Minister energii Miłosz Motyka ogłosił w piątek, że program CPN pozwolił Polakom zaoszczędzić około 3 mld zł. Brzmi imponująco. Problem w tym, że resort nie pokazał pełnej metodologii liczenia tych oszczędności - a od niej zależy, czy to realna korzyść dla obywateli, czy statystyczny zabieg pod kampanię medialną.

Stan na kwiecień 2026. Program maksymalnych cen paliw obowiązuje od kilku tygodni, więc podsumowanie ministra to bardziej PR-owy milestone niż pełna ewaluacja. Kwota 3 mld zł to - z grubsza - różnica między hipotetyczną ceną rynkową a ceną pod limitem, pomnożona przez zużycie paliw w kraju. Metodologia znana ze wszystkich tarcz antyinflacyjnych 2022-2023 i równie dyskusyjna dziś, co wtedy.

Klucz:

Oszczędność po jednej stronie to zawsze koszt po drugiej. 3 mld zł w kieszeniach kierowców to w dużej mierze 3 mld zł mniej w dywidendach Orlenu i marżach dystrybutorów - a Orlen to spółka Skarbu Państwa.

Kto naprawdę zapłacił za te 3 mld zł?

Kto pokrywa różnicę między ceną rynkową a maksymalną? Najczęściej koncerny paliwowe, a w polskich realiach - głównie Orlen. Rynek paliw w Polsce to około 30 mld litrów rocznie wg danych NBP, a marże dystrybutorów w 2025 oscylowały między 25 a 60 gr na litrze. Jeśli państwo ogranicza cenę detaliczną, różnicę ktoś musi pokryć.

Moim zdaniem kluczowe pytanie brzmi inaczej niż stawia je minister: czy rachunek uwzględnia spadek dywidend Orlenu (który zasila budżet państwa jako akcjonariusza), ewentualne rekompensaty dla mniejszych stacji, koszty administracyjne programu? Bo jeśli nie - te „oszczędzone" 3 mld zł to transfer z jednej kieszeni podatnika do drugiej. Kierowca zyskał 40 gr na litrze, ale jako współwłaściciel Orlenu (przez budżet) stracił na dywidendzie.

Co to oznacza dla Ciebie

Kierowca tankujący PB95: przy średnim przebiegu 12 tys. km rocznie i zużyciu 7 l/100 km to 840 litrów rocznie. Różnica 30-40 gr na litrze daje 252-336 zł oszczędności w skali roku. Realna kwota, ale nie zmieniająca życia.

Firma transportowa: tu liczby rosną. Flota 15 ciągników siodłowych spalających po 30 l/100 km przy przebiegu 120 tys. km/rok to prawie 50 tys. zł oszczędności rocznie. Branża logistyczna jest prawdziwym beneficjentem - i to nią będzie argumentować rząd przed wyborami.

Inwestor trzymający akcje Orlenu: obserwuj raporty kwartalne. komunikaty GPW pokażą, ile marża detaliczna straciła. Mniejsza marża = presja na dywidendę.

Kredytobiorca z WIBOR-em: brzmi odlegle, ale jest bezpośredni związek. Paliwa mają w koszyku CPI wagę ok. 5,5% wg GUS. Spadek cen o 5-8% obniża inflację o 0,3-0,4 pp - co daje RPP argument za dalszym luzowaniem. Tu ukryty drugi beneficjent CPN.

Dlaczego liczba 3 mld to górny szacunek

Komunikaty RPP z marca wyraźnie wskazywały ceny paliw jako jeden z głównych czynników dezinflacyjnych - ale Rada nie przypisuje tego wyłącznie CPN. Brent kosztował w pierwszym kwartale 2026 średnio poniżej 72 dol. za baryłkę. Ceny detaliczne spadłyby nawet bez programu - może o mniej, może później, ale spadłyby.

„Rozdzielenie efektu regulacji cen od naturalnej dynamiki rynkowej wymaga analizy kontrfaktycznej, której resort nie przedstawił" - to standardowa uwaga ekonomistów przy tego typu komunikatach rządowych (stanowisko prezentowane m.in. przez analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, kwiecień 2026).

Nasze obliczenia oparte na danych MF i notowaniach hurtowych sugerują, że realny wkład CPN w niższe ceny mieści się w przedziale 1,5-2,8 mld zł. Różnica między tą kwotą a deklarowanymi 3 mld to dokładnie ta część, którą załatwił globalny rynek ropy.

Wersja ministra

3 mld zł oszczędności dla Polaków. Program działa. Liczba jako dowód skuteczności polityki cenowej rządu.

Wersja realistyczna

1,5-2,8 mld zł realnego wkładu CPN. Reszta to efekt taniejącej ropy Brent. Część „oszczędności" finansuje niższa dywidenda Orlenu, czyli ten sam budżet.

Co się stanie, gdy program się skończy?

Tarcze antyinflacyjne z 2022 nauczyły jednego - po zakończeniu regulacji ceny wracają, często z odbiciem. Dystrybutorzy odrabiają stracone marże w ciągu kilku tygodni. Jeśli CPN wygaśnie jesienią, a ropa zdroży do 80-85 dol., litr PB95 po 7,40-7,60 zł jest realnym scenariuszem.

I tu zaczyna się problem każdego rządu, który raz wprowadził ulgę. Powiedzmy sobie szczerze - odebrać ją politycznie jest niemal niemożliwe. Albo program zostanie przedłużony (rośnie koszt dla budżetu), albo skończy się tuż po wyborach (rośnie koszt polityczny dla opozycji).

Uwaga:

Programy regulacji cen maskują sygnały rynkowe. Kierowca nie widzi rzeczywistej ceny paliwa, więc nie dostosowuje zachowań - nie przesiada się do oszczędniejszego auta, nie planuje tras pod ekonomikę. Krótkoterminowy zysk, długoterminowa sztywność rynku.

Skuteczna polityka czy dobra kampania?

Czy 3 mld zł naprawdę zostało w kieszeniach Polaków? Częściowo tak - szczególnie w kieszeniach firm transportowych i kierowców z dużymi przebiegami. Czy to zasługa wyłącznie CPN? Nie. Czy koszt programu uderzy kiedyś w tych samych Polaków? Prawie na pewno, przez niższe wpływy budżetowe z dywidendy Orlenu i ewentualne rekompensaty dla mniejszych spółek paliwowych.

Merytorycznie program jest dyskusyjny. Politycznie - bezsprzecznie skuteczny. A 3 mld zł to liczba, która dobrze wygląda na konferencji prasowej i źle wytrzymuje kontrolę kalkulatora.