Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 16 kwietnia 2026 r. wyroki w trzech polskich sprawach frankowych – C-752/24, C-753/24 (Rzepacz) i C-901/24 (Falucka). Sedno rozstrzygnięcia: art. 117¹ polskiego Kodeksu cywilnego i jego zgodność z Dyrektywą 93/13/EWG. Trybunał uznał, że dyrektywa nie stoi na przeszkodzie krajowej regulacji pozwalającej sądom – w wyjątkowych okolicznościach – uwzględnić przedawnione roszczenie banku o zwrot kapitału.
To orzeczenie zaskakuje. Przez ostatnie dwa lata TSUE konsekwentnie stawał po stronie konsumentów w sporach frankowych, a banki przyzwyczaiły się do przegrywania. Teraz Trybunał przyznaje, że istnieje furtka – wąska, ale realna.
TSUE dopuszcza możliwość uwzględnienia przedawnionego roszczenia banku o kapitał, ale tylko w wyjątkowych okolicznościach i pod kontrolą sądu krajowego – to nie jest carte blanche dla sektora bankowego.
Czego dokładnie dotyczą wyroki z 16 kwietnia?
Trzy sprawy rozpatrzone przez TSUE poruszają różne wątki przedawnienia roszczeń banków po unieważnieniu umowy kredytu frankowego. Sprawa C-753/24 (Rzepacz) – najważniejsza z perspektywy konsumentów – dotyczyła sytuacji, w której PKO BP złożył kontrpozew o zwrot kapitału prawie rok po upływie trzyletniego terminu przedawnienia. Sąd Okręgowy w Warszawie zapytał TSUE, czy art. 117¹ k.c. pozwalający na pominięcie przedawnienia ze „względów słuszności” jest zgodny z unijną ochroną konsumenta.
Sprawa C-752/24 (Jangielak) badała z kolei, czy bank może przerywać bieg przedawnienia, składając pozew asekuracyjny o zwrot kapitału, jednocześnie twierdząc w innym postępowaniu, że umowa jest ważna. C-901/24 (Falucka) pytała, czy oświadczenie konsumenta złożone w toku procesu może posłużyć bankowi do przerwania biegu przedawnienia.
Ile spraw frankowych dotyczy ten wyrok?
50 tysięcy – tyle spraw, w których banki pozwały byłych klientów o zwrot kapitału, a konsumenci bronili się zarzutem przedawnienia. Wg danych Ministerstwa Sprawiedliwości na koniec 2024 r. w sądach toczyło się ponad 140 tys. spraw frankowych ogółem. W 2025 r. sądy okręgowe załatwiły 2 razy więcej spraw niż otrzymały nowych pozwów – wskaźnik opanowania wpływu wyniósł 200%, wg danych resortu sprawiedliwości.
Powiedzmy sobie szczerze – to właśnie te 50 tys. spraw stanowi dziś najgorętszy front frankowy. Nie chodzi już o unieważnienie umowy (tu linia orzecznicza jest stabilna, ponad 97% wyroków pada na korzyść konsumentów), ale o to, czy bank odzyska choćby nominał wypłaconego kredytu.
Co oznacza art. 117¹ Kodeksu cywilnego?
Przepis ten, wprowadzony nowelizacją z 13 kwietnia 2018 r., stanowi że po upływie terminu przedawnienia roszczenie wobec konsumenta nie może być dochodzone – sąd bierze to pod uwagę z urzędu. Ale jest wyjątek: w „wyjątkowych przypadkach” sąd może, po rozważeniu interesów obu stron, pominąć upływ przedawnienia, jeśli wymagają tego względy słuszności. Sąd powinien wziąć pod uwagę:
- długość terminu przedawnienia,
- czas, jaki upłynął od przedawnienia do wytoczenia powództwa,
- charakter okoliczności, które spowodowały, że wierzyciel nie dochodził roszczenia – w tym wpływ dłużnika na opóźnienie.
I tu zaczyna się problem. Art. 117¹ k.c. mówi o roszczeniach przeciwko konsumentowi. Banki twierdzą, że to właśnie ich sytuacja – dochodzą zwrotu kapitału od konsumenta po unieważnieniu umowy. TSUE przyznał, że taka konstrukcja nie jest sama w sobie sprzeczna z dyrektywą 93/13.
Czy banki mogą teraz masowo odzyskiwać kapitał?
Nie. Moim zdaniem wyrok nie otwiera bankom szerokiej drogi do odzyskiwania przedawnionych roszczeń. TSUE wyraźnie zaznaczył, że chodzi o wyjątkowe okoliczności, a nie regułę. Sąd krajowy musi każdorazowo zbadać, dlaczego bank spóźnił się z roszczeniem i czy konsument w jakikolwiek sposób przyczynił się do tego opóźnienia.
Scenariusz A: Bank przegrywa mimo wyroku TSUE
Bank złożył kontrpozew rok po terminie, bo zwlekał z reakcją na unieważnienie umowy. Brak szczególnych okoliczności – sąd odmawia pominięcia przedawnienia.
Scenariusz B: Bank korzysta z furtki
Konsument składał sprzeczne oświadczenia procesowe, które obiektywnie utrudniły bankowi dochodzenie roszczenia w terminie. Sąd rozważa zastosowanie art. 117¹ k.c.
W praktyce to będzie dotyczyć niewielkiego odsetka z tych 50 tys. spraw. Banki, które po prostu przespały termin, nie mają na co liczyć.
Jak wcześniejsze wyroki TSUE kształtowały ochronę frankowiczów?
Rzecznik Finansowy wielokrotnie podkreślał, że linia orzecznicza TSUE jest prokonsumencka. Trybunał w sprawie C-28/22 potwierdził, że bank nie może warunkować zwrotu rat od jednoczesnego zwrotu kapitału przez konsumenta. W C-488/23 orzekł, że banki nie mogą żądać waloryzacji wypłaconego kapitału po unieważnieniu umowy. Te rozstrzygnięcia pozostają w mocy.
Dzisiejszy wyrok nie odwraca tego trendu – raczej go uzupełnia o zastrzeżenie, że ochrona konsumenta nie jest absolutna i bezwarunkowa. TSUE szuka równowagi między skutecznością dyrektywy 93/13 a ogólnymi zasadami prawa krajowego.
Jeśli masz sprawę frankową w toku i bank złożył kontrpozew o zwrot kapitału po terminie przedawnienia – ten wyrok nie zmienia automatycznie Twojej sytuacji. Sąd nadal musi stwierdzić „wyjątkowe okoliczności”. Skonsultuj się z pełnomocnikiem.
Co dalej? Na 16 kwietnia zaplanowano też przedstawienie opinii Rzecznika Generalnego w sprawie C-23/25 dotyczącej rozliczeń ubezpieczeń przy unieważnieniu umowy. Kwiecień 2026 to intensywny miesiąc w Luksemburgu – Rzecznik Finansowy informuje, że na rozstrzygnięcie czeka aż sześć polskich spraw. Sektor bankowy dostał dziś drobną ulgę, ale powiedzmy wprost: to raczej plaster na ranę niż zmiana biegu rzeki.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




