Niecałe 30% - tyle gazu ziemnego zostało w europejskich magazynach według najnowszych danych Gas Infrastructure Europe. Stan na kwiecień 2026. Dla porównania: średnia pięcioletnia na tę porę roku to ponad 40%. Różnica - ponad 10 punktów procentowych - niby niewiele, ale w przeliczeniu na ceny robi się z tego poważna kwota.

Powiedzmy sobie szczerze: Europa wchodzi w sezon uzupełniania zapasów (injection season, trwający zwykle od kwietnia do października) z najgorszej pozycji startowej od co najmniej trzech lat. A to oznacza jedno - presję na ceny.

Klucz:

Niskie zapasy gazu oznaczają, że Europa będzie musiała kupować więcej surowca w sezonie letnim, konkurując cenowo na globalnym rynku LNG. Dla polskich odbiorców to ryzyko wyższych taryf na ogrzewanie od jesieni 2026.

Dlaczego europejskie magazyny świecą pustkami?

Złożyło się kilka rzeczy naraz. Dłuższa i chłodniejsza zima 2025/2026 w Europie Zachodniej. Ograniczona dostępność LNG na rynku spotowym. Dostawy z Bliskiego Wschodu - szczególnie z Kataru - są pod presją logistyczną związaną z niestabilną sytuacją w regionie. A do tego rosyjski gaz rurociągowy praktycznie zniknął z europejskiego miksu po wygaśnięciu kontraktu tranzytowego przez Ukrainę z końcem 2024 roku.

Według danych Eurostatu, import LNG do UE w I kwartale 2026 spadł o ok. 8% rok do roku. Amerykański LNG częściowo wypełnia lukę, ale ceny Henry Hub - benchmark dla gazu w USA - wzrosły o ponad 15% od początku roku, co przekłada się na droższy surowiec dostarczany do europejskich terminali.

„Poziom zapasów poniżej 30% w kwietniu to sygnał ostrzegawczy. Europa musi agresywnie kupować gaz przez całe lato, aby osiągnąć bezpieczny poziom 90% przed zimą" - analitycy Gas Infrastructure Europe, raport kwartalny Q1 2026

Jak wygląda sytuacja Polski na tle Europy?

Polska jest w nieco lepszej pozycji niż średnia unijna, głównie dzięki terminalowi LNG w Świnoujściu (przepustowość ok. 6,2 mld m³ rocznie po rozbudowie) oraz gazociągowi Baltic Pipe z Norwegii (10 mld m³ rocznie). Wg danych Gaz-System, krajowe magazyny są wypełnione w ok. 35% - lepiej niż unijna średnia, ale wciąż poniżej komfortowego poziomu.

Problem w tym, że Polska nie funkcjonuje w próżni cenowej. Ceny gazu na TGE (Towarowej Giełdzie Energii) śledzą benchmark TTF z Amsterdamu, a ten od stycznia 2026 wzrósł o ponad 25%. Moim zdaniem to trend, który się nie odwróci przed końcem lata.

Gaz vs prąd - co podrożeje bardziej?

Gaz ziemny bezpośrednio wpływa na koszty ogrzewania, ale pośrednio też na ceny energii elektrycznej - elektrownie gazowe odpowiadają za ok. 8-10% miksu energetycznego w Polsce wg danych PSE. W Niemczech czy Holandii udział gazu w produkcji prądu sięga 15-25%, więc tam rachunki za elektryczność oberwą bardziej.

Gaz ziemny - ogrzewanie

Obecna taryfa PGNiG: ok. 200 zł/MWh (z osłoną)
Ryzyko podwyżki: 10-20% od października 2026
Dotyczy: ~7 mln gospodarstw domowych w Polsce

Energia elektryczna

Obecna taryfa G11: ok. 500 zł/MWh
Wpływ gazu na cenę: pośredni, 5-8%
Dotyczy: wszystkich odbiorców

Dla gospodarstw ogrzewanych gazem najważniejsza będzie decyzja URE o nowych taryfach, spodziewana jesienią 2026. Jeśli hurtowe ceny gazu utrzymają się na obecnych poziomach, podwyżka rzędu 10-20% dla odbiorców indywidualnych jest realistycznym scenariuszem.

Co to oznacza dla obserwatorów rynku i biznesu?

Dla firm energochłonnych - chemii, hutnictwa, producentów nawozów - sytuacja jest poważna. PKN Orlen, największy importer gazu w Polsce, będzie musiał kupować droższy surowiec na rynku spotowym. Spółki notowane na GPW z sektora chemicznego (Grupa Azoty, Ciech) mogą odczuć spadek marż.

Inwestorzy obserwujący rynek surowcowy powinni zwrócić uwagę na kontrakty futures na TTF - to najlepszy barometr tego, czego rynek spodziewa się w perspektywie kilku miesięcy. Obecna krzywa terminowa wskazuje na ceny ok. 35-40 EUR/MWh na Q4 2026, wobec ok. 28 EUR/MWh rok temu.

Pamiętaj:

Ceny gazu na rynku hurtowym mogą się znacząco różnić od taryf dla odbiorców indywidualnych. Taryfy zatwierdza URE i zmienia je zwykle raz na kwartał. Ewentualne podwyżki hurtowe przełożą się na rachunki z opóźnieniem 3-6 miesięcy.

I tu zaczyna się problem: lato 2026 będzie wyścigiem z czasem dla europejskich operatorów magazynów. Unijny wymóg napełnienia magazynów do 90% przed 1 listopada wciąż obowiązuje. Start z poziomu poniżej 30%, globalna konkurencja o LNG - realizacja tego celu będzie kosztowna. A koszty, jak zawsze, w końcu spłyną do rachunków.

Przeczytaj też