Jedenaście państw - w tym Polska - opublikowało 15 kwietnia 2026 wspólne oświadczenie, w którym apeluje o szybkie i trwałe zakończenie konfliktu między USA, Izraelem a Iranem. Stan na kwiecień 2026: ropa Brent kosztuje około 96 dolarów za baryłkę, ale 2 kwietnia sięgała 128 dolarów - poziomu nieoglądanego od 2008 roku.
Komunikat ministrów finansów to nie kurtuazyjny gest. To deklaracja, że dalsza wojna staje się problemem księgowym całego G7 - i każdego polskiego kierowcy płacącego za diesla 7,81 zł za litr.
Polska jest jedynym państwem Europy Środkowej, które podpisało komunikat. Powód jest prosty - dla nas paliwa to bezpośredni kanał inflacyjny przez transport, energię i koszyk konsumenta.
Co podpisała Polska?
Pełna lista sygnatariuszy opublikowana przez brytyjski rząd obejmuje Wielką Brytanię, Australię, Japonię, Szwecję, Holandię, Finlandię, Hiszpanię, Norwegię, Irlandię, Polskę i Nową Zelandię. Ministrowie zobowiązali się do skoordynowanego i odpowiedzialnego reagowania na kryzys oraz do utrzymania otwartego handlu surowcami energetycznymi.
W praktyce oznacza to: żadnych embarg, żadnych jednostronnych zakazów eksportu, żadnego gromadzenia zapasów na zasadzie „każdy dla siebie”. To bezpośrednia odpowiedź na to, co wydarzyło się w marcu, gdy kraje Zatoki Perskiej wstrzymały wydobycie 7,5 mln baryłek dziennie - a w kwietniu już 9,1 mln, wg danych EIA.
„Apelujemy o przywrócenie wolnego i bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz, który ograniczy wpływ na wzrost gospodarczy, ceny energii i poziom życia" - ze wspólnego oświadczenia ministrów finansów, 15 kwietnia 2026.
Ile to kosztuje polskiego konsumenta?
Cena benzyny Pb95 wynosi obecnie 6,51 zł za litr, olej napędowy 7,81 zł - to poziom, którego Polacy nie widzieli od trzeciego kwartału 2022. Bez interwencji rządowej - obniżki VAT z 23 do 8 proc. i tymczasowych cen maksymalnych - na stacjach byłoby drożej o 1,80-2,20 zł na litrze.
I tu zaczyna się problem. RPP w marcu obniżyła stopy procentowe o 0,25 pp do 3,75 proc., w kwietniu już nie ruszyła stóp. Inflacja w marcu wyniosła 3 proc. (dane GUS) - tylko technicznie w celu, bo paliwa drożały o ponad 15 proc. r/r. Adam Glapiński zapewnia, że nie grozi nam wzrost inflacji jak po inwazji na Ukrainę. Brzmi uspokajająco, ale trzymam go za słowo z pewną rezerwą - drugie półrocze 2022 też zaczynało się „bezpiecznie”.
Polski kierowca przejeżdżający 15 tys. km rocznie wydaje teraz na paliwo o 1 800-2 400 zł więcej niż przed wybuchem konfliktu (28 lutego). Bez tarczy rządowej byłoby to nawet 4 500-5 500 zł.
Co dalej z cenami paliw?
EIA podniosła prognozę średniej Brent na 2026 rok do 96 dolarów za baryłkę, a szczyt w drugim kwartale ma sięgnąć 115 dolarów. W trzecim i czwartym kwartale spodziewane jest schłodzenie do 88 dolarów - pod warunkiem, że ogłoszony niedawno ceasefire się utrzyma.
Komunikat G7 podpisany w Waszyngtonie to nie obietnica pokoju. To zapis, że ministrowie finansów przeliczyli koszt wojny i wyszło im, że dalej tak się nie da. Czy to wystarczy, by zmusić strony do trwałego porozumienia? Sprawdzimy w czerwcu, gdy odbędzie się szczyt G7 we francuskim Évian.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




