Ropa Brent przekroczyła 95 dol. za baryłkę – najwyżej od jesieni 2023. Złoty osłabił się o ponad 1% w ciągu tygodnia, a indeks WIG20 stracił prawie 2% na ostatnich sesjach. Stan na kwiecień 2026: napięcie w Zatoce Perskiej znów dyktuje nastroje na globalnych rynkach.

Porównania do pandemii czy kryzysu energetycznego po inwazji Rosji na Ukrainę latają po mediach jak konfetti. Moim zdaniem to na razie przesada – ale niekoniecznie musi tak pozostać. Wszystko sprowadza się do jednego pytania: czy Cieśnina Ormuz zostanie zablokowana, czy nie.

Klucz:

Przez Cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% światowego handlu ropą naftową wg danych [EIA](https://www.eia.gov/). Jej blokada – nawet częściowa – to scenariusz, który zmienia wszystko. Bez blokady mamy epizod, nie czarnego łabędzia.

Czy to powtórka z kryzysu 2022?

Nie – przynajmniej na razie. Kryzys energetyczny po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. miał zupełnie inną skalę. Wtedy Europa traciła swojego głównego dostawcę gazu, ceny TTF przekraczały 300 EUR/MWh, a inflacja w Polsce sięgnęła 17,9% wg danych GUS. Obecny konflikt w Zatoce nie odcina Europy od głównego surowca – ropa z Bliskiego Wschodu stanowi ok. 25-30% europejskiego importu, ale nie jest jedynym źródłem. Mamy zapasy strategiczne, mamy dywersyfikację po 2022 r., mamy wreszcie amerykański LNG.

Ale uwaga – historia pokazuje, że konflikty w Zatoce potrafią eskalować szybciej, niż rynki wyceniają. Atak na instalacje Aramco w 2019 r. wywindował cenę ropy o 15% w jeden dzień, po czym w ciągu dwóch tygodni wróciła do normy. Inwazja Iraku na Kuwejt w 1990 r. podniosła ceny o ponad 100% i utrzymała je przez miesiące. Różnica? Skala zaangażowania i czas trwania.

Na jakie 3 sygnały powinien patrzeć inwestor?

Przejrzeliśmy poprzednie szoki naftowe. Trzy zmienne historycznie najlepiej pokazywały, czy szok będzie trwały, czy przejściowy.

1. Spread Brent-WTI. Gdy różnica między europejską a amerykańską ropą rośnie powyżej 8-10 dol., to sygnał, że rynek wycenia realne zakłócenia w dostawach z Bliskiego Wschodu, a nie tylko premię za ryzyko. Na dziś spread wynosi ok. 5-6 dol. – podwyższony, ale nie alarmujący.

2. Stawki frachtu tankowców (Baltic Dirty Tanker Index). Gwałtowny skok stawek oznacza, że armatorzy zaczynają omijać region lub ubezpieczyciele podnoszą premie wojenne. W 2019 r. stawki podskoczyły o 30% i szybko wróciły. Przy blokadzie Ormuzu – podskoczyłyby wielokrotnie.

3. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych. Jeśli rośnie mimo globalnego risk-off, to znaczy że rynek wycenia wyższą inflację w Polsce, a nie ucieczkę do bezpiecznych przystani. Dane z MF wskazują rentowność na poziomie ok. 5,2-5,4% – wzrost o ok. 20 pb w ostatnich dwóch tygodniach.

Ropa w górę – co z inflacją i stopami w Polsce?

Każde 10 dol. wzrostu ceny ropy przekłada się na ok. 0,3-0,5 pp wyższą inflację CPI w Polsce w horyzoncie 3-6 miesięcy – to szacunek NBP z raportów o inflacji. Przy ropie na 95 dol. (wobec ok. 75-80 dol. na początku roku) mówimy o potencjalnym impulsie rzędu 0,5-0,8 pp.

Dla RPP to kłopot. Rada w marcu sygnalizowała ostrożne podejście do obniżek stóp, a teraz dostaje argument, żeby nie ruszać się z miejsca. Stopa referencyjna na poziomie 5,75% może tam zostać dłużej, niż rynek jeszcze miesiąc temu zakładał.

„Czynniki podażowe na rynku ropy mogą istotnie wpłynąć na ścieżkę inflacji i tym samym na przestrzeń do dostosowania stóp procentowych" – Ludwik Kotecki, członek RPP, wypowiedź z marca 2026 r.

Powiedzmy sobie szczerze – obniżki stóp w 2026 r. właśnie stały się mniej pewne. A to oznacza, że WIBOR 3M, który oscyluje wokół 5,8%, raczej nie spadnie tak szybko, jak chcieliby kredytobiorcy.

Scenariusz: epizod (brak eskalacji)

Ropa wraca poniżej 85 dol. w ciągu 4-8 tygodni
Inflacja: bez istotnego wpływu
RPP: możliwa obniżka w II półroczu 2026
PLN: stabilizacja po chwilowej słabości

Scenariusz: czarny łabędź (blokada Ormuzu)

Ropa powyżej 120-130 dol. przez miesiące
Inflacja: powrót powyżej 6-7%
RPP: podwyżka stóp niewykluczona
PLN: silna deprecjacja, EUR/PLN powyżej 4,50

Co to oznacza dla obserwatorów rynku i biznesu?

Dla firm importujących surowce – wyższe koszty transportu i energii, nawet jeśli sama ropa nie przekroczy 100 dol. Premie ubezpieczeniowe za fracht przez Zatokę już rosną. Dla eksporterów z przychodami w EUR – osłabienie złotego to paradoksalnie bufor, bo poprawia konkurencyjność cenową.

Dla posiadaczy portfeli inwestycyjnych najważniejsze to nie reagować odruchowo. Geopolityczne szoki naftowe – o ile nie trwają miesiącami – generują korekty rzędu 5-10% na rynkach akcji, po czym przychodzi odbicie. Sprzedawanie w panice po pierwszym tygodniu to statystycznie najgorszy moment.

Kontekst historyczny:

Atak dronów na Aramco (wrzesień 2019) – S&P500 spadł 0,3% i wrócił w tydzień. Inwazja na Kuwejt (sierpień 1990) – S&P500 stracił 16% w 3 miesiące, ale po 6 miesiącach był już wyżej. Kluczowa różnica: czas trwania zakłócenia dostaw.

Moim zdaniem prawdopodobieństwo scenariusza „czarny łabędź” jest dziś niskie – rzędu 15-20%. Ale to wystarczająco dużo, żeby trzymać rękę na pulsie i obserwować te trzy sygnały, o których pisałem wyżej. Rynki nie lubią niepewności, ale jeszcze bardziej nie lubią inwestorów, którzy podejmują decyzje na podstawie nagłówków.