Sejm w piątek wraca do tematu, który powinien być zamknięty rok temu. Chodzi o odrzucenie weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów - aktu prawnego, który implementuje unijne rozporządzenie MiCA do polskiego porządku prawnego. Stan na kwiecień 2026. To już druga próba. Poprzednia padła, bo koalicja nie zebrała konstytucyjnych 3/5 głosów, czyli 276 posłów.

Kancelaria prezydenta tłumaczy weto argumentem, że przepisy są „zbyt restrykcyjne" dla branży. Moim zdaniem to teza, która nie trzyma się kupy - bo te same wymogi obowiązują już we wszystkich krajach Unii od 30 grudnia 2024 roku. Polska jest po prostu ostatnia w szeregu.

Klucz:

Bez ustawy KNF nie ma prawnych narzędzi do nadzoru nad polskimi giełdami krypto. Okres przejściowy dla CASP-ów kończy się 1 lipca 2026 - a Polska wciąż nie ma ram prawnych.

Co konkretnie jest w ustawie, której prezydent nie chce?

Ustawa przenosi na polski grunt unijne MiCA - rozporządzenie, które weszło w życie dla dostawców usług kryptoaktywów (tzw. CASP) 30 grudnia 2024 roku. Wg komunikatu KNF z lutego 2025, bez krajowej ustawy regulator nie może licencjonować polskich podmiotów ani egzekwować wymogów kapitałowych, AML czy ochrony klienta.

Konkretnie ustawa wprowadza: licencjonowanie giełd krypto i kantorów przez KNF, wymóg kapitału minimalnego (od 50 tys. euro dla prostych usług do 150 tys. euro dla operatorów platform), obowiązek segregacji środków klientów od majątku firmy oraz raportowanie transakcji. Te liczby nie wzięły się znikąd - to bezpośrednia kalka z art. 67 MiCA.

Spór toczy się o opłaty nadzorcze KNF i zakres wymogów administracyjnych. Branża - reprezentowana przez Izbę Gospodarczą Blockchain i Nowych Technologii - twierdzi, że opłaty są nieproporcjonalne do wielkości rynku. Argument nie jest bezzasadny, ale to temat do korekty, a nie do blokowania całej ustawy.

Dlaczego to weto prawdopodobnie przetrwa?

Arytmetyka sejmowa jest brutalna. Koalicja rządząca (KO, PL2050-TD, PSL, Lewica) ma ok. 242 mandatów. PiS z Nawrockim - 191. Do 276 głosów potrzebnych do obalenia weta brakuje więc minimum 34 posłów z zewnątrz koalicji. Konfederacja (18 mandatów) jest ideologicznie pro-krypto, ale jednocześnie anty-regulacyjna - więc raczej poprze weto. Koło Razem i niezrzeszeni nie zbiorą różnicy.

„Brak implementacji MiCA narusza prawo unijne i naraża Polskę na postępowanie Komisji Europejskiej. Sektor potrzebuje jasnych ram prawnych, a nie dalszego chaosu" - stanowisko Związku Banków Polskich w komunikacie z marca 2026.

Przeanalizowaliśmy głosowania nad ostatnimi trzema prezydenckimi wetami - tylko jedno zostało odrzucone, i to minimalnie. To spójne z historycznym trendem: od 1989 roku Sejm obalił weta w ok. 20% przypadków, wg danych Kancelarii Sejmu.

Co to oznacza dla Ciebie, jeśli masz krypto na polskiej giełdzie?

Rata sprawy jest prosta, ale wielu jej nie rozumie. Krótkoterminowo - nic się dla Ciebie nie zmienia. Zonda, Kanga, BitBay (obecnie ZondaPro) i inne polskie platformy działają dalej na podstawie wpisu do rejestru działalności gospodarczej w zakresie walut wirtualnych, który prowadzi Minister Finansów. Środki klientów - w teorii - są zabezpieczone.

Problem jest średnioterminowy. Okres przejściowy, w którym polskie CASP-y mogą działać bez pełnej licencji MiCA, kończy się 1 lipca 2026 (art. 143 rozporządzenia). Bez ustawy krajowej nie ma ścieżki proceduralnej do uzyskania tej licencji. Co to znaczy w praktyce? Od lipca polskie giełdy mogą znaleźć się w prawnej próżni - ani nie mają statusu „starego" rejestru, ani nie mogą dostać nowej licencji CASP.

Scenariusz A: Ustawa wchodzi (weto odrzucone)

KNF zaczyna wydawać licencje CASP. Polskie giełdy przechodzą proces do końca 2026. Rynek działa w ramach MiCA, jak reszta UE.

Scenariusz B: Weto przetrwa (prawdopodobny)

Polska łamie obowiązek implementacji. Polskie CASP-y kombinują z licencjami w innych krajach UE (Malta, Litwa). Klienci migrują na Binance/Kraken z licencją z UE.

Jeśli trzymasz większe portfolio na polskiej giełdzie, scenariusz B oznacza realne ryzyko operacyjne po 1 lipca 2026. Część dużych graczy już teraz uzyskuje passportowane licencje w Malta Financial Services Authority albo przenosi działalność na Litwę. Mniejsze podmioty mogą po prostu zniknąć z rynku.

Dlaczego Nawrocki naprawdę blokuje ustawę?

Powiedzmy sobie szczerze - argument o „nadmiernej restrykcyjności" jest dyplomatyczny. Prawdziwa stawka to kontrola polityczna nad KNF i sygnał do elektoratu, że Kancelaria Prezydenta jest „po stronie wolności w sieci". To się dobrze sprzedaje, ale kosztuje ochronę inwestorów detalicznych.

W Polsce tradingiem krypto zajmuje się wg szacunków od 1,5 do 2,3 mln osób (dane ChainAnalysis Global Crypto Adoption Index 2025). Dla 95% z nich regulacja MiCA to realna korzyść - segregacja środków, wymogi kapitałowe giełd, obowiązek raportowania upadłości. Po aferach FTX i Celsius to nie jest temat teoretyczny.

Moja ocena sytuacji

Weto Nawrockiego jest złe dla rynku, złe dla polskich firm krypto i złe dla inwestorów detalicznych. Ustawa nie była idealna - opłaty KNF rzeczywiście wymagały korekty - ale blokowanie całości jest polityczne, nie merytoryczne.

Konsekwencje? Polska zapłaci karę KE (procedura już w toku), polski rynek krypto zmigruje do krajów bałtyckich i na Maltę, a KNF nadal nie będzie miał narzędzi. Przegrywają wszyscy - oprócz narracji politycznej.

Piątkowe głosowanie? Obstawiam, że weto przetrwa. I że wrócimy do tematu za 3-4 miesiące, gdy KE formalnie uruchomi postępowanie przeciw Polsce. Wtedy być może argumenty będą brzmiały trochę inaczej.