Zsolt Hernadi, prezes węgierskiego MOL, w najbliższych dniach leci do Moskwy. Na stole: przedłużenie dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń i – najpewniej – zwiększenie wolumenu. To ruch idący dokładnie pod prąd tego, co Bruksela ogłaszała przez ostatnie trzy lata.

Stan na kwiecień 2026: Węgry pozostają największym klientem rosyjskiej ropy w Unii Europejskiej, obok Słowacji. Obie stolice wynegocjowały derogację od embargo, które weszło w życie 5 grudnia 2022 roku (Rozporządzenie Rady UE 2022/1904). Derogacja miała być tymczasowa. Trwa czwarty rok jej obowiązywania.

Dlaczego Orban trzyma się ropy z Przyjaźni?

Odpowiedź jest banalnie prosta i nazywa się Urals. Rosyjska mieszanka ropy od początku wojny handluje z dyskontem 15–20 USD wobec Brent – według danych Eurostat importowy price index dla Węgier odstaje od unijnej średniej nawet o 18%. Rafineria MOL w Százhalombatta jest technologicznie wyprofilowana pod ciężką Urals. Przerobienie jej pod lżejszą ropę z Adriatyku wymaga setek milionów euro inwestycji.

No i co z tego, że Bruksela się złości. Budapeszt kalkuluje na zimno: każdy dzień tańszej ropy to zysk MOL-u, który w 2024 r. wypłacił rekordową dywidendę. Państwo ma w spółce pakiet kontrolny – więc pośrednio to budżet Węgier zarabia na Urals.

Klucz:

Węgry nie dywersyfikują źródeł ropy, bo ekonomicznie im się to nie opłaca – dopóki UE utrzymuje derogację, Hernadi będzie jeździł do Moskwy.

Polska vs Węgry – dwie drogi po 2022 roku

Polska poszła innym torem. Orlen zerwał ostatni kontrakt z Rosnieftem w lutym 2023. Dziś polska ropa przyjeżdża z Arabii Saudyjskiej (ok. 45% importu według raportu spółki za 2024), Norwegii i USA. Rafineria w Płocku przetwarza mieszanki lżejsze niż Urals.

Koszt? Były prezes Orlenu publicznie przyznawał, że dywersyfikacja kosztowała koncern miliardy złotych – ale pozwoliła uniknąć zależności, która dziś ciąży Budapesztowi. Uważam, że to kalkulacja, która zestarzeje się bardzo dobrze.

„Europa musi ostatecznie uniezależnić się od rosyjskich surowców. Derogacje to mechanizm przejściowy, nie stan docelowy" – Kadri Simson, była komisarz UE ds. energii, komunikat Komisji Europejskiej z września 2024.

Ile kosztuje to na polskiej stacji?

Bezpośredniego wpływu węgierskich zakupów na cenę litra Pb95 w Polsce nie ma. Pośredni – owszem. Im więcej rosyjskiej ropy krąży w unijnym systemie (nawet przez derogację), tym większa presja na ogólną podaż w regionie. Cena Brent oscylowała wokół 82 USD w kwietniu 2026 według EIA. Nasz Pb95 trzyma się 6,40–6,60 zł/l, zależnie od sieci.

Co to oznacza dla Ciebie

Dla obserwatorów rynku i biznesu powiązanego z energią:

  • Firmy eksportujące na rynek węgierski – stabilne ceny energii w HU to dobra wiadomość dla polskich spółek handlujących z Budapesztem.
  • Inwestorzy w sektorze Oil&Gas – spread operacyjny między MOL (BUX) a Orlenem w kolejnych kwartałach może się powiększać na korzyść Węgrów, dopóki derogacja obowiązuje.
  • Obserwatorzy geopolityki – wewnątrzunijna linia sankcyjna dalej się rysuje. Orban dokłada argumentów stronie, która mówi „sankcje nie działają".
  • Branża transportowa – cena diesla w regionie pozostaje pod presją; tania ropa na Węgrzech wspiera niższy koszt paliw z południa.
Uwaga:

Prace nad 15. pakietem sankcji UE trwają w Brukseli od marca 2026 i wstępne zapisy sugerują, że mechanizm obrony przed „nieprzewidzianym brakiem dostaw" może zostać istotnie zawężony.

Moim zdaniem decyzja Hernadiego to kolejna cegiełka w rosnącym murze między Budapesztem a resztą Unii. Ekonomicznie zrozumiała. Politycznie – ryzykowna. Pytanie, które warto zadać: czy Budapeszt ma plan B? Bo jeśli Bruksela zamknie furtkę, MOL zostanie z rafinerią, która nie umie przerobić tego, co dostanie z Adriatyku.