Ryanair przyznał, że dostawcy paliwa lotniczego gwarantują mu dostawy tylko do połowy maja 2026 roku. Co z resztą sezonu - i wakacjami milionów Europejczyków, w tym Polaków? Nikt nie wie.
To nie jest standardowa korporacyjna ostrożność. Michael O'Leary nie rzuca takich ostrzeżeń bez powodu, a to, że trafiły one na łamy Bloomberga z konkretną datą graniczną, nie jest przypadkiem. Stan na kwiecień 2026 - europejski rynek paliwa lotniczego (Jet A-1) jest napięty jak nigdy od pandemii.
Co tak naprawdę się dzieje na rynku Jet A-1?
Ceny paliwa lotniczego w hubie ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerp) - benchmarku dla całej Europy - od stycznia wzrosły o około 18% wg danych Argus Media (raport z marca 2026). To jeszcze nie panika, ale wyraźna premia za niepewność dostaw. Powód jest prozaiczny: rafinerie europejskie nie nadążają z produkcją średnich destylatów po tym, jak embargo na rosyjską ropę z 2023 roku przekonfigurowało logistykę całego kontynentu.
Polski Orlen, który po fuzji z Lotosem kontroluje produkcję Jet A-1 w Płocku i Gdańsku, formalnie nie informuje o problemach. Ale komunikat KAS z marca o zwiększonych zapasach strategicznych mówi swoje. Ktoś tu się zabezpiecza.
Czy polskim pasażerom grożą odwołane loty?
Bezpośrednio - jeszcze nie. LOT Polish Airlines ma długoterminowe kontrakty z Orlenem i na alarm Ryanaira publicznie nie reagował. Ale Ryanair to gigant przewożący ponad 200 mln pasażerów rocznie, a w Polsce odpowiada za znaczną część ruchu z Modlina, Krakowa, Gdańska i Wrocławia. Jeśli Irlandczycy rzeczywiście będą musieli przyciąć siatkę, polskie regionalne lotniska oberwą rykoszetem.
Powiedzmy sobie szczerze: O'Leary lubi straszyć - to część jego strategii medialnej. Pamiętamy jego ostrzeżenia z 2022 roku o końcu lotów po inwazji Rosji na Ukrainę. Wówczas Ryanair przewiózł rekordową liczbę pasażerów. Ale tym razem kontekst jest inny. Wskaźnik wykorzystania mocy rafineryjnych w UE wynosi obecnie ok. 85% (dane Eurostat, Q1 2026) - blisko technicznego maksimum. Buforów nie ma.
„Europejski sektor lotniczy wchodzi w sezon letni z najmniejszymi zapasami paliwa od dekady. Ryzyko zakłóceń operacyjnych jest realne." - Marie Owens Thomsen, główna ekonomistka IATA, komunikat z marca 2026
Co to oznacza dla Ciebie - polskiego pasażera?
Masz zaplanowane wakacje w lipcu czy sierpniu? Na razie spokojnie. Ale trzy konkretne rzeczy warto zrobić już dziś.
1. Polisa ubezpieczeniowa - czy obejmuje koszty przerwanej podróży i alternatywnego transportu. 2. Karta kredytowa - większość premium kart oferuje zwroty za odwołane loty. 3. Aplikacja przewoźnika - włącz powiadomienia push, bo zmiany rozkładu mogą przyjść z dnia na dzień.
Ceny biletów - tu już widać efekt. Dane portalu eDreams ODIGEO (raport za marzec 2026) pokazują, że średni koszt biletu europejskiego na lipiec 2026 jest o 12% wyższy niż rok temu. Część analityków, w tym ekonomiści EBC w marcowym raporcie o inflacji usługowej, przypisuje to właśnie wzrostom kosztu paliwa lotniczego, które w strukturze kosztów linii niskobudżetowych odpowiada za 30-40%.
Ostrzeżenie Ryanaira to nie odosobniony przypadek - to symptom strukturalnego niedoboru, który Europa zafundowała sobie sama, decyzjami sprzed dwóch lat. Drugie półrocze 2026 może być droższe i mniej przewidywalne niż ktokolwiek planował.
Czy Polska ma plan B?
Krótko: częściowo. Polska konsumpcja Jet A-1 to ok. 1,8 mln ton rocznie wg danych ULC za 2024 rok, a Orlen po przejęciu Lotosu produkuje tyle, że pokrywa cały popyt krajowy z nadwyżką. Ale w próżni nie operujemy - ceny ustala rynek europejski, a polskie linie konkurują o sloty z zachodnimi.
Moim zdaniem alarm O'Leary'ego jest częściowo taktyczny (negocjacje z dostawcami, nacisk na regulatorów, żeby uwolnili rezerwy). Ale części strukturalnej zignorować się nie da. Europa źle policzyła konsekwencje cięcia rosyjskich dostaw. Płacimy za to teraz - i zapłacimy w wakacje.
Oblicz swoją ratę
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!




