Po 80 dniach przerwy ropa znów ma popłynąć przez południową nitkę rurociągu Przyjaźń. Péter Magyar, lider partii TISZA, która wygrała wybory parlamentarne na Węgrzech 12 kwietnia 2026, zapowiedział wznowienie tłoczenia surowca z Rosji do końca kwietnia. Stan na 17 kwietnia 2026 - infrastruktura nadal wymaga finalnych napraw po styczniowym ataku.
To nie jest decyzja czysto techniczna. To pierwszy publiczny ruch nowego Budapesztu, który wprost odwraca energetyczną politykę Viktora Orbána. I robi to w tygodniu, w którym Magyar nie został jeszcze formalnie zaprzysiężony.
Co właściwie stało się z Druzhbą?
Południowa odnoga Przyjaźni - dostarczająca rosyjską ropę na Węgry i Słowację przez Ukrainę - stanęła 27 stycznia 2026 po ataku rosyjskiego drona na infrastrukturę przesyłową w zachodniej Ukrainie. Wstrzymano około 250 tys. baryłek dziennie. Tyle wynosi typowa przepustowość tej trasy zimą. Naprawa ciągnie się trzy miesiące, bo - jak ujawnił Wołodymyr Zełenski 10 kwietnia podczas spotkania z Friedrichem Merzem - rurociąg ma być sprawny tylko częściowo.
„Druzhba zostanie naprawiona do końca kwietnia, ale nie w pełni - na tyle, by była operacyjna' - Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, spotkanie z kanclerzem Niemiec, 10 kwietnia 2026 (źródło: Euronews).
W międzyczasie sprawa stała się elementem brutalnej rozgrywki przedwyborczej. Orbán oskarżył Kijów o blokadę naftową i 26 lutego skierował żołnierzy do strategicznych obiektów energetycznych. Węgry zablokowały też 90 mld EUR unijnej pożyczki dla Ukrainy w odwecie. Z perspektywy 17 kwietnia widać, że ta strategia spaliła na panewce.
Polska odeszła od ropy z Druzhby już w lutym 2023. PKN Orlen sprowadza dziś surowiec głównie drogą morską przez Naftoport w Gdańsku - z Norwegii, USA i krajów Zatoki Perskiej.
Co zmienia zwycięstwo Magyara?
Wszystko. TISZA zgarnęła 138 z 199 mandatów przy frekwencji blisko 80% - to konstytucyjna większość 2/3, pozwalająca zmieniać ustawę zasadniczą (dane Al Jazeera, 12.04.2026). Fidesz Viktora Orbána spadł do 55 mandatów i 37,8% głosów. Tak kończy się 16 lat jednowładztwa.
Prezydent Tamás Sulyok już 15 kwietnia ogłosił, że zaproponuje Magyara na stanowisko premiera. Decyzja o szybkim wznowieniu Druzhby to sygnał: nowy rząd nie chce dalej eskalować z Kijowem, ale jednocześnie nie zrywa z dnia na dzień z rosyjskim surowcem.
Moim zdaniem to gra na czas. Magyar musi pokazać Brukseli dobrą wolę - odblokowanie pieniędzy dla Ukrainy - ale nie odetnie w 48 godzin węgierskich rafinerii MOL od kontraktu tańszego niż jakakolwiek alternatywa morska. Rurociąg Adria z Chorwacji ma ograniczoną przepustowość. Wszyscy o tym wiedzą.
Co to oznacza dla Polski?
Trzy konsekwencje, które zobaczymy w najbliższych tygodniach. Po pierwsze - koniec głównego sojusznika Kremla w Radzie UE. Magyar deklaruje proeuropejski kurs i wsparcie dla Ukrainy. Po drugie - Grupa Wyszehradzka odżyje, tyle że bez wetowania kolejnych pakietów sankcji. Po trzecie - presja na Słowację Roberta Fico wzrośnie skokowo. Zostaje sam jako hamulcowy unijnej polityki wobec Rosji.
Dla polskich firm to też okazja. Jeśli Węgry rzeczywiście zdywersyfikują dostawy, terminale w Gdańsku i Świnoujściu mogą stać się węzłem także dla Europy Środkowej. PERN od 2023 podkreśla nadwyżkową przepustowość kierunku południowego - teraz pojawia się klient, który może z niej skorzystać.
Wznowienie Druzhby to nie powrót do status quo. To pierwszy krok demontażu energetycznej zależności Węgier od Rosji - już pod nowym kierownictwem.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




