Na obecnym etapie sezonu raportowego 88% spółek z indeksu S&P 500 pobiło prognozy analityków dotyczące zysku na akcję (EPS) - wynika z raportu FactSet Earnings Insight z 17 kwietnia 2026. To wyraźnie powyżej 5-letniej średniej 78% i 10-letniej 76%. Dane aktualne na kwiecień 2026.

Skumulowana stopa wzrostu zysków (tzw. blended growth rate) wynosi 13,2% rok do roku. Jeśli się utrzyma, będzie to szósty z rzędu kwartał dwucyfrowej dynamiki EPS dla indeksu - coś, czego w poprzedniej dekadzie po prostu nie widzieliśmy.

Klucz:

Amerykańskie spółki startują w sezon mocniej niż oczekiwano, ale zaraportowało dopiero 10% składu indeksu. Prawdziwy test przyjdzie w maju, gdy wyniki pokażą firmy realnie wystawione na cła i globalny popyt.

Ile wynosi pozytywna niespodzianka wyników?

Średnia skala earnings surprise w Q1 2026 to 10,8% ponad konsensus - dla porównania 5-letnia średnia wynosi 7,3%, a 10-letnia 7,1%, wg FactSet. Po stronie przychodów obraz jest równie mocny: 84% firm przebiło prognozy sprzedażowe (średnia 5-letnia 70%), a blended revenue growth to 9,9%.

Sezon otworzył sektor finansowy - duże banki (JPMorgan, Goldman Sachs, Citi) tradycyjnie raportują jako pierwsze. I to jest niuans, który przy nagłówkach o „88 proc. rekordów" łatwo pominąć. Banki weszły w kwartał po mocnej końcówce 2025 roku, wzrost aktywności na rynku kapitałowym i wyższe marże odsetkowe zrobiły swoje. Pytanie brzmi, czy ten impet utrzymają firmy wrażliwe na cła - sprzedawcy detaliczni, producenci dóbr konsumpcyjnych, półprzewodniki.

Które sektory ciągną indeks?

Osiem z jedenastu sektorów raportuje dodatnią dynamikę zysków rok do roku. Liderzy to Information Technology, Materials, Financials i Utilities. Trzy sektory notują spadki - informacja, której w chwytliwych nagłówkach zwykle się nie uwypukla, ale dla pełnego obrazu ma znaczenie.

„Blended growth rate na poziomie 13,2% plasuje obecny kwartał powyżej 12,2% sprzed tygodnia i odpowiada wartości z 31 marca" - FactSet Earnings Insight, raport z 17 kwietnia 2026.

Pamiętaj:

„Blended growth rate" miesza już opublikowane wyniki z prognozami dla firm, które jeszcze nie zaraportowały. Im więcej raportów wchodzi, tym twardsze stają się dane i tym mniej ważą same prognozy.

Co to znaczy dla polskiego inwestora?

Moim zdaniem - krótkoterminowo niewiele. Widzieliśmy już kilka sezonów, w których pierwsze 10% raportów wyglądało świetnie, a koniec kwartału wywalił rynek. Early-reporters to w większości banki, a banki mają własną dynamikę - nie są reprezentacyjne dla typowej spółki z S&P 500.

Dla posiadaczy ETF na S&P 500 w IKE/IKZE to sygnał pozytywny, ale dopiero gdy sezon się domknie (koniec maja). Trzeba też pamiętać o ryzyku walutowym - przy kursie USD/PLN w okolicach 3,95 nawet mocne wyniki w dolarach dają słabszą stopę zwrotu w złotych, jeśli kurs dalej osłabia się wobec PLN.

Czy dobry sezon w USA pociągnie WIG20?

Historycznie nie ma prostej transmisji. GPW ma własną dynamikę napędzaną finansami i surowcami, a kapitał zagraniczny od miesięcy ignoruje warszawski parkiet. Dobry sezon wyników w USA bywa wręcz negatywny dla rynków wschodzących - pieniądz zostaje za oceanem. Powiedzmy sobie szczerze: entuzjazm wokół S&P 500 częściej szkodzi WIG20 niż mu pomaga.

Prawdziwy test dla obecnego optymizmu przyjdzie gdy zaraportują producenci półprzewodników (NVIDIA, AMD), sieci handlowe (Walmart, Home Depot) oraz eksporterzy wystawieni na cła. Dopiero wtedy zobaczymy, czy 88% to trwały sygnał o kondycji amerykańskiego biznesu, czy po prostu banki miały dobry kwartał.