Indeks WIG pobił w piątek kolejny historyczny rekord, a WIG20 zamknął sesję najwyżej od 19 lat. Warszawska giełda jest w kwietniu 2026 jednym z trzech najlepiej zachowujących się rynków w Europie - lepiej radzą sobie tylko Ateny i Lizbona. Stan na 18 kwietnia 2026.
To nie jest pierwszy taki nagłówek w tym roku i - powiedzmy sobie szczerze - prawdopodobnie nie ostatni. Od początku 2026 WIG zyskał już kilkanaście procent, bijąc w tempie rekordowym z 2024 r. Pytanie brzmi: kto kupuje i co z tego wynika dla inwestorów, którzy obserwują tę hossę z boku.
Co napędza rekordy na GPW?
Za obecnym rajdem stoją trzy siły, których zbieżność widzieliśmy ostatnio w 2017 roku. Po pierwsze - powrót kapitału zagranicznego. Według danych GPW udział inwestorów zagranicznych w obrotach na głównym rynku przekracza 60%, najwięcej od pandemii. Po drugie - słabnący dolar i mocniejszy złoty, które dla funduszy emerging markets oznaczają dodatkową premię. Po trzecie - niskie wyceny. Wskaźnik cena/zysk dla WIG20 wciąż oscyluje wokół 9-10, podczas gdy S&P500 handluje przy ponad 23.
„Polska pozostaje jednym z najtańszych rynków rozwijających się w relacji do fundamentów. Dyskonto do rynków rozwiniętych jest ekstremalne." - analitycy JP Morgan w raporcie CEEMEA Equity Strategy z marca 2026.
Do tego dokłada się czynnik, o którym mało kto mówi głośno: odpływ kapitału ze Stanów po ostatnich zawirowaniach wokół polityki celnej administracji w Waszyngtonie. Europa Środkowa nagle wygląda jak „safe haven" - co brzmi jak absurd, gdy się nad tym zastanowić.
GPW vs giełdy zagraniczne - gdzie jest realna przewaga?
Kwartalne stopy zwrotu są bezlitosne dla sceptyków. WIG od początku roku rośnie wyraźnie mocniej niż DAX, CAC40 i Nikkei. Indeksy w USA - głównie S&P500 i Nasdaq - po burzliwym marcu odrobiły część strat, ale do rekordów mają daleko.
GPW (WIG20, WIG)
Wyceny: P/E ok. 9-10
Dywidenda: 4-5% średnio
Ryzyko: lokalne (polityka, FX)
Przewaga: niska baza, napływy EM
Rynki rozwinięte (S&P500, DAX)
Wyceny: P/E 18-23
Dywidenda: 1,5-3%
Ryzyko: koncentracja w tech
Przewaga: płynność, jakość spółek
Moim zdaniem najciekawsze dzieje się jednak poza WIG20. mWIG40 i sWIG80 biją indeks blue chipów od kilku kwartałów i to tam widać prawdziwą polską gospodarkę - spółki przemysłowe, gaming, detal. Banki ciągną WIG20, ale to one odpowiadają za niemal połowę jego kapitalizacji, więc wzrost indeksu to w dużej mierze wzrost sektora bankowego.
Co to oznacza dla inwestora?
Dla kogoś, kto kilka lat temu kupił polskie akcje albo jednostki funduszu indeksowanego na WIG - to świetny moment na przegląd portfela. Nie dlatego, żeby „sprzedać wszystko", ale dlatego, żeby sprawdzić, czy proporcje się nie rozjechały. Jeśli ktoś miał 40% w akcjach polskich i 60% w zagranicznych, po tym roku może mieć 55/45.
Dla osób, które dopiero patrzą na GPW - trzeba pamiętać, że rynek zrobił już kawał drogi. Każdy kolejny rekord to też rosnące oczekiwania. Historia hossy 2007 roku nauczyła Warszawę, że indeksy potrafią się korygować głęboko i długo - WIG20 potrzebował 18 lat, żeby wrócić do szczytów z października 2007.
Rekordy na GPW to efekt fundamentów (niskie wyceny) i kapitału zagranicznego, nie euforii detalu. Ale każdy rekord podnosi poprzeczkę oczekiwań - i zmniejsza margines bezpieczeństwa dla kolejnych nabywców.
Czego nie widać w nagłówkach
Jest jeden element, który w komunikatach rynkowych zwykle się pomija: obroty. Przy rekordach WIG-u wolumeny na głównym rynku są tylko umiarkowanie wysokie - wyraźnie niższe niż podczas szczytów z 2021 czy nawet 2007. To oznacza, że rajd jest prowadzony przez relatywnie wąską grupę uczestników. Kiedy zagranica zacznie redukować pozycje, lokalny detal nie będzie miał płynności, żeby zaabsorbować podaż bez większej korekty.
Drugi niepokojący sygnał - rośnie rozstrzał wycen między największymi spółkami a resztą. Kilka nazwisk ciągnie indeks, podczas gdy szerokie spektrum małych spółek nie nadąża. To klasyczny wzorzec późnej fazy hossy, choć w Warszawie może się to jeszcze długo utrzymywać.
Czy to już szczyt? Moim zdaniem - nie. Ale kolejne 10% w górę będzie dużo trudniejsze niż ostatnie 10%. Dane GPW Benchmark pokażą w kolejnych tygodniach, czy napływy zagraniczne są trwałe, czy też mamy do czynienia z rotacją krótkoterminową. To właśnie ta liczba - nie sam poziom WIG20 - jest teraz najciekawsza.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




