Nadwyżka handlowa Unii Europejskiej w handlu z resztą świata stopniała w lutym 2026 roku do 9,1 mld EUR - o niemal 60 proc. mniej niż rok wcześniej, gdy wynosiła 22,9 mld EUR. Bezpośrednia przyczyna jest jedna: eksport do USA runął o 26,4 proc. rok do roku, bo zaczęły działać 15-procentowe cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. Stan na kwiecień 2026.

I to nie są drobne wahania. Według komunikatu Eurostatu z 17 kwietnia 2026 eksport towarów poza UE wyniósł 204,7 mld EUR i był o 9,3 proc. niższy niż w lutym 2025 roku. Import spadł skromniej - o 3,5 proc., do 195,7 mld EUR. Innymi słowy, Europa sprzedaje mniej, a kupuje prawie tyle samo. Saldo musiało więc spaść.

Dlaczego eksport do USA tak mocno tąpnął?

Zaczęły obowiązywać cła. Administracja Trumpa nałożyła w 2025 roku 15-procentowe taryfy na większość towarów z UE, a efekt widać teraz w danych. Eksport UE do Stanów w styczniu 2026 spadł o 27,8 proc., w lutym o 26,4 proc. - i to nie jednorazowy bug, tylko trend. Do tego dochodzi efekt bazy: w lutym 2025 eksport do USA rósł o 22,4 proc. rok do roku, bo europejskie firmy wysyłały towar na zapas, zanim cła wejdą.

„Cła USA prawdopodobnie obniżą PKB strefy euro o 0,3 pkt proc. już w 2026 roku, a pełne dostosowanie przepływów handlowych zajmuje dwa-trzy lata' - analitycy Commerzbanku w raporcie komentującym dane Eurostatu.

Brzmi technicznie, ale chodzi o prostą rzecz - spadek eksportu trafia wprost w fabryki, głównie w Niemczech, Włoszech i Francji. A potem w poddostawców. Czyli w polskie firmy.

Co to oznacza dla Polski?

Polska gospodarka zarabia na eksporcie do strefy euro - to nasz największy rynek zbytu. Dlatego problem niemieckiego eksportu do USA to w dużej mierze nasz problem. Dane Krajowej Izby Gospodarczej pokazują, że polski eksport do krajów strefy euro w styczniu-lutym 2026 wyniósł 19,1 mld EUR i wzrósł zaledwie o 0,4 proc. rok do roku. Do pozostałych krajów UE eksport sięgnął 9,3 mld EUR przy wzroście o 1,7 proc. Liczby dodatnie, ale ledwo.

Dlaczego Polska to odczuje:

Polskie fabryki są głęboko zintegrowane z niemieckim łańcuchem dostaw - części samochodowe, elektronika, tworzywa sztuczne. Jeśli Volkswagen mniej eksportuje do USA, to Mielec, Poznań i Tychy dostają mniej zamówień - z opóźnieniem, ale dostaną.

W lutym 2026 nadwyżka w sekcji maszyny i pojazdy odbiła z 1,8 mld EUR w styczniu do 11,5 mld EUR - i to głównie dzięki temu bilans UE wyszedł na plus. Ale styczeń zamknął się deficytem 5,6 mld EUR. Skumulowana nadwyżka UE za dwa miesiące 2026 to tylko 3,5 mld EUR, wobec 17,5 mld EUR w tym samym okresie 2025. Spadek o 80 proc. narastająco.

Czy to trwała zmiana w handlu?

Najprawdopodobniej tak - przynajmniej dopóki cła nie spadną. Sprawdziliśmy tempo spadków z ostatnich dwóch miesięcy i widać wyraźny schemat: eksport do USA zjeżdża o około 27 proc. miesiąc w miesiąc. Historycznie przepływy handlowe reagują z opóźnieniem, więc realne pogorszenie może przyjść w połowie roku, kiedy skończą się zapasy zrobione przez amerykańskich importerów w 2025.

Klucz:

Spadek nadwyżki UE o 60 proc. to nie statystyczny dziwoląg - to realny efekt ceł Trumpa, a polski eksport do Niemiec odczuje to z opóźnieniem 2-3 kwartałów.

EUR na tle dolara pozostaje relatywnie stabilne - dane EBC nie pokazują jeszcze presji deprecjacyjnej, choć spadek eksportu normalnie powinien osłabiać walutę. Rynek wciąż wierzy, że Bruksela i Waszyngton dogadają się w sprawie ceł przed końcem 2026. Moim zdaniem to optymistyczny scenariusz - Trump pokazał już, że cła są dla niego narzędziem długoterminowym, nie kartą przetargową.