Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii, powiedział Interii, że jego resort wysłał wniosek o wpis do Wykazu Prac Rządu projektu, który określa jako „flagowy” i „najważniejszą ustawę mieszkaniową tej kadencji”. Stan na kwiecień 2026: rząd Donalda Tuska ma na różnych etapach kilkanaście projektów mieszkaniowych, ale żaden z nich nie zmienił jeszcze realnie rynku.

Minister nie ujawnił tytułu ani zakresu przedmiotowego projektu. I tu zaczyna się problem - bez konkretu każda zapowiedź brzmi tak samo jak poprzednie.

Czego tak naprawdę brakuje na polskim rynku mieszkaniowym?

Polska ma wg szacunków opartych o dane GUS deficyt rzędu około 1,5 mln mieszkań - liczba ta krąży w oficjalnych dokumentach od kilku lat. Średnia cena metra w Warszawie przekroczyła w I kwartale 2026 poziom 17 tys. zł, w Krakowie oscyluje powyżej 15 tys. zł (dane portali ogłoszeniowych za styczeń-marzec 2026). Rata kredytu na 500 000 zł na 25 lat, przy WIBOR 3M okolic 4,7%, wynosi dziś około 3 200-3 400 zł miesięcznie. Dla pary z dochodem netto 8 000 zł to rata na granicy zdolności kredytowej.

„Mamy na różnym etapie kilkanaście projektów ustaw, a kilka dni temu został wysłany wniosek o wpis kluczowego. To nasz projekt flagowy i najważniejsza ustawa mieszkaniowa tej kadencji." - Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii (Interia Biznes, kwiecień 2026).

Czym może być ten projekt? Znane priorytety tej kadencji to reforma spółdzielni mieszkaniowych, przepisy o najmie instytucjonalnym, pakiet deregulacyjny dla planowania przestrzennego i - wielokrotnie odkładany - program dopłat do kredytów. Kredyt #naStart, który pierwotnie miał ruszyć w I kwartale 2025, do dziś utknął w koalicyjnym sporze. PSL wetuje, KO i Polska 2050 się przepychają, a deweloperzy zdążyli już wycenić mieszkania tak, jakby program miał wystartować lada kwartał.

Co to oznacza dla kupujących i kredytobiorców?

Krótko: na razie nic. Wpis do Wykazu Prac Rządu to dopiero początek - potem konsultacje publiczne, uzgodnienia międzyresortowe, Rada Ministrów, dwa czytania w Sejmie, Senat, podpis prezydenta. Licząc optymistycznie, ustawa z tej ścieżki wejdzie w życie najwcześniej w końcówce 2026 albo w 2027. Moim zdaniem ten timing jest kluczowy - żadna decyzja o zakupie mieszkania podejmowana dziś nie powinna zakładać, że „za rok będą dopłaty”.

Uwaga:

Każda zapowiedź programu dopłat w Polsce podbijała ceny mieszkań w horyzoncie kilku miesięcy - tak było z Rodziną na Swoim, MdM i Bezpiecznym Kredytem 2%. Jeśli flagowa ustawa Paszyka okaże się programem subsydiów, spodziewaj się wzrostu cen JESZCZE przed jej wejściem w życie.

Z perspektywy osób już spłacających kredyt zmianą, która naprawdę przeorałaby portfele, byłaby systemowa zamiana WIBOR na WIRON. Ten proces idzie boleśnie wolno. Wg komunikatów NBP przejście kredytów hipotecznych na nowy wskaźnik miało zakończyć się do końca 2025 - nie zakończyło się. Nowa mapa drogowa mówi o 2027, ale w KNF przyznają nieoficjalnie, że i ten termin jest zagrożony.

Czy ta ustawa ma realne szanse przejść przez koalicję?

Mało która reforma mieszkaniowa przeszła w tej kadencji gładko. Kredyt #naStart - zablokowany. Zmiany w planowaniu przestrzennym - w konsultacjach od ponad roku. Reforma spółdzielni mieszkaniowych - utknęła na etapie komisji sejmowej. Jeśli minister Paszyk zapowiada „flagową ustawę”, warto pamiętać, że w tej koalicji flagę raz po raz zwija ktoś inny.

Powiedzmy sobie szczerze: obietnice mieszkaniowe są w Polsce walutą, której wartość dewaluowała się przez ostatnie trzy dekady. Rodzina na Swoim (2007), MdM (2014), Mieszkanie+ (2016), Bezpieczny Kredyt 2% (2023). Każdy z tych programów zostawiał po sobie droższe mieszkania i rozczarowanych kandydatów, którym nie udało się załapać. Do tej listy coraz bliżej dopisuje się kredyt #naStart.

Co sprawdzić, zanim uwierzysz w kolejne zapowiedzi

Spójrzcie na trzy rzeczy, gdy resort ujawni tytuł projektu. Po pierwsze - czy to program popytowy (dopłaty, gwarancje) czy podażowy (uproszczenie planowania, preferencje dla PRS i SIM). Programy popytowe windują ceny. Podażowe działają wolniej, ale nie karmią inflacji nieruchomości. Po drugie - czy uchwała ma realny budżet w MF czy jest zapisana „w ramach istniejących limitów”. Po trzecie - czy nie jest politycznie uzależniona od poparcia wszystkich trzech formacji koalicji.

Jeśli rząd rzeczywiście postawi tym razem na podaż - uproszczenie procedur, zwolnienia podatkowe dla budownictwa na wynajem, rozruszanie SIM-ów - może to zadziałać w horyzoncie kilku lat. Jeśli okaże się to kolejny program dopłat dla kupujących, efekt znamy z góry. Na razie wiemy tyle, że wniosek o wpis trafił do Wykazu Prac Rządu. Reszta to zapowiedzi - a tych w tej kadencji już widzieliśmy sporo.