Kevin Warsh usiłuje przekonać senacką Komisję Bankowości, że nie będzie marionetką Białego Domu. Donald Trump w tym samym czasie obiecuje rynkom, że Fed pozostanie niezależny. Brzmi ładnie, tylko że S&P 500 zamknął wtorek na minusie, a indeks VIX utrzymuje się powyżej 20 punktów piąty tydzień z rzędu. Rynki nauczyły się, że deklaracje z Białego Domu mają krótki termin ważności.
Indeks S&P 500 zszedł we wtorek do 6 987 punktów z poniedziałkowego maksimum 7 040 pkt. Nasdaq Composite stracił 0,8%. Dolar wyraźnie się osłabił, EUR/USD dotarł do 1,1180, najwyżej od pięciu miesięcy. Złoty kosmetycznie zyskał, EUR/PLN zszedł do 4,262, ale to tylko cień reakcji, jakiej można by oczekiwać po uspokajających deklaracjach zza oceanu. Stan na 23 kwietnia 2026.
Warsh w Senacie: trzy twarze kandydata na prezesa
Przesłuchanie Warsha było klasycznym ćwiczeniem w politycznej akrobatyce. Senatorowie pytali o inflację, o niezależność Fed, o relacje z Trumpem, o plan dla bilansu banku centralnego (blisko 6,8 bln dol. wg danych Fed z kwietnia 2026). Odpowiedzi brzmiały podręcznikowo. Warsh zapewniał, że decyzje o stopach będą podejmowane wyłącznie na podstawie danych, że bank centralny pozostanie wolny od nacisków politycznych, że jego osobistym priorytetem jest powrót inflacji do celu 2%.
Problem w tym, że to ten sam Warsh, który w ostatnich miesiącach udzielił kilku wywiadów sugerujących gotowość do szybszego cięcia stóp, niż chciałby obecny FOMC. Kto czytał jego artykuły w Wall Street Journal z 2025 roku, wie że koncepcja „monetary plus fiscal restraint" jest dokładnie tym, czego Trump potrzebuje. Hawk, który sam obniża stopy, bo „fiskalna dyscyplina" to zrobi za niego. Pisałem o tym ambiwalentnym profilu przy okazji samego ogłoszenia kandydatury i gróźb Trumpa wobec Powella i nic mojego sceptycyzmu od tamtej pory nie zmieniło.
Demokraci próbowali wyciągnąć od Warsha jednoznaczną deklarację, że odmówi prezydenckim żądaniom obniżki stóp, jeśli dane tego nie uzasadnią. Dostali dyplomatyczną odpowiedź. To wystarczy do konfirmacji, bo republikanie mają większość w Senacie. Nie wystarczy natomiast, żeby uspokoić rynek obligacji.
Trump próbuje uspokoić, ale rynki pamiętają
Prezydent w tym samym czasie, gdy Warsh mówił o niezależności, oświadczył dziennikarzom, że „nie ma planów zwalniania Powella" przed końcem jego kadencji w maju. To co najmniej trzecie takie zapewnienie w ciągu sześciu tygodni, każde po weekendowej burzy na Truth Social. Rentowność 10-letnich obligacji USA spadła w reakcji o 4 punkty bazowe, do 4,18%. Odpowiedzią na kolejną tyradę Trumpa z piątku rano był skok do 4,34%. Rynek gra w pingu-ponga z narracją prezydenta.
Scott Bessent, sekretarz Skarbu, też zmienił front. W styczniu przekonywał, że obniżki stóp to „jedyny brakujący składnik silnej gospodarki", w ostatnim wywiadzie stwierdził, że Fed może „poczekać z obniżkami, żeby nie pobudzać inflacji". Ten zwrot to sygnał, że nawet ekipa Trumpa zaczyna rozumieć, że tanie pieniądze przy gorącej gospodarce to przepis na ponowne rozbudzenie inflacji, która jeszcze niedawno sięgała 9%.
Problem nie tkwi w tym, co dziś mówi Warsh ani co obiecuje Trump. Problem tkwi w tym, że żadne z tych zapewnień nie utrzymuje się dłużej niż jeden wpis na Truth Social.
Dlaczego rynki nie wierzą deklaracjom?
Odpowiedź jest prosta. Trump trzykrotnie w tej kadencji publicznie groził Powellowi zwolnieniem, trzykrotnie potem się z tego wycofał. VIX, indeks zmienności S&P 500, utrzymuje się powyżej 20 punktów piąty tydzień z rzędu, co historycznie oznacza permanentny stan podwyższonego niepokoju. Normalny poziom to 12-15 pkt. W 2017 roku średnia roczna VIX wynosiła 11,1 pkt.
Goldman Sachs w piątkowej nocie do klientów wskazywał, że „uncertainty premium" na amerykańskich aktywach jest dziś najwyższa od 2020 roku. Morgan Stanley wyceniał prawdopodobieństwo, że Warsh faktycznie zostanie zatwierdzony i utrzyma niezależność Fed, na zaledwie 55%. Co z drugą połową? Scenariusz, w którym Trump zwalnia Powella przed majem lub próbuje wymusić cięcia stóp przez Warsha, jest wyceniany na 40%. Pozostałe 5% to pełny kryzys konstytucyjny.
„Rynek nie waży dziś twardych danych makro, tylko ryzyko polityczne wokół Fed. To jest pierwsza taka sytuacja od 1972 roku, kiedy Nixon naciskał na Arthura Burnsa." - Jerome Powell, prezes Fed, wystąpienie w Georgetown University, 15 kwietnia 2026.
