Sejm w piątek nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Za odrzuceniem zagłosowało 243 posłów, przeciw 191, trzech się wstrzymało - do przełamania weta potrzeba było 263 głosów. Zabrakło dwudziestu (głosowanie z 17 kwietnia 2026). Polska wchodzi właśnie w trzeci miesiąc bezpośredniego stosowania rozporządzenia MiCA bez krajowej ustawy doprecyzowującej, kto ma to egzekwować.
Dla rynku oznacza to zawieszenie. Dla polityki - kolejną odsłonę sporu, który zaczął się od afery Zondacrypto jesienią 2025 roku.
Co Tusk mówił przed głosowaniem?
Premier wystąpił z pilną informacją. Część posiedzenia utajniono - dotyczyła powiązań firm kryptowalutowych z podmiotami objętymi sankcjami. W części jawnej Tusk argumentował, że ustawa dawała państwu narzędzia do kontroli tej części rynku, która jego zdaniem jest zinfiltrowana przez rosyjskie i białoruskie grupy oraz zorganizowaną przestępczość.
„Trzy miliony osób w Polsce inwestuje na rynku kryptoaktywów, z czego 600 tysięcy zostało oszukanych" - Donald Tusk, Sejm, 17 kwietnia 2026.
Te liczby nie pochodzą z raportu KNF ani GUS - to szacunek z mównicy, traktujmy je z dystansem. Skala problemu jest jednak realna. KNF w ostrzeżeniach publicznych od kwartałów wymienia kolejne platformy podejrzewane o oszustwa inwestycyjne. Lista rośnie szybciej niż zasoby nadzorcze.
Dlaczego weto stało się polityczną bronią?
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę w lutym 2026, argumentując że nakłada nadmierne obciążenia na krajowy rynek i daje zbyt szerokie kompetencje KNF. Chodziło m.in. o blokadę rachunków na 96 godzin, z możliwością przedłużenia przez prokuratora do pół roku. Do tego rejestr domen łamiących MiCA, z obowiązkiem blokowania ich przez dostawców internetu.
Rzecz w tym, że MiCA i tak weszła w życie - pełne stosowanie od 30 grudnia 2024, z okresem przejściowym kończącym się w Polsce 1 lipca 2026 (wg harmonogramu Ministerstwa Finansów). Bez krajowej ustawy implementacyjnej giełdy wiszą w próżni. Nie wiadomo, kto wyda licencje ani co z podmiotami, które zdobyły je już w Niemczech czy Francji.
Brak krajowej ustawy nie wyłącza MiCA. Wyłącza polski nadzór nad nią. Po 1 lipca 2026 licencji CASP ma udzielać KNF - tylko nie wiadomo na jakich warunkach proceduralnych, jeśli ustawa dalej będzie w klinczu.
Zondacrypto - zapalnik całego sporu
Spór ma konkretny punkt wyjścia. Według informacji ujawnionych przez premiera na wcześniejszych posiedzeniach, prezes giełdy Zondacrypto Przemysław Kral miał przelać 450 tys. zł na fundację Polski Instytut Suwerenny, powiązaną ze Zbigniewem Ziobrą - na przełomie października i listopada 2025. Stąd teza Tuska, że część polityków prawicy ma interes w tym, by rynek krypto pozostał nieuregulowany.
Brzmi mocno. Zarzut może być trafny, może też być politycznym narzędziem do nacisku na prezydenta. Powiedzmy sobie szczerze - dopóki nie ma finału sądowego, pozostajemy w sferze domniemań.
Co to oznacza dla posiadacza kryptowalut?
W krótkim terminie niewiele. Zondacrypto, Binance czy Kraken dalej działają - nikt z dnia na dzień nie zamknie klientom kont. W średnim terminie robi się ciekawiej. Im dłużej brak ustawy, tym większe ryzyko, że polskie giełdy zaczną przenosić rejestracje do innych krajów UE. Efekt byłby paradoksalny: dłuższe procedury, mniejsza odpowiedzialność lokalnego nadzoru i słabsza ochrona klientów, którą ustawa miała przecież zwiększyć.
Rząd zapowiada kolejną próbę. Pytanie tylko, czy projekt będzie tym razem negocjowany z Kancelarią Prezydenta przed pierwszym czytaniem - bo w obecnym układzie sił każdy kolejny przejdzie tą samą drogą: Sejm, Senat, weto, brak 263 głosów, od nowa.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




