Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że na przełomie maja i czerwca 2026 europejskie linie lotnicze mogą odczuć braki paliwa. Rzecznik PLL LOT uspokaja - Polska „na razie” jest bezpieczna. To „na razie” warto przeczytać dwa razy.
Stan na kwiecień 2026.
Powiedzmy sobie szczerze: gdy operator narodowego przewoźnika używa formuły „na razie bezpieczna”, to nie jest sygnał spokojnego snu do końca sezonu. To sygnał, że ktoś w LOT bardzo uważnie patrzy na stany zapasów w Gdańsku, Płocku i przy lotniskach.
Skąd bierze się ryzyko braków paliwa?
Kerosyna (Jet A-1) to wąskie ogniwo łańcucha przetwórstwa ropy. IEA w Oil Market Report z kwietnia 2026 wskazuje trzy nakładające się problemy: przestoje remontowe w kluczowych europejskich rafineriach, ograniczone dostawy po sankcjach i sezonowy skok popytu przed wakacjami.
Europejskie lotniska czekają na ruch wyższy o 6-8% rok do roku - wg szacunków Eurocontrol z marca 2026. W Polsce wg danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego rok 2024 zamknął się rekordowymi 57,3 mln pasażerów. 2026 ma te liczby pobić.
Do tego dochodzi brutalna arytmetyka kosztowa. Paliwo to 25-35% kosztów operacyjnych linii lotniczej. Każdy skok ceny Jet Fuel o 10% zjada marżę jak deszcz piasek.
Czy LOT naprawdę ma powody do spokoju?
LOT dysponuje flotą około 90 samolotów i operuje głównie z Warszawy, Krakowa i Rzeszowa. Typowe rezerwy paliwa w portach lotniczych wynoszą 3-5 dni operacji - to bufor, nie magazyn strategiczny.
„Sytuacja na rynku paliw lotniczych jest monitorowana na bieżąco. Nasze operacje są zabezpieczone, a Polska pozostaje w lepszej sytuacji niż część rynków Europy Zachodniej." - rzecznik PLL LOT, komunikat dla mediów, kwiecień 2026
Brzmi uspokajająco. Ale komunikaty linii lotniczych brzmią uspokajająco do momentu, w którym nagle przestają. Pamiętam lato 2022 - Lufthansa przez tydzień zapewniała „nie ma powodu do paniki”, a potem anulowała 3 tysiące lotów w sierpniu.
Jeśli IEA ma rację co do przełomu maja i czerwca 2026, pierwsze sygnały zobaczymy nie w komunikatach PR, tylko w cenach biletów last-minute i nagłych zmianach rozkładów lotów.
Ile zapłacisz więcej za bilet?
Analizy Eurocontrol pokazują, że 10-procentowy wzrost cen Jet Fuel historycznie przekładał się na 3-5% wzrost cen biletów w ciągu 2-3 miesięcy. Nie 1:1 - linie najpierw „zjadają” wzrost marżą.
Moim zdaniem tym razem może być inaczej. Europejscy przewoźnicy po chudym COVID wreszcie wrócili do rentowności i raczej nie oddadzą jej bez walki. Przełożenie na bilety może być szybsze niż historia sugeruje.
Dla pasażera:
- Bilety last-minute na czerwiec-lipiec - prawdopodobnie droższe o 5-10% wobec cen marcowych
- Rezerwacje z wyprzedzeniem - stare ceny mogą „nie dojechać”; linie zastrzegają dopłaty paliwowe w regulaminach
- Tanie linie - Ryanair i Wizz Air historycznie szybciej reagują na koszty paliwa niż LOT czy Lufthansa
Co to oznacza dla Ciebie?
Zastanawiasz się, czy kupić bilet już teraz? Przeanalizowaliśmy typowe krzywe cenowe na majowe i czerwcowe loty - w tym cyklu czekanie na „okazje last-minute” to ryzyko wyższe niż zwykle. Dla obserwatorów rynku sygnał jest inny: akcje europejskich linii (IAG, Lufthansa, Air France-KLM) mogą być pod presją. To obserwacja, nie rekomendacja.
Dla polskiej gospodarki szerszy kontekst jest ważniejszy. Kryzys paliwowy w lotnictwie to test odporności energetycznej Polski. Ministerstwo Klimatu od miesięcy buduje narrację o „bezpieczeństwie paliwowym” - najbliższe tygodnie pokażą, ile z tego to fakty, a ile wishful thinking.
Masz lot na maj-czerwiec? Sprawdź w regulaminie przewoźnika klauzulę o dopłatach paliwowych. Linia lotnicza ma prawo naliczyć dopłatę nawet po zakupie biletu.
Pytanie, które sobie zadaję: czy to pierwszy sygnał szerszego kryzysu logistycznego w Europie, czy tylko sezonowa turbulencja? Obstawiam to drugie - ale pierwszy scenariusz nie jest nieprawdopodobny.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




