Agencja Rozwoju Przemysłu w 2026 r. planuje rozdysponować około 5 mld zł – i to nie jest budżet na ratowanie firm w tarapatach. Większość tej kwoty pójdzie na offshore, wodór oraz przemysł obronny. Stan na kwiecień 2026.

To konsekwencja Strategii Grupy PFR na lata 2026-2030, przyjętej jednomyślnie przez Radę Grupy 1 września 2025 r. ARP jest w niej jednym z kluczowych filarów – obok BGK, PARP, KUKE i PAiH. Przeanalizowaliśmy komunikaty agencji i PFR, żeby sprawdzić, co ten zwrot realnie znaczy dla polskich firm.

Klucz:

ARP przestaje być agencją od gaszenia pożarów w stylu Ursusa czy Rafako. Zaczyna grać rolę zbliżoną do niemieckiego KfW – kapitał na projekty strategiczne, nie respirator dla bankrutów.

Dlaczego „nie tylko na ratowanie firm"?

Nowa strategia PFR wymienia osiem obszarów priorytetowych. Dla ARP najważniejsze są trzy: transformacja energetyczna, infrastruktura krytyczna i rozwój przemysłu, z uwzględnieniem sektora obronnego – to wprost z komunikatu ARP z września 2025 r.

„Jesteśmy narzędziem do zadań specjalnych polskiego rządu" – Bartłomiej Babuśka, prezes ARP (wypowiedź cytowana w komunikatach prasowych agencji, 2026).

Brzmi ładnie, ale powiedzmy sobie szczerze – podobne deklaracje słyszeliśmy już w 2014 r., gdy ARP ogłaszała strategię z budżetem ponad 3 mld zł do 2020 r. i hasłem „Włączamy rozwój. Zmieniamy przemysł". Skończyło się na tym, że agencja kojarzona była głównie z ratowaniem Ursusa, Rafako i kilku hutniczych aktywów od JSW. Różnica 2026 r. jest taka, że pieniądze są wyraźnie większe i – przynajmniej na papierze – rozpisane na konkretne projekty.

Co ARP buduje w 2026 r.?

Najbardziej namacalne inwestycje, wg komunikatów agencji:

  • Baltic Towers – fabryka wież do morskich turbin wiatrowych. Polski łańcuch dostaw dla offshore to dziś jedna z niewielu sensownych kart przemysłowych Polski.
  • Wodór – technologie produkcji zielonego wodoru dla przemysłu energochłonnego, wpisane w unijną agendę dekarbonizacji.
  • Euroterminał Sławków – rozbudowa huba logistycznego na styku szerokiego i normalnego toru, z potencjałem na trasę Polska–Azja przez Ukrainę.
  • Zdrowie – ARP negocjuje udział w fabryce szczepionek i inwestycję w produkcję sztucznej nerki.
  • Ukraina – zapowiadana umowa rządowa dotycząca odbudowy, w której ARP ma być jednym z wehikułów finansowania.

Czy 5 mld zł to dużo?

Zależy od porównania. PARP w 2026 r. planuje 22 nabory na łączną kwotę ok. 1,3 mld zł – to głównie dotacje dla MŚP. Budżet ARP jest więc blisko czterokrotnie większy, ale trafi do mniejszej liczby znacznie większych podmiotów. To klasyczny model „concentrated bets" – kilka dużych inwestycji, każda strategiczna, każda z ryzykiem, że nie wyjdzie.

Dla porównania: niemiecki KfW rocznie rozdziela kilkadziesiąt miliardów euro. Skala nieporównywalna, ale kierunek myślenia w Warszawie zbliża się do berlińskiego.

Co to znaczy dla polskich firm?

Dwie grupy mogą realnie na tym skorzystać. Po pierwsze – podwykonawcy offshore. Baltic Towers to setki zamówień na stal, kable, logistykę. Po drugie – zbrojeniówka i spółki dual-use, które wpisują się w „sektor obronny" z komunikatu PFR.

Uwaga:

ARP nie jest bankiem komercyjnym. Finansowanie płynie głównie w formule kapitałowej (objęcie udziałów, pożyczki podporządkowane) albo przez spółki zależne. To inna liga niż kredyt obrotowy z mBanku.

Moim zdaniem pytanie roku brzmi nie „ile", tylko „jak szybko". Historia polskich spółek skarbowych pokazuje, że budżet ogłoszony na początku roku często wraca do kasy państwa w grudniu niewydany – bo procedury, bo RODO, bo prezes ARP zmienił się trzy razy. Jeśli agencja utrzyma tempo decyzyjne pokazane przy Baltic Towers, 5 mld zł faktycznie trafi na rynek. Jeśli nie – będzie to kolejny komunikat do archiwum.