpływy z opłat nadzorczych zasilają budżet, inwestorzy zyskują ochronę prawną.

Scenariusz B: Kolejne weto utrzymane

Polskie giełdy przenoszą się do Litwy lub Estonii, KNF nie ma narzędzi nadzoru, użytkownicy tracą krajową ochronę, wpływy podatkowe spadają.

Afera Zondacrypto jako argument za regulacją

Tydzień przed komisją sejmową Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto - jednej z największych giełd kryptowalut w regionie. Analiza cytowana przez media wskazuje, że średnie miesięczne saldo BTC na portfelach giełdy spadło z ok. 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026 - spadek o 99,7%. Z giełdy w ciągu czterech miesięcy wypłynęły aktywa warte ponad 76 mln zł.

Strona rządowa argumentuje prosto: to właśnie brak skutecznego nadzoru umożliwia sytuacje, w których klienci giełdy nie mogą wypłacić swoich środków. Zwolennicy weta ripostują: nawet gdyby ustawa obowiązywała, nadzór nad Zondacrypto i tak sprawowałby estoński regulator, bo tam giełda ma siedzibę rejestrową. Trudno odmówić im logiki.

Ważne:

Polska jest jednym z ostatnich trzech krajów UE, które nie wdrożyły przepisów MiCA. Licencja estońska Zondacrypto wygasa 1 lipca 2026 r.

Co dalej?

Głosowanie nad odrzuceniem weta zaplanowano na piątek 17 kwietnia. Matematyka jest bezlitosna - przy 243 głosach z poprzedniego podejścia i wymaganych 261, koalicja musiałaby przekonać niemal dwudziestu posłów opozycji. Bogucki dał jasny sygnał, że PiS w komplecie zagłosuje za utrzymaniem weta.

Bardziej prawdopodobne jest więc czwarte podejście legislacyjne - nowy projekt ustawy uwzględniający część prezydenckich zastrzeżeń. Ale nawet przy ekspresowym tempie prac, uchwalenie i podpisanie ustawy przed 1 lipca to wyścig, którego Polska prawdopodobnie nie wygra. Branża krypto już szuka licencji w innych krajach UE, i trudno się jej dziwić.