21 zakładów na liście rosyjskiego resortu obrony - w tym dwa w Polsce. Moskwa nazwała je „potencjalnymi celami”, a Dmitrij Miedwiediew życzył europejskim partnerom „dobrej nocy”. Stan na 17 kwietnia 2026 - lista opublikowana przez rosyjskie MON dwa dni wcześniej.

Na rosyjskiej liście znalazły się Zakłady Mechaniczne w Tarnowie i Specjalna Strefa Ekonomiczna Euro-Park Mielec. Pierwsze mają według Rosjan produkować drony RAM-2X dla ukraińskiej firmy UkrSpecSystems. Drugie - drony uderzeniowe AN-196 Lutyj we współpracy z ukraińskim Antonowem. To nie jest anonimowa pogróżka. Adresy, nazwy firm, nazwiska podwykonawców - wszystko wrzucone do sieci z logo rosyjskiego resortu obrony.

Co dokładnie opublikowała Moskwa?

Rosyjski resort obrony podał 15 kwietnia 2026 dwie listy. Pierwsza zawiera 11 „oddziałów ukraińskich firm w Europie” - m.in. w Londynie, Monachium, Rydze, Wilnie i Pradze. Druga to 10 zagranicznych producentów komponentów z siedzibami w Madrycie, Wenecji czy Hajfie. Razem 21 podmiotów, z czego 2 w Polsce.

Na pełnej mapie są też Wielka Brytania, Niemcy, Dania, Holandia, Łotwa, Litwa, Czechy, Finlandia, Włochy (co najmniej 4 lokalizacje), Turcja, Hiszpania i Izrael. Spektrum ogromne. Moim zdaniem celowo - żeby sygnał poszedł do każdego rządu z osobna.

Klucz:

Rosja nie ogłasza ataku. Rosja buduje narrację, która ma uzasadnić ewentualny atak. To dwie różne rzeczy w prawie międzynarodowym.

Czy to realna groźba militarna?

Przede wszystkim wojna informacyjna. Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew - dziś wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa - napisał w Telegramie, że lista to „potencjalne cele sił zbrojnych Rosji”. Dodał: „Śpijcie dobrze, europejscy partnerzy”.

„Lista obiektów europejskich produkujących drony i inny sprzęt to lista potencjalnych celów dla rosyjskich sił zbrojnych. Czy uderzenia staną się rzeczywistością, zależy od tego, co nastąpi dalej." - Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa FR (Telegram, 15 kwietnia 2026)

Pociski manewrujące Kalibr mają zasięg do 2 500 km w wersji morskiej - teoretycznie mogą sięgnąć Mielca czy Tarnowa. Tyle że każde takie uderzenie oznaczałoby atak na terytorium NATO i aktywację artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Kreml o tym wie. Dlatego od trzech lat grozi, ale nie strzela w głąb NATO.

Mielec i Tarnów - dlaczego właśnie te miejsca?

Obie lokalizacje to filary polskiego przemysłu zbrojeniowego. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” (ZMT) produkują wyrzutnie rakiet, karabiny wielkokalibrowe i systemy przeciwlotnicze. Należą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej - największej grupy zbrojeniowej w kraju. Mielec to z kolei największa Specjalna Strefa Ekonomiczna w Polsce, z zakładami PZL produkującymi śmigłowce Black Hawk. Zarządza nią Agencja Rozwoju Przemysłu.

Co na to polski rząd:

MON i MSZ traktują listę jako element kampanii zastraszania. Polska ma pełną obronę powietrzną w ramach NATO, w tym systemy Patriot na wschodzie kraju i rozszerzoną misję Air Policing. Służby sprawdzają wskazane lokalizacje.

Co to oznacza dla rynków?

Reakcja warszawskiej giełdy była umiarkowana - co samo w sobie jest informacją. WIG20 zamknął czwartek bez większej zmiany, rentowności 10-letnich obligacji skarbowych utrzymały się blisko 5,3%. Złoty osłabił się do euro o ok. 0,3%, kurs EUR/PLN oscylował wokół 4,32 wg notowań NBP z 16 kwietnia 2026.

Dlaczego rynek tak spokojnie? Bo to kolejny akt tej samej sztuki. W marcu 2024 Miedwiediew groził „uderzeniami w stolice NATO”. W listopadzie 2024 - użyciem broni jądrowej po decyzji o ATACMS. Powiedzmy sobie szczerze: rynek dawno nauczył się, że słowa Miedwiediewa i decyzje Kremla to dwa różne zbiory.

Jaki jest realny scenariusz?

Najpoważniejsze zagrożenie to nie rakieta manewrująca, tylko sabotaż. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od 2023 zatrzymała kilkadziesiąt osób podejrzewanych o szpiegostwo i sabotaż na rzecz Rosji - pożar hali przy ul. Marywilskiej, próby podpalenia magazynów z pomocą dla Ukrainy, obserwacja infrastruktury portowej. Dla tych siatek lista Miedwiediewa to gotowy brief.

Moim zdaniem poważniej niż wojsko powinny potraktować tę listę same firmy. Audyt łańcucha dostaw, weryfikacja podwykonawców, fizyczne zabezpieczenia. Rosyjskie GRU nie potrzebuje Kalibrów, żeby podłożyć ogień w magazynie podzespołów.

Przeczytaj też