Prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie Tomasz Bardziłowski nie kryje optymizmu - na zagranicznych roadshowach słyszy pochwały pod adresem polskiego rynku kapitałowego. Płynność rośnie, spółki notowane na GPW są coraz większe, a zagraniczni zarządzający funduszami zaczynają traktować Polskę jako coś więcej niż egzotyczny rynek wschodzący. Stan na kwiecień 2026.
Zagranica docenia GPW, ale dopóki krajowi inwestorzy indywidualni nie wrócą na parkiet na poważnie, polski rynek nie awansuje do ligi rynków rozwiniętych.
Dlaczego zagranica patrzy na Warszawę?
Polska giełda zyskuje w oczach międzynarodowych inwestorów - i to z kilku powodów naraz. Kapitalizacja GPW przekroczyła 1,5 bln zł wg danych GPW, co czyni ją największym parkietem w regionie CEE. Indeks WIG w 2025 roku zyskał ponad 25%, bijąc większość europejskich benchmarków. To przyciąga uwagę.
Jest też kwestia wycen. Wskaźnik C/Z dla WIG20 oscyluje wokół 10-11x, podczas gdy dla Euro Stoxx 50 to ponad 14x. Dla zarządzającego globalnym portfelem to konkretna okazja. Bardziłowski podczas spotkań z inwestorami podkreśla, że polska gospodarka rośnie szybciej niż strefa euro - wg Eurostatu PKB Polski w 2025 wzrósł o ok. 3,5%, wobec 0,8% dla całej strefy.
Powiedzmy sobie szczerze - Polska ma też coś, czego brakuje wielu rynkom emerging: przewidywalność regulacyjną i członkostwo w UE. Dla dużego funduszu emerytalnego z Londynu czy Nowego Jorku to nie jest mało.
Problem z krajowym inwestorem
I tu zaczyna się problem. Bo zagraniczny kapitał jest mile widziany, ale jest też kapryśny - przychodzi i odchodzi w zależności od globalnego sentymentu. Trwały wzrost rynku wymaga bazy krajowych inwestorów. A z tym w Polsce jest krucho.
Udział inwestorów indywidualnych w obrotach na GPW to zaledwie ok. 15-18% wg raportów GPW. Dla porównania - w USA to ponad 25%, a na rynkach azjatyckich bywa i 40%. Polacy trzymają oszczędności głównie na lokatach i w nieruchomościach. Giełda kojarzy się wielu osobom z kasynem, a nie z budowaniem majątku.
Moim zdaniem kluczową barierą nie są nawet złe doświadczenia z przeszłości (choć OFE i ich polityczne losy na pewno nie pomogły), ale brak edukacji finansowej i prostych, tanich narzędzi inwestycyjnych. IKE i IKZE to krok w dobrą stronę, ale ich popularność wciąż jest daleka od masowej - wg KNF łączna wartość aktywów w IKE to ok. 20 mld zł.
Zagraniczny kapitał na GPW
Udział w obrotach: ~55-60%
Charakter: procykliczny, reaguje na global risk-on/risk-off
Perspektywa: krótko- i średnioterminowa
Krajowi inwestorzy indywidualni
Udział w obrotach: ~15-18%
Charakter: stabilizujący, buduje trwałą bazę popytu
Perspektywa: długoterminowa (IKE, IKZE, PPK)
Co robi GPW, żeby to zmienić?
Bardziłowski stawia na kilka kierunków. Po pierwsze - nowe produkty. GPW rozwija ofertę ETF-ów notowanych na warszawskim parkiecie, co obniża barierę wejścia dla drobnego inwestora. Po drugie - technologia. Platforma GlobalConnect daje dostęp do zagranicznych akcji bez wychodzenia z ekosystemu GPW.
„Na spotkaniach z inwestorami zagranicznymi słyszymy pochwały pod adresem polskiego rynku" - Tomasz Bardziłowski, prezes GPW (TVN24, kwiecień 2026)
Jest jeszcze PPK - Pracownicze Plany Kapitałowe, które stopniowo pompują kapitał na rynek. Aktywa PPK przekroczyły już 30 mld zł i rosną z każdym miesiącem. Powoli, ale systematycznie - i z czasem ten strumień pieniędzy może realnie zmienić strukturę polskiego rynku.
PPK automatycznie inwestują część składki w polskie akcje. Im więcej pracowników zostaje w programie (zamiast się wypisywać), tym więcej krajowego kapitału trafia na GPW.
Co to oznacza dla inwestorów?
Jeśli masz polskie akcje w portfelu lub rozważasz ekspozycję na GPW, sytuacja wygląda nieźle - ale z zastrzeżeniami. Rosnące zainteresowanie zagranicy to pozytywny sygnał, bo napływ kapitału podnosi wyceny. Jednocześnie pamiętaj, że zagraniczny hot money potrafi wyjść równie szybko, jak wszedł.
Dla posiadaczy ETF-ów na WIG20 czy mWIG40 trend jest korzystny. Uważam natomiast, że prawdziwy przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy GPW zyska status rynku rozwiniętego w klasyfikacji FTSE Russell - a do tego potrzeba właśnie większej płynności i głębszej bazy krajowych inwestorów.
Brzmi ładnie, ale droga jest jeszcze daleka. Pochwały na roadshowach to jedno. Przekonanie Kowalskiego, żeby zamiast kolejnej lokaty na 4% otworzył IKE z ETF-em na WIG - to zupełnie inna historia.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




