Pierwszy przelew już poszedł. Średnio 163,36 zł miesięcznie więcej - tyle wg ZUS dopłaca seniorom, którzy kończyli pracę w czerwcu któregoś z minionych lat. Problem w tym, że nie każdy z tej grupy zobaczy plus na koncie.

Stan na kwiecień 2026: Zakład Ubezpieczeń Społecznych wciąż rozpatruje wnioski o ponowne ustalenie wysokości świadczenia dla tak zwanych emerytów czerwcowych. Sprawa ciągnie się od jesieni 2023 roku, gdy weszły w życie przepisy mające naprawić wieloletnią niesprawiedliwość. Przeanalizowaliśmy dane i rozmawialiśmy z kilkoma osobami, których to dotyczy - obraz jest znacznie bardziej skomplikowany niż wynika z hurraoptymistycznych komunikatów.

Skąd się wzięła krzywda czerwcowa?

Osoby składające wniosek o emeryturę w czerwcu do połowy 2021 roku dostawały świadczenie obliczone w najgorszym możliwym momencie kalendarza waloryzacyjnego. Waloryzacja roczna składek następowała właśnie w czerwcu, ale kwartalna - bardziej korzystna - była już skonsumowana wcześniej. Efekt: nawet 15-20% niższa emerytura niż u osoby, która wniosek złożyła w maju albo lipcu.

Problem dotyczył około 150 tysięcy świadczeniobiorców (dane ZUS, stan na 2024). Ustawa z 2023 roku naprawia to z mocą wsteczną - ale tylko dla osób, które przeszły na emeryturę po 2009 roku. I tu zaczyna się polityczny bałagan.

Pamiętaj:

Przeliczenie dotyczy nie tylko emerytur, ale też rent rodzinnych obliczanych na bazie świadczenia emeryta czerwcowego. Jeśli współmałżonek zmarł, a rentę dostaje wdowa lub wdowiec - tu też może się coś zmienić na plus.

O ile konkretnie wzrosną świadczenia?

Średnia to 163,36 zł brutto miesięcznie - ale średnia statystyczna bywa kłamstwem. W rzeczywistości rozrzut jest ogromny: od symbolicznych 20-30 zł do ponad 500 zł dla osób z długim stażem składkowym. Dane GUS pokazują, że przeciętna emerytura w Polsce to obecnie około 3 900 zł brutto (stan na koniec 2025), więc 163 zł to ok. 4% podwyżki. Realnie odczuwalne, ale nie przełomowe.

Do tego dochodzi wyrównanie za okres wsteczny. Część seniorów dostaje jednorazowy przelew za miesiące, w których dostawali zaniżone świadczenie - i tu kwoty idą w tysiące złotych. Moim zdaniem to właśnie to wyrównanie, a nie miesięczna podwyżka, jest faktyczną nagrodą za cierpliwość. Znam osobę, której ZUS doliczył ponad 11 tys. zł za trzy lata zaniżonych wypłat.

Kto nie zobaczy ani złotówki?

ZUS po przeliczeniu wydaje decyzję odmowną (albo neutralną) w trzech typowych sytuacjach:

  • Emeryt nie żyje, a nikt nie złożył wniosku w odpowiednim trybie - roszczenie nie przechodzi automatycznie na rodzinę.
  • Osoba pobierała wcześniej emeryturę wyliczaną na starych zasadach, gdzie data złożenia wniosku nie wpływała na wysokość świadczenia.
  • Przeliczenie wychodzi matematycznie gorsze niż obecne świadczenie - wtedy ZUS zostawia wyższą z dwóch kwot.

Ta ostatnia sytuacja zaskakuje najbardziej. Wnioskujesz, czekasz kilka miesięcy, dostajesz decyzję i okazuje się, że nic się nie zmienia. Powiedzmy sobie szczerze: system waloryzacji jest na tyle skomplikowany, że bez kalkulatora trudno ocenić z góry, czy wniosek w ogóle ma sens.

„Odcięcie granicy na roku 2009 budzi poważne wątpliwości. Osoby, które przeszły na emeryturę wcześniej, doświadczały tego samego mechanizmu krzywdy czerwcowej, a jednak nic im się nie należy" - dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego, w wypowiedzi dla prasy branżowej (luty 2026).

Klucz:

Przeliczenie automatyczne objęło tylko osoby, które złożyły wniosek do końca 2024 roku. Jeśli rodzic przeszedł na emeryturę w czerwcu między 2009 a 2020 rokiem i nie dostał jeszcze pisma z ZUS - sprawdź jego status na PUE ZUS. Brak aktywności to czasem brak rejestracji sprawy.

Co to oznacza dla Ciebie (albo Twoich bliskich)?

Trzy praktyczne rzeczy. Po pierwsze - jeśli jesteś emerytem czerwcowym i nie dostałeś jeszcze pisma, zaloguj się na PUE ZUS i sprawdź status wniosku. Sprawy wciąż się toczą. Po drugie - jeśli rodzic lub dziadek pobiera emeryturę i przeszedł na nią w czerwcu, a ma problem z obsługą komputera, pomóż mu. Wyrównanie potrafi być kilkucyfrowe, a wielu seniorów nawet nie wie, że ustawa powstała. Po trzecie - to sygnał dla wszystkich planujących emeryturę: data złożenia wniosku MA znaczenie. Nawet po reformie.

Od lipca 2021 roku ZUS automatycznie stosuje korzystniejszą waloryzację dla czerwcowych wniosków, więc nowa fala pokrzywdzonych już nie powstaje. Ale kto między 2009 a 2020 rokiem nie wiedział o pułapce - musi teraz walczyć o swoje.

Co dalej z systemem?

Proces przeliczeń ma się zakończyć do końca 2026 roku - tak zapowiada ZUS. Raport NIK z 2025 roku wytknął zakładowi opóźnienia i problemy techniczne, ale sam mechanizm ocenił pozytywnie. Łączny koszt przeliczeń szacowany jest na ponad 2 miliardy złotych rozłożonych na kilka lat budżetowych.

I jedno pytanie, które regularnie wraca w mailach do redakcji: czy będzie następna fala wyrównań, obejmująca wcześniejsze roczniki? Na razie nikt w Sejmie tego nie proponuje. A skoro nie ma głośnego lobby emerytów z lat 90., pewnie i się nie pojawi.