Bruksela mówi „spokojnie”, a Ryanair, Lufthansa i KLM w ostatnich dniach zredukowały kilkaset połączeń. Stan na kwiecień 2026 - to nie jest jeszcze kryzys w rozumieniu braku paliwa na lotniskach, ale nie jest to też „nic się nie dzieje”, jak sugeruje rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen.

Powiedzmy sobie szczerze: gdy instytucja unijna wychodzi z komunikatem „nie ma powodów do paniki”, zwykle oznacza to, że ktoś już zapanikował. I rzeczywiście - w ostatnim tygodniu widzieliśmy nietypowy wzrost spreadu między ceną Brent a cenami jet fuel w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia), który wg danych Platts przekracza 22 dol. na baryłce wobec średniej 14-16 dol. z ostatnich dwunastu miesięcy.

Co się dzieje na europejskim rynku paliw lotniczych?

Europa od jesieni 2025 zmaga się z napięciem podażowym, którego źródła są przynajmniej trzy: przedłużające się remonty kilku dużych rafinerii (m.in. we Francji i Holandii), utrzymujący się efekt sankcji na rosyjskie produkty naftowe po embargu z lutego 2023, oraz rosnący popyt z sektora lotniczego, który wg Eurocontrol w marcu 2026 osiągnął 108% poziomu z 2019 roku - najwyższa liczba operacji od czasu pandemii.

Klucz:

Europa nie ma fizycznego braku paliwa, ale ma problem z logistyką i ceną. Dla pasażera z Warszawy to oznacza droższe bilety i losowe odwołania - nie braki na stacjach.

Ciekawą rzecz zauważył w swoim komunikacie Międzynarodowy Urząd Energetyki (IEA) w raporcie kwartalnym z marca 2026 - europejskie zapasy jet fuel spadły do 58 mln baryłek, czyli poziomu o 12% niższego niż pięcioletnia średnia. To nie jest „kryzys”, ale bufor się kurczy. A gdy bufor się kurczy, linie lotnicze nie czekają - zaczynają hedgować i przycinać siatkę, żeby utrzymać marże.

Czy Polska jest bezpieczna pod względem paliw?

Zapasy paliw w Polsce są na poziomie przekraczającym unijne wymogi minimalne (90 dni importu netto), a wg danych ARM na koniec marca 2026 Agencja Rezerw Materiałowych dysponowała rezerwami odpowiadającymi ok. 110 dniom konsumpcji krajowej. Orlen Płock po modernizacji w 2024 zwiększył produkcję jet fuel o ok. 15% rocznie, co pokrywa większość popytu krajowego.

Moim zdaniem to ciekawy paradoks - Polska, przez lata krytykowana za „zacofanie” infrastruktury paliwowej, dziś jest jednym z lepiej zabezpieczonych rynków w UE. Terminal w Gdańsku i rozbudowa magazynów w Płocku zrobiły robotę. Nie znaczy to, że LOT i Ryanair operujące z Warszawy są całkowicie odporne na europejskie zawirowania - kupują paliwo na zagranicznych lotniskach po cenach rynkowych - ale polski bazowy hub jest w miarę stabilny.

„Zapewnienie bezpieczeństwa paliwowego to priorytet. Obecne rezerwy strategiczne dają komfort operacyjny na ponad kwartał nawet w scenariuszu całkowitego odcięcia importu." - wypowiedź prezesa ARM cytowana w komunikacie agencji z 8 kwietnia 2026.

Co to oznacza dla podróżnych i obserwatorów rynku?

Dla pasażera z Polski, który ma bilety kupione na maj-czerwiec: prawdopodobieństwo odwołania lotu jest niższe niż w Niemczech czy Francji, ale nie zerowe. Linie wycinają głównie połączenia poboczne, regionalne, nierentowne. Warto sprawdzić status rezerwacji 72 godziny przed wylotem - to okno, w którym linie zwykle publikują zmiany.

Dla inwestora sytuacja jest bardziej interesująca. Uwaga: poniższe to obserwacja rynkowa, nie rekomendacja.

  • Spółki petrochemiczne - Orlen, OMV, Shell - notują poprawę marż rafineryjnych, co wg komunikatu Orlen z 10 kwietnia 2026 przełożyło się na wzrost marży modelowej do 14,2 dol./bbl wobec 9,8 dol. kwartał wcześniej.
  • Linie lotnicze - sektor jest pod presją kosztową, akcje Lufthansy i IAG (właściciel British Airways) straciły w ostatnich dwóch tygodniach odpowiednio 6% i 4,5% wg danych giełdowych na zamknięcie 15 kwietnia 2026.
  • Logistyka i turystyka - efekt drugiego rzędu, droższe przewozy to wyższe ceny pakietów wakacyjnych. Czytelnicy planujący urlop w lipcu-sierpniu powinni rezerwować raczej wcześniej niż później.
Pamiętaj:

Zgodnie z rozporządzeniem UE 261/2004, jeśli linia odwoła Ci lot krócej niż 14 dni przed wylotem, należy Ci się odszkodowanie 250-600 EUR - niezależnie od przyczyny, o ile nie są to „nadzwyczajne okoliczności”. Brak paliwa operatora nadzwyczajną okolicznością NIE jest.

Czy KE ma rację mówiąc, że panika jest przesadzona?

Po części tak, po części nie. Rację ma w tym, że fizycznych braków paliwa na europejskich lotniskach nie ma i w najbliższych tygodniach raczej nie będzie. Nie ma jej natomiast w tym, że „nic się nie dzieje”. Dzieje się i to sporo - rynek jest napięty, spready rosną, linie tną trasy, a pasażer płaci drożej.

Przewidywać dokładnego rozwoju sytuacji nie będę - prognozy w sektorze paliwowym wywracają się co tydzień. Ale obserwuję jeden sygnał, który warto śledzić: jeśli Brent przekroczy 95 dol. w maju, a europejskie zapasy jet fuel spadną poniżej 55 mln baryłek, wtedy rozmowa o „kryzysie” stanie się uzasadniona. Do tego momentu - to normalna turbulencja rynkowa, nie burza.

Przeczytaj też