Słowa Powella na trzy tygodnie przed końcem kadencji brzmią jak ostrzeżenie, nie jak relaks.
Co to oznacza dla polskich inwestorów?
Polski inwestor obserwuje tę grę z dystansu, ale konsekwencje dla portfela są jak najbardziej realne. Jeśli masz ETF na S&P 500 albo Nasdaq 100, jesteś bezpośrednio wystawiony na każdy skok VIX-a. Polacy w marcu 2026 na platformie SaxoTrader stawiali głównie na big tech i obronę, czyli dokładnie na aktywa, które najsilniej reagują na zawirowania wokół Fed.
Ryzyko polityczne wokół Fed to nie jest ryzyko fundamentalne. Spółki amerykańskie generują realne zyski niezależnie od tego, kto siedzi w fotelu prezesa banku centralnego. W dłuższym horyzoncie panika jest kontrproduktywna, ale krótkoterminowo zmienność może boleć nawet pasywnych inwestorów.
Druga warstwa to waluta. Słabszy dolar to dobra wiadomość dla polskich eksporterów rozliczających się w EUR i dla inwestorów, którzy kupują zabezpieczane walutowo ETF-y na indeksy USA. To zła wiadomość dla tych, którzy kupili akcje amerykańskie za dolary bez hedgingu. Zyski kapitałowe są wtedy zjadane przez osłabienie waluty. Citi stawia na amerykańską defensywę, co sugeruje, że nawet instytucjonalni gracze widzą w obecnym klimacie większą wartość w spółkach healthcare i consumer staples niż w cyklicznym tech.
Trzecia warstwa to złoty. Osłabienie dolara oznacza mechanicznie umocnienie naszej waluty wobec USD. USD/PLN zszedł do 3,81 wobec 3,88 jeszcze tydzień temu. Ale relacja z euro jest bardziej skomplikowana, bo EBC też waha się przed kolejnymi obniżkami. EUR/PLN oscyluje w okolicach 4,26 i nic nie wskazuje, żeby miał wyjść z tego przedziału bez nowego impulsu.
Rynki długu: czego nie widać na pierwszy rzut oka
Najbardziej interesująca historia rozgrywa się nie na akcjach, a na obligacjach. Krzywa rentowności amerykańskiego długu pozostaje płaska. Rentowności 2-letnie na poziomie 3,85%, 10-letnie 4,18% wg danych FRED St. Louis. Spread 10Y-2Y wynosi zaledwie 33 pb, podczas gdy w zdrowych okresach normą jest 150-200 pb. To sygnał, że obligatariusze wyceniają długoterminową niepewność wokół polityki monetarnej, nie tylko ścieżkę stóp.
Dla polskich obligatariuszy skarbowych konsekwencja jest konkretna. Jeśli Fed tnie pod presją polityczną, a EBC musi trzymać się ortodoksji, spread między rentownościami USA i niemieckimi się zawęża, euro się umacnia, a polskie obligacje 10-letnie mogą zyskać jako „safe haven" Europy Środkowej. Rentowność polskich 10-latek to obecnie 5,12% wg Ministerstwa Finansów. Różnica z Bundami to 275 pb, spokojnie w normie historycznej.
Co dalej: kalendarz na najbliższe tygodnie
Głosowanie pełnego Senatu nad kandydaturą Warsha zaplanowano na 6 maja. Jeśli przejdzie, obejmie urząd 15 maja, w dniu wygaśnięcia kadencji Powella. Posiedzenie FOMC 29-30 kwietnia będzie ostatnim pod przewodnictwem obecnego prezesa i rynek wycenia z prawdopodobieństwem 78% utrzymanie stóp na poziomie 4,25-4,50%. Konsensus dla pierwszego posiedzenia Warsha 10-11 czerwca to już cięcie o 25 pb.
Wall Street handluje dziś nadzieją na deeskalację, ale pod tą nadzieją kryje się gigantyczna luka w wiarygodności. Trump może jutro rano napisać na Truth Social, że Warsh go zawiódł, że Fed jest wrogiem narodu, że czas na „drastyczne zmiany" i cały misternie budowany spokój runie. Jedyne, co utrzymuje rynek w ryzach, to świadomość, że Trump sam potrzebuje niskich stóp, żeby pokazać efekty gospodarcze przed wyborami midterm w listopadzie.
Moim zdaniem obecny stan to klasyczna sytuacja „cisza przed burzą". Historycznie hossa na S&P 500 blisko 7 000 pkt wymaga jednego z dwóch: solidnych wyników kwartalnych albo politycznej stabilności. Wyniki właśnie są publikowane, stabilności ewidentnie brak. Bez drugiego, pierwsze będzie się kruszyło. Stąd ciągła presja na portfele ETF-owe polskich inwestorów, którzy w ostatnich dwóch latach mocno postawili na amerykański risk.
Jak kończę pisać ten artykuł w środę wieczorem, indeks S&P 500 znów wisi przy 7 000 pkt, VIX trzyma się 21, a dolar na EUR/USD 1,1170. Dzisiejszy spokój to nie jest trend. To jest pauza.
Narzędzia do Twojej decyzji
Najpierw policz, potem podpisz. Finwire ma do tego narzędzia.
- Decyzjomat Hipoteczny - czy brać kredyt, w którym banku, jak poprawić warunki
- Decyzjomat Nadpłata - nadpłacać kredyt czy inwestować w ETF, IKE, IKZE
- Rankingi kont oszczędnościowych i lokat z aktualnymi stopami i promocjami
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

