Inflacja CPI w USA utknęła powyżej 3% już czwarty miesiąc z rzędu - wg danych Bureau of Labor Statistics odczyt za marzec 2026 wypadł wyżej od konsensusu analityków. Zamiast przyznać, że cła i rekordowy deficyt robią swoje, obóz Trumpa ruszył frontalnie na amerykańskie firmy. „Zarabiają krocie” - tak brzmi nowa narracja Białego Domu, relacjonowana m.in. przez agencję Reuters i polski Onet.

Stan na kwiecień 2026: fed funds rate stoi w przedziale 4,25-4,50%, a Jerome Powell uparcie powtarza, że nie ma pośpiechu z cięciami. Mam wrażenie déjà vu - to już drugi raz w ciągu dekady, kiedy polityk szuka winnego inflacji wszędzie poza własnym gabinetem.

O co właściwie chodzi w tej awanturze

Republikanie tracą słupki przed wyborami midterm 2026 właśnie dlatego, że koszyk zakupów nie drgnął w dół. Marże korporacyjne S&P 500 wyniosły 12,1% w Q4 2025 - wg FactSet to blisko historycznych rekordów. Administracja Trumpa chce z tego zrobić argument: skoro firmy zarabiają, to niech obniżają ceny.

Brzmi ładnie, ale pomija jedną rzecz - taryfy celne na import z Chin sięgają obecnie 25-30%, a na towary z UE i Meksyku średnio 10-15%. Ktoś ten rachunek musi zapłacić i, powiedzmy sobie szczerze, nie jest to CEO Procter & Gamble z własnej premii.

Klucz:

Gdy polityk obwinia firmy za inflację, którą sam podsycił cłami, inwestor powinien patrzeć nie na nagłówki, tylko na rentowności 10-letnich obligacji. Te już mówią, co myśli rynek.

Dlaczego to budzi mój sceptycyzm

„Dane wskazują, że wpływ taryf na ceny konsumenckie przenosi się w większości na gospodarstwa domowe, a nie jest absorbowany przez marże firm" - Jerome Powell, przewodniczący Fed, konferencja prasowa z marca 2026, komunikat Federal Reserve.

Powell mówi wprost to, czego Trump nie chce słyszeć. I tu zaczyna się problem: jeśli firmy ulegną presji politycznej i zaczną ciąć marże, ucierpią ich wyniki. A akurat te wyniki wyceniane są w indeksie S&P 500, który wielu polskich inwestorów trzyma w ETF-ach przez dane GUS - szacunkowo ponad 400 tys. rachunków maklerskich w Polsce ma ekspozycję na amerykańskie akcje.

Przerabialiśmy już podobny scenariusz w 2022 roku z Bidenem i „greedflation”. Skończyło się spadkiem WIG20 o kilkanaście procent przy okazji. Tyle że dziś stawka jest wyższa - amerykański deficyt federalny przekroczył 6,5% PKB wg MF USA, a rentowności 10-latek dobijają do 4,6%.

Co to oznacza dla Ciebie jako inwestora w Polsce

Rata kredytu hipotecznego w Warszawie to jedno, ale jeśli masz oszczędności w ETF na S&P 500, CSPX albo VUAA - dotyczy Cię to bezpośrednio.

Scenariusz: firmy oddają marże pod presją

EPS S&P 500 spada o 5-8%, wyceny się kurczą. ETF-y w USD tracą, ale umocnienie dolara częściowo amortyzuje spadek dla Polaka.

Scenariusz: firmy przerzucają koszty dalej

Inflacja w USA nie spada, Fed odkłada cięcia na 2027. USD się umacnia, ale długoterminowo ryzyko recesji rośnie i rynek to kiedyś wyceni.

Warto wiedzieć:

USD/PLN reaguje ostro na retorykę Białego Domu - w marcu 2026 para skoczyła z 3,92 do 4,08 w tydzień po zapowiedzi nowych ceł na import z Meksyku [wg NBP](https://nbp.pl/).

Polski kontekst - eksporterzy i hurt

Polskie firmy eksportujące do USA (meble, kosmetyki, komponenty motoryzacyjne) już odczuwają drugą falę taryf. Udział eksportu do USA w polskim PKB to około 2,8% wg danych GUS - niby mało, ale marże w tych sektorach i tak były cienkie.

Jeśli do tego doliczyć drugi efekt - spowolnienie w Niemczech, które kupują od nas najwięcej - polski eksporter jest między młotem a kowadłem. Dla posiadaczy akcji CCC, Inter Carsu czy Amiki to sygnał, żeby uważnie śledzić raporty Q1 2026. Moim zdaniem rynek jeszcze tego nie wycenił.

Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że narracja „wina firm” trafia na podatny grunt nie tylko w USA. Pytanie, kiedy dotrze też do polskiej polityki - bo z doświadczenia wiem, że takie pomysły podróżują szybciej niż dobre praktyki regulacyjne.