Premier Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że polskie służby sprawdzają powiązania giełdy kryptowalut Zondacrypto z rosyjską mafią i rosyjskimi służbami specjalnymi. Szef rządu mówi o nawet 30 000 poszkodowanych Polaków. Stan na kwiecień 2026.

„Według szacunków poszkodowanych może być nawet 30 000 ludzi” - Donald Tusk, premier RP (konferencja prasowa, kwiecień 2026).

Brzmi mocno? Owszem. Ale trzymajmy emocje na wodzy - to są na razie wstępne ustalenia śledczych, nie wyrok sądu. A jednak skala liczb i polityczna waga wypowiedzi premiera każą potraktować sprawę poważnie.

Co to za platforma

Zondacrypto to bezpośredni następca BitBaya - jednej z najstarszych polskich giełd kryptowalut, działającej od 2014 roku. Formalnie spółka zarejestrowana w Estonii, ale z polskim DNA i sporą bazą klientów nad Wisłą. Przez dekadę urosła do grona największych graczy regionu CEE.

I tu zaczyna się problem. Giełdy krypto w Polsce działały w pół-szarej strefie regulacyjnej, dopóki nie wszedł MiCA - unijne rozporządzenie o rynku kryptoaktywów. Pełne przepisy dla dostawców usług kryptoaktywów obowiązują od 30 grudnia 2024 roku. Do tego momentu nadzór KNF nad tego typu podmiotami był fragmentaryczny - ograniczał się głównie do wpisu do rejestru AML.

Co to znaczy dla Ciebie, jeśli trzymasz środki na Zondacrypto?

Jeśli masz tam aktywa - sprawdź je dzisiaj, nie jutro. Kryptowaluty zdeponowane na giełdzie NIE są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Żadnych 100 000 euro zabezpieczenia jak w banku. Zero.

Moim zdaniem posiadacze środków powinni zrobić trzy rzeczy:

  • Zweryfikować dostęp - zaloguj się, sprawdź salda, pobierz historię transakcji (może się przydać przed sądem)
  • Włączyć wszystkie zabezpieczenia - 2FA, białe listy adresów wypłat, limity dzienne
  • Rozważyć samodzielne przechowywanie - hardware wallet albo przynajmniej software'owy non-custodial. W krypto jest takie powiedzenie: „not your keys, not your coins”

To nie jest porada inwestycyjna - to elementarna higiena bezpieczeństwa. Nie mówię nikomu „sprzedawaj krypto”. Mówię: zweryfikuj, komu powierzyłeś pieniądze.

Skąd rosyjski wątek

Kontekst:

Kryptowaluty od lutego 2022 są jednym z ulubionych narzędzi obchodzenia zachodnich sankcji wobec Rosji. Ostrzegała o tym [Komisja Europejska](https://finance.ec.europa.eu/) i amerykański OFAC.

Część transakcji realizowanych przez platformę miała - według doniesień medialnych - służyć do przerzucania środków między podmiotami powiązanymi z rosyjskimi strukturami. Jeśli śledczy potwierdzą te hipotezy, mówimy nie o zwykłej aferze finansowej, tylko o sprawie z wątkiem wywiadowczym. To zupełnie inny kaliber.

Co dalej z polskim rynkiem krypto?

Uważam, że afera Zondacrypto przyspieszy prace nad polską ustawą wykonawczą do MiCA. Projekt utknął w Sejmie od miesięcy - Ministerstwo Finansów zapowiadało finalizację jeszcze w 2025 roku, ale polityka zwyciężyła z pragmatyzmem. MiCA obowiązuje, polskich przepisów wykonawczych dalej nie ma.

Klucz:

Niezależnie od tego, czy zarzuty wobec Zondacrypto się potwierdzą, lekcja jest jedna: giełda to wystarczające ryzyko, żeby nie trzymać tam wszystkiego.

Dla polskich inwestorów sygnał jest prosty - rynek krypto przestaje być „dzikim zachodem”. Albo sam się poukłada, albo poukładają go służby. Czekanie na trzecią opcję - że ustawodawca obudzi się przed kolejną aferą - w polskiej rzeczywistości rzadko się sprawdza.

Przeczytaj też