Creotech Quantum wchodzi dziś na parkiet GPW - i to nie jest standardowy debiut. Polska firma technologiczna przechodzi na rynek główny w momencie, gdy europejski sektor kwantowy walczy o nadgonienie amerykańskiej dominacji. Kwiecień 2026: w grze są dziesiątki miliardów dolarów, a Warszawa nieoczekiwanie staje się jednym z ważniejszych punktów na mapie tego wyścigu.
Powiedzmy sobie szczerze - jeszcze trzy lata temu „polska giełda technologii kwantowej' brzmiała jak żart z konferencji branżowej. Dziś inwestorzy z polskiego parkietu zyskują realną ekspozycję na sektor, który McKinsey wycenia na 1,3 bln dol. potencjalnej wartości do 2035 roku.
Co dokładnie debiutuje na GPW?
Creotech specjalizuje się w sprzęcie do komputerów kwantowych, układach sterujących oraz elektronice dla sektora kosmicznego. Wśród klientów jest m.in. Europejska Agencja Kosmiczna - a kontrakty kosmiczne to dla rynku sygnał wiarygodności technicznej.
I tu rozróżnienie, które warto zrobić od razu. Creotech nie konkuruje wprost z IBM, Google ani z europejskimi IQM (Finlandia) czy Pasqal (Francja), które budują pełne komputery kwantowe. Polska firma sprzedaje infrastrukturę pod te systemy - control systems dla qubitów. Brzmi nudniej? W gold rush najlepiej zarabiali sprzedawcy łopat.
Czy Europa naprawdę goni USA?
Krótko - nie. Trochę dłużej - różnice są ogromne, ale Europa nadrabia szybciej, niż twierdzą pesymiści. Quantum Flagship Komisji Europejskiej to program o budżecie 1 mld EUR rozłożonym na lata 2018-2028. Dla porównania amerykański National Quantum Initiative wydał ponad 1,2 mld dol. w latach 2019-2023, a do tego dochodzi prywatny kapitał liczony w miliardach. Chińskie inwestycje (publiczne i wojskowe łącznie) szacowane są na 15 mld dol., choć liczby z Pekinu trzeba traktować z rezerwą.
„Europa ma silne zaplecze naukowe, ale słabszą komercjalizację. Spółki takie jak Creotech, IQM czy Pasqal zaczynają zmieniać tę proporcję.' - parafraza stanowiska European Quantum Industry Consortium (raport 2025).
Polska wpisuje się w tę narrację. NCBR finansuje krajowy program kwantowy w ramach inicjatywy QuantERA II, a Politechnika Warszawska, UJ i AGH mają udokumentowane sukcesy w fizyce kwantowej.
Creotech nie wygra wyścigu z IBM, ale w niszy hardware'u sterującego dla komputerów kwantowych ma globalną szansę. To gra na 5-10 lat, nie na kwartał.
Co to oznacza dla Ciebie jako inwestora?
Po pierwsze - sektor kwantowy to dziś historia narracyjna, nie zysków. Większość spółek z branży, łącznie z amerykańskimi IonQ, Rigetti czy D-Wave, generuje przychody liczone w dziesiątkach milionów dolarów rocznie, przy wycenach rzędu setek milionów. Mnożniki są kosmiczne. Ryzyko korekt - potężne.
Po drugie - dla portfeli typu 50-300 tys. zł ekspozycja na pojedynczą spółkę technologiczną z tej niszy to decyzja spekulacyjna, nie inwestycja w stylu dywidendowym. To nie jest nuda dla emerytów.
Po trzecie - moim zdaniem ważniejszy od samego debiutu jest sygnał makro: GPW przyciąga spółki z sektorów, których 5 lat temu na warszawskim parkiecie po prostu nie było.
USA - dojrzałość ekosystemu
IBM, Google, Microsoft + dziesiątki startupów. Finansowanie publiczne ~1,2 mld dol. (2019-2023). Pełna integracja z chmurą i AI. IBM Condor: 1121 qubitów (2023).
Europa - nadrabianie z silnym zapleczem
IQM, Pasqal, Quantinuum, Creotech. Quantum Flagship: 1 mld EUR (2018-2028). Silne uniwersytety (ETH, Sorbonna, UW). Mniejsza skala, niższe wyceny.
Co dalej z polską giełdą tech?
Według danych KNF z 2025 r. udział zagranicznych inwestorów w obrotach na GPW wynosił ok. 60%, ale w segmencie tech był wyraźnie niższy. Każdy taki debiut tę dysproporcję zmniejsza.
I tu zaczyna się ciekawe pytanie - czy GPW utrzyma przy sobie spółki technologiczne na dłuższą metę? CD Projekt jest wyjątkiem; większość polskich firm tech prędzej czy później szła na NASDAQ. Czy Creotech będzie wyjątkiem, czy potwierdzi regułę - przekonamy się w ciągu 3-5 lat.
Spółki technologiczne na wczesnym etapie komercjalizacji potrafią notować dzienne wahania kursu rzędu 10-20%. To normalne dla branży, ale nie dla każdego portfela.
W całej narracji o „europejskim renesansie kwantowym' brakuje mi jednej rzeczy - realnych zastosowań komercyjnych, na których ktoś już dziś zarabia. Symulacje chemii leków, optymalizacja portfeli, kryptografia post-kwantowa - wszystko to jest, ale w skali pilotaży, nie produkcyjnego biznesu. Dopóki tak jest, każda wycena spółki kwantowej to bardziej zakład o przyszłość niż wycena teraźniejszości.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




