Dwa rozejmy na Bliskim Wschodzie i jedna data, która spędza sen z powiek rynkom surowcowym - 21 kwietnia 2026. Tego dnia wygasa dwutygodniowe zawieszenie broni USA-Iran, zawarte 7 kwietnia po 39 dniach konfliktu. Od 16 kwietnia obowiązuje też 10-dniowy rozejm izraelsko-libański. Donald Trump zapowiada „wyjątkowo korzystny układ” z Teheranem, ale formalnie niczego nie przedłużył. Stan na kwiecień 2026.
Dla polskiego czytelnika to nie szum z drugiego końca świata. Każdy dzień stabilizacji w Zatoce Perskiej to presja w dół na ropę Brent. Każdy dzień niepewności - w górę. A stacja benzynowa płaci za to osobiście.
Co dokładnie mówi Trump o Iranie?
Perspektywy porozumienia są „dobre” - tak brzmi oficjalna linia Białego Domu z 15 kwietnia 2026. Druga runda formalnych negocjacji ma się odbyć w Islamabadzie, z Pakistanem jako głównym pośrednikiem. Warunek kluczowy dla Waszyngtonu: Iran zgadza się na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowego handlu ropą.
„Z punktu widzenia Ameryki wygrywamy. To się nie zmieni, czy formalne porozumienie zostanie podpisane w tym tygodniu, czy za miesiąc" - Donald Trump, wypowiedź dla mediów, 11 kwietnia 2026.
Moim zdaniem warto słuchać nie retoryki, a terminów. 21 kwietnia to data, na której skupi się cały rynek surowcowy.
Rozejm w Libanie - 10 dni, wiele niewiadomych
10 dni zawieszenia Izrael-Liban obowiązuje od 21:00 GMT w czwartek 16 kwietnia. Departament Stanu USA dopuszcza przedłużenie „za obopólną zgodą”, ale tylko jeśli Bejrut wykaże zdolność do „efektywnego egzekwowania swojej suwerenności”.
I tu zaczyna się problem. Premier Benjamin Netanyahu już zapowiedział, że wojska izraelskie NIE wycofają się z południa Libanu podczas zawieszenia. Hezbollah odpowiedział, że w takim wypadku zachowuje „prawo do oporu”. To nie fundament trwałego pokoju. To 10 dni oddechu przed kolejną eskalacją.
Rozejm z listopada 2024 zakładał wycofanie Izraela z południa Libanu w 60 dni. Ta klauzula nigdy nie została w pełni wykonana - i to doprowadziło do ponownej wojny w 2026.
Jak to uderza w Polskę?
Przeanalizowaliśmy trzy kanały transmisji:
- Cena ropy → cena paliwa. Każde 10 USD/baryłkę Brenta to szacunkowo 20-25 gr/litr Pb95 przy obecnym kursie USD/PLN (szacunki bazujące na marżach rafineryjnych POPiHN, stan na kwiecień 2026).
- Kurs dolara → złoty. Napięcia geopolityczne zwykle umacniają USD, a to oznacza droższy import energii i wyższe koszty obsługi zadłużenia dolarowego polskich eksporterów.
- Obligacje skarbowe → safe haven flow. Rentowności amerykańskich 10-latek w okresach eskalacji spadają, co pośrednio przekłada się na wycenę polskich obligacji skarbowych.
Jeśli 21 kwietnia rozejm z Iranem zostanie przedłużony albo przekształcony w trwały układ - Brent spadnie, presja na PLN zelżeje. Jeśli nie, wracamy do trybu „ile potrwa druga runda wojny”.
Co z Iranem 21 kwietnia?
Nikt dziś nie zna odpowiedzi - w tym sam Trump. Z komunikatów wynika, że Biały Dom stawia na szybki dokument polityczny, a nie kompleksowe porozumienie nuklearne w stylu JCPOA z 2015 r. Część analityków rynku energetycznego zakłada utrzymanie zawieszenia broni z wysokim prawdopodobieństwem, ale zastrzega, że scenariusz nagłej eskalacji „nie jest w pełni wyceniony” przez rynek.
Powiedzmy sobie szczerze - to prognozy bardziej polityczne niż techniczne. Trump traktuje rozejm jako narzędzie negocjacyjne, a nie cel. Jeśli uzna, że Iran nie ustępuje wystarczająco szybko, retoryka wróci do „bombardowania, które skróci tę wojnę w jedną noc”.
Dla inwestora w Polsce kolejne dwa tygodnie będą zdominowane przez nagłówki z Waszyngtonu, Teheranu i Islamabadu. GPW jest zbyt peryferyjna, żeby reagować na każdy post w mediach społecznościowych - ale spółki paliwowe ze struktury Orlenu i duże banki będą pod lupą.
Pytanie, które sobie zadaję - czy Trump ma plan, czy improwizuje między jednym komunikatem a drugim? Odpowiedź prawdopodobnie poznamy w 72 godziny.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




