Opinia Rzeczniczki Generalnej TSUE z 17 kwietnia 2026 w sprawie C-23/25 (Sutuska) zamyka furtkę, przez którą część kredytobiorców próbowała przecisnąć dodatkowe roszczenia po unieważnieniu umowy. Koszty ubezpieczenia nieruchomości i ubezpieczenia na życie - nawet jeśli były warunkiem udzielenia kredytu - zostają po stronie konsumenta. Stan na kwiecień 2026, opinia nie jest jeszcze wyrokiem, ale w praktyce sąd w Luksemburgu idzie za rzecznikiem w około trzech czwartych spraw.

Dla tysięcy osób, które w ostatnich latach wygrały w sądach pierwszej instancji spór z bankiem i teraz liczą rozliczenie, to konkretna strata. Przy kredycie na 400 tys. zł składka ubezpieczenia nieruchomości potrafi wynosić 400-900 zł rocznie, a ubezpieczenie na życie powiązane z kredytem bywa drastycznie droższe - 1 500-3 500 zł rocznie przez cały okres spłaty. Na 25 latach robi się z tego kwota rzędu 40-100 tys. zł, której nie zobaczymy z powrotem na koncie.

Klucz:

Unieważnienie kredytu nie oznacza zwrotu wszystkiego. Ubezpieczenia, które de facto chroniły konsumenta, zostają jego kosztem - tak wynika z opinii Rzeczniczki Generalnej TSUE w sprawie C-23/25.

O co dokładnie chodzi w sprawie C-23/25 Sutuska

Spór dotyczy polskiej kredytobiorczyni, której umowę kredytową sąd krajowy uznał za nieważną ze względu na klauzule abuzywne. Po unieważnieniu strony mają zwrócić sobie nawzajem to, co świadczyły - bank oddaje raty, klient oddaje kapitał. Problem zaczyna się przy kosztach okołokredytowych: prowizje, opłaty notarialne, wyceny nieruchomości, a przede wszystkim - składki ubezpieczeń zawartych przy okazji kredytu.

Rzeczniczka Generalna stanęła na stanowisku, że ubezpieczenie nieruchomości i ubezpieczenie na życie faktycznie świadczyło usługę konsumentowi. Nieruchomość była przez te lata objęta ochroną. Ubezpieczyciel ponosił ryzyko. Więc w myśl zasady zakazu bezpodstawnego wzbogacenia konsument nie może żądać zwrotu składek, bo dostał za nie realne świadczenie - ochronę.

„Świadczenie ubezpieczeniowe zostało wykonane i nie może zostać przywrócone. Konsument korzystał z ochrony ubezpieczeniowej przez cały okres obowiązywania umowy, dlatego koszt tej ochrony obciąża go niezależnie od losów samej umowy kredytowej" - parafraza stanowiska Rzeczniczki Generalnej TSUE na podstawie komunikatu TSUE z 17 kwietnia 2026.

Kogo to konkretnie dotyka w Polsce

W pierwszej linii - frankowiczów. Wg danych Związku Banków Polskich w Polsce toczy się ponad 190 tysięcy spraw o unieważnienie kredytów waloryzowanych we frankach (stan na koniec 2025). Dużym rozczarowaniem będzie to również dla kredytobiorców złotowych z WIBOR-em, którzy zaczęli masowo pozywać banki w latach 2024-2025 - sprawdziliśmy statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, liczba tych spraw przekroczyła 12 tys. w 2025 r.

Ale nie tylko. Sprawa dotyczy każdego, kto kiedykolwiek miał kredyt hipoteczny i zamierza kwestionować umowę. Dotyczy to również części kredytów gotówkowych, gdzie banki wymagały ubezpieczeń grupowych - tam problem jest subtelniejszy, bo ochrona często była fikcyjna, a składka doliczana do kwoty kredytu. Moim zdaniem to obszar, gdzie sąd polski i tak będzie rozstrzygał indywidualnie.

Ile realnie tracisz na tym wyroku

Scenariusz przed opinią TSUE

Pełny zwrot wszystkich kosztów okołokredytowych
Kredyt 400 tys. zł, 25 lat
Zwrot szacunkowy: 55-80 tys. zł kosztów dodatkowych
+ oczywiście raty i kapitał

Scenariusz po opinii (jeśli TSUE podtrzyma)

Ubezpieczenia zostają po stronie konsumenta
Ten sam kredyt 400 tys. zł, 25 lat
Zwrot niższy o 40-100 tys. zł
Pozostałe koszty (prowizja, wycena) - nadal do zwrotu

Nie ma co ukrywać - dla wielu osób to różnica między „opłacało się pozwać" a „opłaciło się, ale ledwie". Szczególnie uderzy to frankowiczów, którzy już zamortyzowali koszt prawnika i teraz pilnują rozliczenia końcowego. Jeśli sąd polski uwzględni opinię TSUE (a uwzględni), to wyroki już wydane, ale nierozliczone, będą musiały zostać skorygowane o składki.

Co to oznacza dla Ciebie

Jeśli rozważasz pozwanie banku o unieważnienie kredytu hipotecznego - kalkulacja opłacalności właśnie się pogorszyła o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wciąż może się to opłacać, ale warto zrobić rachunek ponownie, zanim zapłacisz zaliczkę prawnikowi.

Jeśli masz już wyrok pierwszej instancji i bank się odwołał - licz się z tym, że sąd apelacyjny uwzględni opinię TSUE (a potem wyrok, kiedy zapadnie). Ostateczna kwota zwrotu będzie niższa od tej z pierwszej instancji.

Jeśli dopiero bierzesz kredyt - paradoksalnie ta opinia trochę cię chroni. Bank nie będzie mógł wrzucać ci ubezpieczeń jako dodatkowego instrumentu do podważenia umowy, bo wyjdzie mu to na zero. Ale negocjuj składki twardo - raz podpisane, zostają twoje.

Wskazówka praktyczna:

Ubezpieczenie nieruchomości możesz zawsze wypowiedzieć i kupić taniej w innym zakładzie. Banki często zarabiają 30-40% marży na ubezpieczeniach grupowych. Negocjacja lub zmiana polisy to najszybszy sposób na obniżenie kosztu kredytu - opinia TSUE tylko podkreśla, że te pieniądze są nie do odzyskania później.

Kiedy TSUE wyda wyrok i czy zmieni zdanie

Opinia Rzecznika Generalnego nie jest wyrokiem - to rekomendacja dla sędziów. Historycznie TSUE idzie za rzecznikiem w 70-75% spraw (wg różnych badań akademickich z lat 2015-2024). Wyrok w sprawie Sutuska można spodziewać się w drugiej połowie 2026 lub na początku 2027. Jeśli sąd pójdzie za opinią - sprawa zamknięta, polskie sądy muszą uwzględniać. Jeśli odejdzie - mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe.

Powiedzmy sobie szczerze - dla frankowiczów i kredytobiorców złotowych to koniec marzenia o totalnym rozliczeniu „do zera". System prawny właśnie postawił granicę: możesz unieważnić umowę kredytu, ale za faktyczne usługi, z których korzystałeś, płacisz. To nawet dość logiczne - pytanie tylko, czy ochrona ubezpieczeniowa przy kredycie frankowym o rachunkowej wartości wątpliwej faktycznie była „realnym świadczeniem", czy raczej pustym kosztem. To pytanie TSUE już sobie zadał - i odpowiedział po stronie ubezpieczycieli.