S&P 500 zamknął czwartkową sesję na 7 041,28 punktu - kolejny historyczny rekord. Nasdaq dobił do 24 102,70 i właśnie zaliczył 12. wzrostową sesję z rzędu, najdłuższą serię od 2009 roku. Powód optymizmu? Rynek wyczuwa, że wojna z Iranem zmierza ku końcowi.
Stan na 17 kwietnia 2026. W tym tygodniu S&P 500 urósł o 3,3%, a Nasdaq o 5,2%. Dwa dni wcześniej, 15 kwietnia, indeks 500 największych amerykańskich spółek po raz pierwszy w historii przebił psychologiczny próg 7 000 punktów (zamknął sesję na 7 022,95).
Dlaczego Wall Street bije rekordy mimo wojny?
Rajd zaczął się dwa tygodnie temu, gdy do Białego Domu zaczęły płynąć sygnały o możliwym zawieszeniu broni z Iranem. Zawieszenie wygasa 21 kwietnia, a Donald Trump zapowiedział kolejną rundę negocjacji jeszcze w tym tygodniu. Inwestorzy wycenili scenariusz dyplomatyczny - i historia pokazuje, że takie wyceny potrafią się szybko odwrócić.
Powiedzmy sobie szczerze: rynek wycenia happy end, którego jeszcze nie ma. Pierwsze rozmowy w Islamabadzie 12 kwietnia skończyły się fiaskiem. JD Vance opuścił stolicę Pakistanu po 21 godzinach i przyznał, że Iran „nie zaakceptował warunków”. Waszyngton żąda 20-letniego zawieszenia wzbogacania uranu, Teheran proponuje 3-5 lat. Różnica jest fundamentalna, nie kosmetyczna.
„Wojna z Iranem jest bardzo blisko końca” - Donald Trump w wywiadzie dla Fox News, 15 kwietnia 2026.
Co oznacza rekord S&P 500 dla polskich inwestorów?
Polski inwestor odczuwa amerykańską hossę głównie przez ETF na S&P 500 (VUSA, CSPX, SPYY). Tyle że dolar słabnie wobec złotego od początku 2026 - i część zysków znika przy przeliczeniu na PLN. Inwestor z hedgingiem walutowym dostaje pełny wzrost, ale płaci za to ok. 0,1-0,3% rocznie.
Konkretnie: jeśli S&P 500 urósł od stycznia o jakieś 8% w dolarach, portfel nieosłonięty walutowo widzi w PLN wzrost rzędu 4-5%. Wciąż niezły wynik, ale różnica jest realna.
GPW na tym tle wygląda mizernie. WIG20 od miesięcy stoi w bocznym trendzie, a globalny kapitał płynie tam, gdzie są big techy - czyli na Wall Street. To nie nowość; obserwujemy ten trend od 2024 roku.
Rekord S&P 500 to wycena scenariusza, w którym wojna z Iranem kończy się dyplomatycznie. Jeśli zawieszenie broni 21 kwietnia upadnie - odwrót może być równie szybki jak sam rajd.
Kiedy hossa może się skończyć?
Pierwsze ostrzeżenie pojawi się 21 kwietnia - jeśli zawieszenie broni z Iranem upadnie. Drugi sygnał to posiedzenie Fed 30 kwietnia. Trzeci - notowania ropy Brent. Skok powyżej 90 USD za baryłkę to historyczny próg, po którym hossa zwykle wchodzi w fazę korekty.
Trzy scenariusze warto trzymać na radarze. Pierwszy - dyplomatyczny. Iran ustępuje, USA zdejmują blokadę, ropa tanieje, indeksy rosną dalej. Drugi - przedłużanie ciszy. Zawieszenie zostaje przedłużone bez konkretów, rynek dostaje paliwo na kolejne tygodnie. Trzeci - eskalacja. Iran odmawia, blokada się wzmacnia, ropa skacze w górę.
Według danych Fed, inflacja w USA spadła do 2,4% w marcu 2026 - skok cen ropy mógłby zatrzymać cykl obniżek stóp procentowych. Wtedy hossa kończy się gwałtownie.
Według danych FRED historycznie korekty rzędu 5-10% po geopolitycznych szokach trwają zwykle 2-6 tygodni. To nie koniec świata - ale jeśli ktoś trzyma 100% portfela w amerykańskich akcjach, warto zadać sobie pytanie, czy aby na pewno śpi spokojnie.
Brzmi obiecująco? Dla tych, którzy weszli na rynek dwa tygodnie temu - jasne. Dla tych, którzy dopiero rozważają wejście - osobiście poczekałbym na 22 kwietnia.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




