Stan na kwiecień 2026. Prawie 2 miliony Polaków płaci 32-procentowy PIT od dochodów powyżej 120 tys. zł rocznie – próg, który nie ruszył się od 2022 roku. Klub parlamentarny Polska 2050 złożył 14 kwietnia projekt ustawy podnoszący tę granicę do 140 tys. zł. Prezydent Karol Nawrocki natychmiast zabrał głos: popiera.
Tyle że poparcie prezydenta to dopiero początek drogi. Resort finansów od miesięcy sygnalizuje, że przy procedurze nadmiernego deficytu (EDP) nałożonej na Polskę przez Radę UE, oddanie 9 mld zł rocznie z budżetu jest – delikatnie mówiąc – problematyczne.
Podwyższenie progu do 140 tys. zł oznacza ok. 2 600 zł mniej podatku rocznie dla osób z dochodem w przedziale 120–140 tys. zł. Koszt dla budżetu: do 9 mld zł.
Kto przekracza drugi próg podatkowy i dlaczego jest ich coraz więcej?
W 2024 roku drugi próg podatkowy przekroczyło 1 935 495 osób, czyli 7,6% wszystkich podatników PIT – wynika z danych Ministerstwa Finansów. Dla porównania: w 2022 roku, kiedy próg po raz pierwszy wynosił 120 tys. zł, było to zaledwie 738 387 osób (3,01%). W 2023 roku – już 1 320 556 (5,18%).
Tempo jest niepokojące. Nie dlatego, że Polacy nagle się bogacą – wynagrodzenia rosną, ale próg stoi w miejscu. Inflacja skumulowana od 2022 roku zjadła sporą część realnej wartości tego limitu. Powiedzmy sobie szczerze: ktoś zarabiający 10 tys. zł brutto miesięcznie to nie jest „bogacz”, a system podatkowy właśnie tak go traktuje.
Ile konkretnie zyskasz na podwyżce progu?
Osoba z rocznym dochodem w przedziale 120–140 tys. zł zapłaci mniej podatku – różnica między stawką 32% a 12% na nadwyżce ponad 120 tys. zł wynosi 20 punktów procentowych. Przy pełnym wykorzystaniu nowego progu (dochód 140 tys. zł) daje to maksymalną oszczędność 4 000 zł rocznie (20 tys. zł × 20%). Autorzy projektu szacują średnią ulgę na ok. 2 600 zł rocznie – wg uzasadnienia projektu złożonego w Sejmie.
Dla kogoś zarabiającego 12 tys. zł brutto miesięcznie to mniej więcej jedna dodatkowa wypłata w roku. Nie zmienia życia, ale przy rosnących kosztach mieszkania i żywności – odczuwalna różnica.
Prezydent kontra ministerstwo – dwa światy
Nawrocki nie kryje sympatii do projektu. Ma zresztą powód – 11 sierpnia 2025 roku złożył w Sejmie własny projekt „PIT Zero. Rodzina na plus”, który zakładał m.in. podniesienie progu podatkowego do 140 tys. zł i zwolnienie z PIT rodziców dwójki dzieci do tego limitu. Projekt trafił do sejmowej zamrażarki. Dopiero w marcu 2026 roku marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty skierował prezydenckie projekty do pierwszego czytania.
Teraz Polska 2050 – nota bene część koalicji rządowej – składa analogiczny projekt. Sojusz ponad podziałami, jakiego nikt nie planował: prezydent z jednej strony, posłowie koalicji z drugiej, a między nimi Ministerstwo Finansów z kartą procedury nadmiernego deficytu.
„Dobra inicjatywa, którą popieram” – prezydent Karol Nawrocki, komentując projekt Polski 2050 (wypowiedź publiczna, kwiecień 2026)
I tu zaczyna się problem. Polska jest objęta procedurą EDP nałożoną przez Radę Unii Europejskiej, co oznacza obowiązek rygorystycznej korekty fiskalnej do 2028 roku. Rezygnacja z 9 mld zł wpływów rocznie – bo tyle wg projektodawców kosztuje reforma – to spory cios dla i tak napiętego budżetu.
Skąd wziąć 9 mld zł?
Autorzy projektu Polski 2050 proponują trzy źródła finansowania: podatek cyfrowy od gigantów technologicznych, dodatkowe opodatkowanie banków i zmiany w akcyzie. Brzmi ambitnie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Podatek cyfrowy generuje w UE niewielkie wpływy. Dodatkowe obciążenie banków? Przełoży się na wyższe marże kredytowe, więc ostatecznie zapłacą klienci. A podwyżka akcyzy wprost uderza w konsumentów.
Moim zdaniem to trochę „wishful thinking”. Nie twierdzę, że reforma jest zła – wręcz przeciwnie, waloryzacja progów podatkowych powinna być automatyczna, tak jak waloryzacja rent i emerytur. Ale finansowanie z trzech niepewnych źródeł budzi mój sceptycyzm.
Status quo: próg 120 tys. zł
Stawka 32% od nadwyżki ponad 120 tys. zł
Dotyczy: ~2 mln podatników (2024)
Wpływy budżetowe: utrzymane
Problem: brak waloryzacji od 2022 r.
Propozycja: próg 140 tys. zł
Stawka 32% od nadwyżki ponad 140 tys. zł
Oszczędność: do 4 000 zł/rok
Koszt budżetowy: ~9 mld zł/rok
Wejście w życie: 1 stycznia 2027
Co dalej z projektem?
Droga legislacyjna jest jeszcze długa. Projekt trafił 14 kwietnia do Biura Legislacyjnego i Biura Ekspertyz Kancelarii Sejmu – standardowy krok przed skierowaniem do komisji. Biorąc pod uwagę, że analogiczny projekt prezydencki czekał pół roku na pierwsze czytanie, nie spodziewałbym się błyskawicznego tempa.
Jest jednak różnica, i to spora: projekt Polski 2050 pochodzi z koalicji rządowej. Trudniej jest rządowi zablokować inicjatywę własnych posłów niż projekt opozycyjnego prezydenta. Z drugiej strony, Ministerstwo Finansów ma w ręku argument procedury EDP – a ten jest trudny do zignorowania.
Nawet jeśli ustawa przejdzie przez Sejm, nowe progi zaczęłyby obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2027 roku. Rozliczenie PIT za 2026 rok nadal będzie wg progu 120 tys. zł.
Jedno jest pewne – presja na zmianę progu rośnie z każdym rokiem, bo inflacja robi swoje. Pytanie nie brzmi „czy”, ale „kiedy” i „za czyje pieniądze”.
Przeczytaj też
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




